Woda dla równych i równiejszych

Przedsiębiorcy i urzędnicy krytykują proponowane przez resort środowiska stawki za wodę. Twierdzą, że dla jednych będzie tania, a inni słono za nią zapłacą

Biznes i rządowi urzędnicy mają długą listę zastrzeżeń do projektu rozporządzenia Ministerstwa Środowiska, w którym zaprezentowano stawki za pobór wody i odprowadzanie ścieków. Mają wejść w życie od stycznia 2018 r. Resort rolnictwa wytyka, że zaproponowane w rozporządzeniu wskaźniki stawek zmiennych wody dla rolników i hodowców są wyższe niż dla innych segmentów gospodarki. Minister Krzysztof Jurgiel szacuje, że dla większości sektorów są na poziomie 14-50 proc. stawki maksymalnej zapisanej w Prawie wodnym, które w tym roku weszło w życie. Tymczasem za pobór wód z ujęć podziemnych do zaopatrzenia ludzi i zwierząt gospodarskich wskaźnik ceny zapisanej w rozporządzeniu stanowi 68 proc. maksymalnej, a z powierzchniowych — 80 proc. Za pobór wód do celów rolniczych i leśnych, a także do nawadniania oraz hodowli ryb obowiązywać będą ceny stanowiące 100 proc. stawki maksymalnej przewidzianej w Prawie wodnym. „Proponuję ustalenie nowych stawek opłat za pobór wód do celów rolniczych, na potrzeby zaopatrzenia w wodę ludzi i zwierząt gospodarskich, na potrzeby nawadniania gruntów i upraw oraz chowu i hodowli ryb, na poziomie 16 proc. górnych stawek jednostkowych określonych w ustawie Prawo wodne” — napisał Krzysztof Jurgiel.

Zobacz więcej

MINISTROWIE ZA PRZEDSIĘBIORCAMI: Rząd obiecuje, że nie będzie drastycznych podwyżek cen wody. Zaproponowane stawki wzbudziły jednak zastrzeżenia nie tylko przemysłowych konsumentów, ale nawet ministrów.

Argumentuje, że podobny wskaźnik ma obowiązywać dla górnictwa, branży chemicznej czy odzieżowej i nie chce, by rolnictwo było traktowane gorzej niż te branże. Ministerstwo Zdrowia zwraca natomiast uwagę, że dla opieki zdrowotnej i pomocy społecznej zaproponowano stawki zmienne nieco wyższe niż do produkcji napojów czy farmaceutyków. Proponuje ich zrównanie, oczywiście na niższym poziomie.

Energia i energia

Przeciwko cenowemu podziałowi na równych i równiejszych protestują także przedsiębiorcy. Polska Izba Przemysłu Chemicznego podkreśla, że odprowadzanie wód chłodniczych z elektrowni i elektrociepłowni zostało zwolnione z wprowadzanych Prawem wodnym i projektowanym rozporządzeniem opłat stałych. Protestuje, bo obciążone będą nimi inne instalacje, także wytwarzające ciepło i energię. Chodzi np. o urządzenia do produkcji kwasu siarkowego, dla którychopłatę zmienną zastąpiono stałą, co oznacza wyższe koszty. Gdańskie Fosfory z grupy Puławy szacują, że w ubiegłym roku zapłaciły za wodę 110 zł opłat zmiennych, a w 2018 r. zapłacą prawie 193 tys. zł z tytułu stawek stałych. Podkreślają, że ich instalacja do produkcji kwasu siarkowego pokrywa w pełni zapotrzebowanie spółki na ciepło i wytwarza 13 proc. niezbędnej energii. Własne media będą spółkę sporo kosztować.

Taniej, czyli drożej

Stawki stałe budzą nie tylko wątpliwości związane z nierównym traktowaniem podmiotów. Ich wprowadzenie krytykują niemal wszyscy przedsiębiorcy, a zastrzeżenia dotyczą zarówno cen za pobór wód, jak też odprowadzanie ścieków. Firmy przypominają, że maksymalne opłaty stałe miały wejść w życie w 2020 r., a najbliższe dwa lata miały być okresem przejściowym. Tymczasem zgodnie z projektem rozporządzenia już od stycznia 2018 r. będą obowiązywać przewidziane w Prawie wodnym maksymalne stawki stałe: 500 zł na dobę za każdy metr sześcienny na sekundę przewidziany w pozwoleniu wodnoprawnym w przypadku wód podziemnych i o połowę mniej dla wód powierzchniowych. Od 2020 r. natomiast opłaty spadną — wyniosą odpowiednio 100-400 zł za wody podziemne oraz 50-200 zł za powierzchniowe. Propozycje te krytykują nie tylko firmy i organizacje branżowe. Suchej nitki na projekcie nie zostawił Mariusz Haładyj, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju. „Niezrozumiała jest intencja projektodawców (…) stawki, które będą obowiązywać w okresie przejściowym są wyższe niż stawki, które miałyby obowiązywać po tym okresie” — podkreśla Mariusz Haładyj. Nie wierzy, że po dwóch latach opłaty spadną.

„Mało realne wydaje się (…) obniżenie stawek maksymalnych po okresie przejściowym, zważywszy na zamierzenia ustawodawcy, który na etapie procedowania ustawy Prawo wodne zapowiedział, że jednostkowe statki za usługi wodne będą systematycznie rosły aż do poziomu stawek maksymalnych” — twierdzi Mariusz Haładyj. Jego zdaniem, stawki stałe w projekcie rozporządzenia należy obniżyć i przedstawić harmonogram ich stopniowego wzrostu. Wiceminister za konieczne uważa też opracowanie harmonogramu stopniowego podwyższania opłat zmiennych. Wygląda na to, że nie ufa resortowi środowiska, bo uważa, że brak harmonogramu „budzi niepokój, ponieważ może wskazywać na zamiar skokowego podniesienia” stawek zmiennych za dwa lata.

Zagrożone inwestycje i miejsca pracy

Spółka z grupy PGNiG buduje podziemny magazyn gazu, odprowadzając solankę do wód Zatoki Puckiej. Do tej pory nie musiała za to płacić. Alarmuje jednak, że projektowane rozporządzenie dotyczące stawek za pobór wód i odprowadzanie ścieków jest niejasne, a jego wejście w życie może spowodować nałożenie na nią kosztownej daniny. Wyższe ceny wody i ścieków negatywnie wpłyną też na branże: odzieżową, tekstylną oraz motoryzacyjną. Polska Izba Lnu i Konopi twierdzi, że krajowe zakłady, zlokalizowane głównie na Warmii i Mazurach, mogą przenieść produkcję za granicę, bo coraz trudniej konkurować im z Chinami. Ucierpią jednak nie tylko firmy z tego regionu. Polomtex z Poraja, działający w branży tekstylnej, szacuje, że z powodu wprowadzenia opłat stałych zapłaci 1,6 tys. zł rocznie, a za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych jego koszty wzrosną o 486 proc. — z 10,9 tys. zł do 53,23 tys. zł rocznie. Stawki stałe są także bolączką branży oponiarskiej. Polski Związek Oponiarski apeluje o ich obniżkę. Twierdzi też, że dzięki inwestycjom odprowadzana przez producentów woda jest „czystsza niż przy jej pobraniu”. W projekcie natomiast nie zróżnicowano stawek dla firm, które oczyszczają wodę przed spuszczeniem, i dla tych, które tego nie robią. Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie oraz gminy twierdzą, że odprowadzane z małych wodociągów wody popłuczne, nieuzdatniane przy użyciu odczynników chemicznych, nie powinny być traktowane jako ścieki przemysłowe i należy zwolnić je z opłat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Woda dla równych i równiejszych