Wirusy przestały być zabawkami

Marcin Złoch
24-05-2006, 00:00

Na użytkowników komputerów czyha coraz więcej niebezpiecznych aplikacji.

Obecnie notujemy istną eksplozję różnego typu oprogramowania szpiegowskiego.

— Jak wynika ze statystyk, najwięcej jest wirusów i robaków rozprzestrzeniających się za pomocą e-maila — przekonuje Michał Iwan, dyrektor zarządzający F-Secure w Polsce.

Jednak zagrożenie może przyjść niemal zewsząd: e-mailem, jako spam lub robak internetowy, przez niezałatane luki w systemie operacyjnym, a nawet ze spreparowanej strony internetowej. Zakres szkód jest niezwykle szeroki.

— Począwszy od prostych niedogodności w korzystaniu z komputera — wyświetlanie reklam, bannerów, przez niekontrolowany wypływ informacji lub kasowanie danych na stacji roboczej, a skończywszy na kradzieży pieniędzy — wylicza Andrzej Swolkień, wiceprezes Qumak-Sekom.

Robert Dąbroś, konsultant ds. bezpieczeństwa McAfee Polska, twierdzi, że największe zagrożenie bezpieczeństwa w internecie ma przyczynę nie techniczną, lecz społeczną: jest nią widoczna od kilkunastu miesięcy kryminalizacja internetu i cyberprzestrzeni.

— To już nie jest działalność hakera, który dowodzi swojej „programistycznej męskości”, formatując dysk twardy anonimowej ofierze albo napisze obraźliwe słowa na stronie internetowej nielubianej firmy. Obecnie celem jest kradzież danych, szpiegostwo przemysłowe lub sabotaż — twierdzi Robert Dąbroś.

Twórcy szkodliwego oprogramowania wpuszczają do sieci coraz bardziej skomplikowane aplikacje. Programy, które ostatnio najczęściej zagrażają użytkownikom internetu, to tzw. mixed threats, czyli ataki wykorzystujące kilka technik jednocześnie. Paweł Reszczyński z Symantec Poland przekonuje, że obecnie 60-70 proc. najpoważniejszych zagrożeń w sieci stanowią zagrożenia hybrydowe, czyli połączenie wirusa, robaka internetowego rozprzestrzeniającego się bez ingerencji człowieka i działań, które do tej pory były domeną hakerów.

— Z perspektywy użytkownika tego typu programy grożą utratą cennych danych, na przykład loginów i haseł do transakcji online. Dla przykładu, w ubiegłym tygodniu ostrzegaliśmy przed programem, który szyfrował folder Moje dokumenty, a następnie usuwał oryginalne pliki. Aplikacja wyświetlała komunikat informujący, że jedynym sposobem na odzyskanie danych jest... dokonanie zakupu w pewnej internetowej aptece — informuje Dariusz Jarecki z polskiego oddziału Trend Micro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Złoch

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Wirusy przestały być zabawkami