Władze KGHM uważają, że miedź jest za droga

GRA
opublikowano: 2009-08-18 00:00

Zarząd twierdzi, że cena miedzi jest oderwana od fundamentów. Podobnie jak ceny gotowych złóż.

Zarząd twierdzi, że cena miedzi jest oderwana od fundamentów. Podobnie jak ceny gotowych złóż.

Widoczne ożywienie w światowej gospodarce ma swoje dobre i złe strony. Widać to na przykładzie Polskiej Miedzi. Z jednej strony — firma osiąga wyniki o wiele lepsze od oczekiwań. Z drugiej — zaplanowane przez nią przejęcia rozpoznanych i gotowych złóż miedzi stały się niemożliwe.

— Właściciele tych złóż żądają dziś o wiele wyższych cen niż jeszcze pod koniec marca 2009 r. To — po pierwsze — skutek rosnących cen miedzi, a po drugie — rezultat łagodniejszej polityki ze strony banków, które są teraz bardziej otwarte na kwestię restrukturyzacji zadłużenia przedsiębiorstw — wyjaśnia Herbert Wirth, prezes KGHM.

Dlatego zarząd rezygnuje z tego filaru strategii i zajmie się poszukiwaniem złóż na wstępnym etapie rozpoznania. Prowadzi właśnie due diligence dwóch projektów w USA i jednego w Peru. Poza tym rozpoczął już negocjacje w sprawie nabycia koncesji w Laosie.

— Do końca tego roku powinno dojść do transakcji. Najbardziej prawdopodobne wydaje się nasze wejście do jednego z projektów w USA. Chodzi o złoże w Minnesocie, miedziowo-niklowo-platynowe, notowane na giełdzie w Kanadzie — tłumaczy Herbert Wirth.

Prezes szacuje, że KGHM będzie w stanie wydać na udziały kilkadziesiąt milionów złotych. Za te pieniądze planuje przejąć do 19 proc. kapitału amerykańskiego złoża. Więcej na razie nie może ze względu na kanadyjskie przepisy giełdowe.

Poza tym KGHM szuka możliwości współpracy z Chinami. Planuje podpisać umowę operatorską z chińską firmą IEMR.

— Prowadzimy wspólne analizy kilku projektów, np. w Mongolii, w USA i w Albanii. Nasza współpraca miałaby charakter operatorski — zapewnilibyśmy maszyny i zajęlibyśmy się zarządzaniem górnictwem — przewiduje Herbert Wirth.

Rezygnacja z zakupu gotowych złóż oznacza, że KGHM nie osiągnie strategicznego celu, który zakładał zwiększenie produkcji miedzi do 700 tys. ton rocznie do końca 2010 r. (obecnie KGHM produkuje około 500 tys. ton rocznie).

— To nierealne — przyznaje Herbert Wirth.

Zupełnie realna jest za to podwyżka tegorocznej prognozy wyników KGHM. Zarząd ustosunkuje się do niej po trzecim kwartale, zapewne przy okazji publikacji rezultatów finansowych. Na razie szacunki mówią o 1,91 mld zł zysku netto i przychodach wysokości 9 mld zł. Po półroczu firma wypełniła je już odpowiednio w 75 proc. i 77 proc. Sprzyjają jej — wiadomo — rosnące ceny miedzi. Co ciekawe, zarząd uważa, że jest zbyt droga.

— Nie widzę fundamentów dla ceny miedzi na poziomie 6 tys. USD za tonę. Widzę je natomiast dla ceny o 20-40 proc. niższej [czyli w przedziale 2400-4800 USD/t — red.] — szacuje Maciej Tybura, wiceprezes KGHM.