Wydarzeniem dnia na kontynencie azjatyckim była wizyta prezydenta George W. Busha w Japonii. Nieoczekiwanie, publicznie zachęcił on władze Kraju Kwitnącej Wiśni do przyspieszenia naprawy sektora bankowego, który bardzo mocno cierpi na problem tak zwanych złych długów. Nazwał także — chyba dla zachęty — premiera Junichiro Koizumi „wielkim reformatorem”. Indeks Nikkei pozostał jednak niemal kompletnie nieczuły na wypowiedzi gościa zza Oceanu i zakończył sesję na minimalnym plusie. Podobnie było na pozostałych parkietach Azji.
W Tokio poważniejsze wzrosty uniemożliwiły papiery największych eksporterów. Kursy Canona i Hondy straciły po kilka procent. W ten sposób rynek zareagował na pogorszenie nastrojów konsumentów w Stanach Zjednoczonych, skąd japońscy producenci czerpią znaczną część swoich przychodów.
W Korei liderem zwyżki były akcje spółek finansowych związanych z koncernem Hyundai. Media poinformowały, że jest nimi zainteresowany Prudential Financial. Mocno wzrosła także wycena Kia Motors, która zdołała zwiększyć sprzedaż swych modeli samochodów sportowych.