Właściciel Alumetalu zakłada własne TFI

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 30-08-2015, 22:00

FUNDUSZE: Grzegorz Stulgis, akcjonariusz giełdowej spółki przetwarzającej aluminium, będzie zarządzać funduszami. Ofertą chce kusić zamożnych inwestorów.

Querton, MacroMoney, Corum, Inovo, Horizone i Crimson Armor Capital — to nazwy TFI, które niebawem mogą pojawić się na rynku. W Komisji Nadzoru Finansowego jest 12 wniosków o licencję, a wśród chętnych do wejścia w funduszowy biznes są m.in. Piotr Grabowski, Maciej Wiśniewski, Grzegorz Mielcarek, Piotr Swieboda, Maciej Jakubiec, Krzysztof Człapowski i wielu innych mniej lub bardziej znanych ludzi ze świata polskiej finansjery, którzy postanowili pójść „ na swoje”. Każdy ma swój wymarzony model działalności, ale zwykle opiera się on na tym samym założeniu: jeśli klient zarobi, to i TFI zarobi. Do tego grona chce dołączyć także Grzegorz Stulgis, większościowy akcjonariusz Alumetalu. Inwestor giełdowy planuje otworzyć własne TFI, zaoferować fundusze, którym bessa niestraszna, i zapolować na klientów z grubszym portfelem.

Grzegorz Stulgis kontroluje prawie 40 proc. akcji Alumetalu za pośrednictwem funduszu Ipopema 30 FIZAN.
Wyświetl galerię [1/2]

INWESTOR W FUNDUSZU:

Grzegorz Stulgis kontroluje prawie 40 proc. akcji Alumetalu za pośrednictwem funduszu Ipopema 30 FIZAN. Marek Wiśniewski

Powrót do korzeni

Nie jest zaskoczeniem, że za funduszowy biznes zwykle biorą się ci, którzy już w przeszłości mieli z nim do czynienia. Tak też jest w przypadku Grzegorz Stulgisa, który w latach 1996-2000 był analitykiem finansowym w Pekao Alliance TFI, a w okresie 2000-03 r., pracował jako doradca inwestycyjny w Credit Suisse Asset Management. Dziś, po latach przerwy, powraca do korzeni z nowym pomysłem na zarządzanie aktywami.

— Wniosek o zgodę na utworzenie TFI złożyłem w grudniu. Jeśli zrealizuje się pozytywny scenariusz, to proces zakończy się w ciągu 12 miesięcy. W ofercie znajdą się fundusze zamknięte o strategii absolutnej stopy zwrotu, skierowane do klientów zamożnych. Minimalna kwota wpłaty — zgodnie z ustawą — wyniesie równowartość 40 tys. EUR. Na tym etapie nie chcę ujawniać więcej szczegółów — wyjaśnia Grzegorz Stulgis.

W kolejce do portfeli inwestorów ustawił się też Krzysztof Człapowski, były członek zarządu BZ WBK TFI, odpowiedzialny m.in. za nadzór nad działem inwestycyjnym funduszy rynku nieruchomości, który we współpracy z Bartłomiejem Łepkowskim, do niedawna partnerem w Knight Frank, chce utworzyć Crimson Armor Capital TFI. Specjaliści nie ujawniają planów biznesowych, ale biorąc pod uwagę ich doświadczenie, można się domyślać, że utworzona firma będzie się specjalizować w inwestowaniu w nieruchomości. Do grubszych portfeli jeszcze w tym roku może sięgnąć także Grzegorz Mielcarek, były szef Investors TFI. Ekspert zapowiada wprowadzenie funduszy alternatywnych, a ofertę skieruje wyłącznie do inwestorów, dysponujących co najmniej 1 mln zł.

— Wniosek o licencję dla Corum TFI złożyłem w styczniu 2014r. Liczę na to, że jeszcze w tym roku dostanę zgodę na działalność — mówi Grzegorz Mielcarek.

Rynek z potencjałem

Moda na tworzenie TFI to pochodna sprzyjających otoczenia m.in. rosnących oszczędności Polaków. I choć rynek jest bardzo rozdrobniony, to zdaniem specjalistów wciąż jest miejsce na nowe podmioty, bo rośnie skłonność do inwestowania, niskie stopy procentowe, perspektywa trwałego wzrostu gospodarczego oraz powszechny niepokój o przyszłe emerytury jeszcze ten proces nasilą.

— Jest miejsce na rynku dla wielu podmiotów. Warto zwrócić uwagę, że ci, którzy startują dziś z funduszowym biznesem, nie robią tego w ciemno. Są to zwykle ludzie, którzy mają znane nazwisko, wyrobioną sieć kontaktów i celują w zamożnych inwestorów. A to daje szansę na szybszy wzrost biznesu — ocenia Tomasz Publicewicz, ekspert ds. funduszy inwestycyjnych. Przykład Marcina Szuby, byłego zarządzającego funduszem medycznym w TFI PZU, jest tego najlepszym dowodem. Jego autorska strategia w dosyć szybkim tempie przyciągnęła do portfela 240 mln zł. Jest jednak jeden szkopuł— z początkiem 2017 r. wejdzie w życie dyrektywa MIFID II. Po implementacji unijnych przepisów otoczenie dla biznesu TFI może nie być już tak łaskawe. Zdaniem Pawła Borysa, dyrektora pionu analiz i strategii PKO BP, jedną z konsekwencji zmian w prawie będzie prawdopodobnie wzrost kosztów funkcjonowania TFI. Ci najmniejsi gracze, którzy nie zdołają nabrać odpowiedniej masy, mogą mieć więc problem z utrzymaniem się na rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu