Wiosenna wyprzedaż długu zawitała do Polski

Bartek Godusławski
opublikowano: 08-05-2015, 00:00

Jak na sygnał straciły wczoraj obligacje skarbowe, złoty i giełda. Na razie to korekta pokaźnych zwyżek, ale powoli pęka bańka na globalnym rynku długu

Teorii wyjaśniających tąpnięcie na światowym rynku długu jest wiele i przybywa ich proporcjonalnie do tego, jak długo trwa wyprzedaż obligacji. Jeszcze kilka dni temu nikt nie widział większego problemu, bo wydawało się, że to tylko techniczna realizacja rekordowych zysków, jakie dawał dług krajów strefy euro od początku tego roku. Pesymistycznych głosów jest jednak coraz więcej.

— Dynamika wyprzedaży niemieckich obligacji rządowych każe sądzić, że to nie jest klasyczne „sell in may and go away” [sprzedaj w maju i jedź na wakacje — przyp. red.]. To może być głęboka wyprzedaż podobna w skali do tej z 2013 r. — uważa Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK.

Wówczas Fed ogłosił przygotowania do zakończenia drukowania dolarów w USA. Ekonomista podkreśla, że obecny wzrost rentowności długu to już blisko połowy korekty, do jakiej doszło wówczas na świecie.

Skąd obecna panika? Eksperci wskazują, że inwestorzy ignorowali poprawę sytuacji w gospodarce europejskiej, odbicie cen ropy i fakt, że inflacja osiągnęła prawdopodobnie swoje minima.

— Możemy właśnie obserwować koniec manii luzowania ilościowego w Europie, które sprowadziło znaczną część obligacji w Eurolandzie poniżej zera. To, że Europejski Bank Centralny będzie jeszcze przez rok drukował pieniądze, nie ogranicza korekty, a dodatkowo mogą się pojawić nowe ryzyka, które ją jeszcze nakręcą — uważa Rafał Benecki. Takim elementem niepewności jest to, kiedy Fed rozpocznie podwyżki stóp procentowych.

— Obawiam się rozlanej wyprzedaży na inne rynki, w tym rynki wschodzące, szczególnie uzależnione od finansowania zagranicznego — podkreśla ekonomista ING BSK.

Polska dostała rykoszetem

Do wczoraj krajowi inwestorzy obserwowali rosnące na świecie rentowności z umiarkowanym niepokojem. Polskie obligacje też traciły, ale ruchy nie były nerwowe. Na zwirowania odporna była giełda i złoty. Sytuacja zmieniła się po tym, jak resort finansów zadecydował się odwołać przetarg papierów skarbowych.

Artur Radziwiłł, wiceminister finansów uspokajał i podkreślał, że rząd sfinansował już dwie trzecie tegorocznych potrzeb pożyczkowych, a na rachunku budżetowym jest 63 mld zł płynnych środków. — Możemy więc ograniczyć podaż obligacji lub ją wręcz wstrzymać na kilka miesięcy — informował wiceminister.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Inwestorzy nie dali się przekonać, co swoje konsekwencje miało też na rynku walutowym. Złoty osłabił się po decyzji resortu o około 1 proc. wobec głównych walut. Po południu większą część strat udało się jednak odrobić. Eksperci wskazują, że im bardziej nerwowo na rynku, tym trudniej przewidzieć, jak bardzo inwestorzy wyczyszczą swoje portfele z papierów dłużnych.

— Dzisiejszą sytuację powinien tłumaczyć psycholog, a nie ekonomista — mówi Arkadiusz Urbański z Banku Pekao. Jego zdaniem, można mieć nadzieję, że sytuacja się uspokoi, kiedy rynki zaczną się kierować fundamentami gospodarek, a nie emocjami.

— Wieszczyłem od dawna, że tak niskich rentowności nie da się utrzymać na dłuższąmetę. W ostatnich tygodniach wszystko było oderwane od rzeczywistości, bo jak inaczej nazwać fakt, że krajom trzeba dopłacać za posiadanie ich długu — podkreśla Arkadiusz Urbański.

Giełda dała się wciągnąć

Korekta na rynku długu wystraszyła też część graczy z warszawskiego parkietu, głównie tych zainteresowanych bankami. — Pewne jest, że w drugim kwartale bankom będzie ciężko księgować zyski na obligacjach, a możliwe jest, że w niektórych będzie nawet strata — uważa Tomasz Bursa z Opti TFI. W ostatnich dwóch latach kilka procent zysku sektora bankowego było zasługą portfela obligacji. Nie tylko banki dostaną po kieszeni. To, co dzieje się papierami dłużnymi, to także kłopot dla ubezpieczycieli.

— PZU w krótkim terminie poniesie straty na swoim bardzo dużym portfelu obligacji skarbowych, ale w dłuższej perspektywie paradoksalnie może zyskać — uważa Tomasz Bursa. Dlaczego? Bo połowa jego biznesu to ubezpieczenia na życie, które są zabezpieczane długimi zobowiązaniami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane