Wirus z budowlanki zaraża dostawców

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-10-11 22:00

Producenci stali i cementu zaczynają odczuwać kryzys, którym dotknięty jest sektor budowlany. Tną prognozy produkcji.

Brak publicznych inwestycji mocno odczuwają firmy budowlane. Ich przedstawiciele szacują, że w tym roku rynek robót skurczy się o jedną czwartą. Efektem są zwolnienia fachowców oraz zatory płatnicze. Kryzys w budowlance zaczynają odczuwać także dostawcy materiałów niezbędnych do realizacji projektów. — Zazwyczaj największe zużycie cementu i betonu notujemy jesienią, dlatego ten kwartał będzie kluczowy dla całorocznych wyników — mówi Andrzej Ptak, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu.

Prognozy są pesymistyczne.

— Jeszcze niedawno zakładaliśmy 3-procentowy wzrost produkcji w 2016 r., obecnie szacujemy, że nie przekroczy on 1,5- -2 proc. Na rynku odczuwalny jest już głód inwestycji, który wynika ze spowolnienia projektów infrastrukturalnych. Dodatkowym czynnikiem pogarszającym sytuację branży może być także rosnący import cementu ze Wschodu oraz wprowadzenie przez Rosję i Białoruś przepisów uniemożliwiających eksport polskiego cementu — dodaje Andrzej Ptak. Na lawinę towarów z importu narzekają także dostawcy stali, jednak najmocniej doskwiera im kryzys budowlany.

— Jeszcze do czerwca zużycie stali było na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku, ale od lipca obserwujemy spadek konsumpcji, który może się pogłębiać, jeśli szybko nie zostaną uruchomione zamówienia z sektora budowlanego — twierdzi Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Dostawcy cementu mają nadzieję, że spadek zamówień z rynku infrastrukturalnego uda się zrekompensować wzrostem popytu z innych segmentów budownictwa. Liczą zwłaszcza, że dzięki programowi 500+ wzrośnie zapotrzebowanie sektora budownictwa jednorodzinnego na cement. Producenci stali nie są takimi optymistami. Stefan Dzienniak zapewnia, że już obecnie branżowi dostawcy mają spore zamówienia na przykład z branży motoryzacyjnej, maszynowej czy AGD, ale nie są one w stanie zrekompensować spadku popytu z budowlanki, która jest głównym klientem stalowych firm.