Władcy osiągną odporność stadną

opublikowano: 28-03-2021, 20:00

Koło naszej redakcji na warszawskiej Starej Pradze działają dwa punkty usługowe, których nieprzerwane funkcjonowanie jest specyficznym znakiem epidemicznego czasu.

Przed oknami mamy prowadzony przez prywatne centrum medyczne namiotowy punkt diagnostyki mobilnej. Wykonywane są w nim testy wykrywające SARS-CoV-2, zarówno na przeciwciała, jak też genetyczne. Od kiedy możliwość kierowania na testy finansowane przez NFZ wreszcie uzyskali lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, kolejka do namiotu stoi na okrągło. Nieco dalej, także bez przerwy, również w handlową niedzielę, cieszą się zainteresowaniem klientów usługi z zupełnie innej branży – skup złomu i makulatury. Praska bohema, czyli cyganeria niekoniecznie artystyczna, prowadząca niezwykle pożyteczną działalność proekologiczną, jest wdzięczna władcom za łaskę niezamknięcia punktów skupu. Umożliwia to ekologom praktykom zarobienie kilku złotych bez proszenia o jałmużnę.

Skupy złomu, puszek i makulatury na szczęście nie znalazły się jeszcze na celowniku władców, paraliżujących świadczenie wszelkich usług. Fot. Marek Wiśniewski

Trwanie prywatnego namiotu testowego w publicznej służbie polecam uwadze Mateusza Morawieckiego. Premier w niesprawiedliwych słowach skrzywdził niepubliczne placówki ochrony zdrowia niską oceną ich przydatności w przeciwdziałaniu COVID-19. Władcy szybko zorientowali się, jaki wywołał skandal i trwa propagandowe odkręcanie, że chciał powiedzieć nie to, co powiedział. Niepubliczna służba zdrowia nie doczekała się jednak zwyczajnego „przepraszam”, widocznie to trudne słowo stało się zakładnikiem – najpierw niech opozycja przeprosi rząd PiS za krytykę słabego wykorzystywania niezwykle kosztownych, w przeliczeniu na łóżko, szpitali tymczasowych.

Nowelizacja rozporządzenia, zaostrzająca biznesowe i społeczne restrykcje, opublikowana została szybciej niż można było się spodziewać. Standardem jest vacatio legis kilkugodzinne, tym razem przedsiębiorcy otrzymali wyrok czarno na białym z wyprzedzeniem „aż” 26 godzin. Okazało się jednak, że premier i minister zdrowia na konferencji w czwartek przemilczeli dwa niewygodne punkty, o których było im wstyd powiedzieć do kamer. Do frazy „zakazuje się organizowania zgromadzeń” wstawiono jedno słowo i od soboty brzmi to „zakazuje się organizowania lub udziału w zgromadzeniach”. Przy bardzo marnej podstawie prawnej (dwa artykuły ustawy antyepidemicznej z 2008 r.) i jedna, i druga wersja zakazu są niekonstytucyjne, co potwierdzają wyroki sądowe.

Bardziej zdumiewający jest jednak drugi dopisek, podobnie skrywany na konferencji. Do tzw. pierwszego etapu szczepień dopisano kategorię: „16) osoby bezpośrednio zapewniające funkcjonowanie podstawowej działalności państwa oraz osoby wykonujące czynności pozostające w bezpośrednim związku z przeciwdziałaniem COVID-19”. Kogóż może dotyczyć tak ogólnikowy zapis? Służby medyczne to etap zerowy, służby specjalne i mundurowe wymieniono (notabene niektóre pominięto, np. straż leśną, rybacką czy parków narodowych) w istniejącym wcześniej punkcie 15. Trudno więc uniknąć wniosku, że w tym dopisku władcy pomyśleli o… sobie! Takie naprawdę narażone grupy, jak kasjerzy sklepowi czy listonosze oczekują daremnie, natomiast od soboty łapie się na szczepienie bez względu na wiek każdy minister, poseł czy senator oraz ich orszaki, dosłownie każdy reprezentant władzy, którego da się podciągnąć pod kryterium „bezpośredniości”. Cztery dekady temu Jerzy Urban w biedującej PRL postawił tezę, że przecież rząd się sam wyżywi. Teraz klasa polityczna – przede wszystkim obecni władcy, ale przy okazji skorzysta opozycja – będzie mogła osiągnąć cel zapisany w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane