Właściciel Zelmera chce fabrykę Fagora

BSH ma chrapkę na część majątku upadłego wrocławskiego producenta AGD. Rząd i strefa ekonomiczna oferują wsparcie.

Nie Chińczycy, nie Koreańczycy, ale niemiecki BSH Bosch und Siemens Hausgeraete chce zainwestować w zakład FagorMastercook we Wrocławiu. 21 marca spółka złożyła w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) wniosek o zgodę na przejęcie części mienia wrocławskiej spółki. Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że chodzi o większą część kompleksu, w którym produkowane były pralki, kuchenki, piekarniki, płyty, lodówki i zmywarki.

— Jest zbyt wcześnie na komentarz w tej sprawie — ucina Andrzej Maślak z BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego, czyli polskiej spółki koncernu. UOKiK ma dwa miesiące na podjęcie decyzji.

— Średnio zajmuje nam to 50 dni — mówi Małgorzata Cieloch z UOKiK. Hiszpański Fagor, piąty w Europie producent AGD, ogłosił upadłość w ubiegłym roku z 800 mln EUR długu. Spółka z 13 fabrykami w Hiszpanii, Francji, Maroko, Chinach i Polsce zatrudniała 5,7 tys. osób. Polskie zakłady, w których pracowało 1,4 tys. osób, były najwydajniejsze w grupie, ale 30 października również polska spółka złożyła wniosek o upadłość.

Ładne puzzle

Zdaniem ekspertów, BSH to świetny inwestor. — To jeden z największych na świecie producentów AGD, która gwarantuje wrocławskiemu zakładowi dalszy rozwój — twierdzi Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska, Związku Pracodawców AGD. Uważa, że dla BSH najciekawsza jest fabryka kuchenek.

— To bardzo ciekawy kąsek, bo nie jest to prosty zakład, lecz olbrzymia manufaktura z wytłaczarnią blach, proszkownią, malarnią. BSH nie ma w regionie tej produkcji. Poza tym, we Wrocławiu produkowane są płyty indukcyjne, które stanowią już ponad jedną trzecią sprzedaży płyt grzewczych i wypierają płyty ceramiczne.

BSH nie ma również fabryki pralek ładowanych od góry. To wprawdzie tylko 25-30 proc. rynku, ale Fagor miał francuską bardzo nowoczesną markę Brandt. BSH może też wykorzystać moce produkcyjne zakładu lodówek, które produkuje w Turcji i Niemczech. Do układanki nie pasuje fabryka zmywarek, które Niemcy wytwarzają w Łodzi, ale można przestawić produkcję — rozważa Wojciech Konecki.

— Nie jestem pewien, czy aż tak duże moce produkcyjne są BSH potrzebne. Rynek w Europie stoi — komentuje Zygmunt Łopalewski z Indesitu. Konkurenci są ciekawi szczegółów.

— Jest wiele poważnych pytań do firmy, która decyduje się na taki krok. Co z pracownikami i mocami produkcyjnymi? Jak zostanie rozwiązana kwestia poddostawców? — zastanawia się Zygmunt Łopalewski. BSH już ma w Polsce olbrzymie moce produkcyjne.

W ubiegłym roku przejął Zelmera, producenta małego AGD i jego 1,5 tys. pracowników. W ubiegłym roku w Polsce wypracował 3,7 mld zł obrotów (nie wliczając wyników Zelmera), podczas gdy na świecie grupa wypracowała 10 mld EUR. Zatrudnia w Polsce 2,5 tys. osób. Spółka inwestowała w ostatnich latach po 100 mln zł rocznie w łódzkie fabryki pralek, zmywarek i suszarek oraz centra R&D, IT czy zakupowe.

Rząd pomoże

Jeśli transakcja się powiedzie, BSH może liczyć na pomoc publiczną.

— Najważniejsze jest utrzymanie miejsc pracy. Każdy inwestor dostanie od nas wszelkie wsparcie — zapewnia Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki. Spółka ma szansę na zwolnienia podatkowe w specjalnej strefie ekonomicznej.

— Zakłady FagorMastercook należą do Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, ale spółka nie ma aktywnego zezwolenia. Co do zasady, gdy firma kupuje całe lub część przedsiębiorstwa, któremu w przeciwnym razie grozi upadłość, może otrzymać pomoc publiczną, a wydatkiem kwalifikowanym jest kwota zakupu — mówi Barbara Kaśnikowska, prezes WSSE Invest-Park.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Właściciel Zelmera chce fabrykę Fagora