Jest okazja do świętowania „polską wódką”. Mija rok od wejścia ustawy, która zdefiniowała ją jako „produkt wytwarzany na terenie Polski, powstający wyłącznie z tradycyjnych zbóż uprawianych na terenie kraju — żyta, pszenicy, pszenżyta, owsa, jęczmienia albo ziemniaków”. Stowarzyszenie Polska Wódka (SPW) rusza z akcją „Polecam Polską Wódkę” i tym hasłem okleja butelki.

— Chcemy wywołać temat patriotyzmu konsumenckiego. Naklejki trafią na produkty czterech marek należących do Wyborowej, które już dzisiaj chwalą się tym, że spełniają wymogi ustawy. Obecnie produkty zgodne z definicją mają nie więcej niż 10 proc. udziałów w polskim rynku wódki [wartym 15 mld zł — red.]. Manifestacja polskości to nie tylko element promocji Polski, ale również polskich surowców, rolników, gorzelni i wszystkich tych, którzy są z branżą spirytusową związani — mówi Andrzej Szumowski, prezes SPW i wiceprezes Wyborowej. Zdaniem Leszka Wiwały, prezesa Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu
Spirytusowego, takie oznaczenie geograficzne ma potencjał, ale musiałoby go używać większość producentów, a w ślad za tym powinna pójść ogólnobranżowa kampania pokazująca unikatowa jakość trunku.
— Polskiej wódce nie pomogą oznaczenia, jeśli nie będzie konkurencyjna cenowo. Sprzedaż zamarła od początku stycznia przez podwyżkę akcyzy. Co z tego, że będziemy wyróżniać się jakością, skoro inni są w stanie sprzedawać tę jakość taniej? — zastanawia się Grzegorz Ślak, prezes Akwawitu-Polmos. Andrzej Szumowski się nie zraża i ocenia pierwszy rok obowiązywania ustawy jako udany.
— Do świadomości Polaków zaczyna powracać informacja o wartościach, jakie niesie za sobą polska wódka produkowana z polskich surowców. Odwiedzaliśmy Polskę, tworząc grupę ambasadorów polskiej wódki, którymi zostali głównie barmani i sprzedawcy. W tym roku to powtórzymy — zapowiada prezes SPW. Podkreśla, że w 2014 r. czeka nas wiele okazji do świętowania: 10-lecie wejścia do UE, 15-lecie wejścia do NATO i 25 lat od rozpoczęcia transformacji gospodarczej.
— Warto, by polska dyplomacja i agencje rządowe włączyły się przy tych okazjach do promocji polskiej wódki i okraszały nią uroczystości — twierdzi Andrzej Szumowski. Na razie polska dyplomacja zareagowała po słowach Siergieja Ławrowa, szefa rosyjskiego MSZ.
Podczas spotkania z Johnem Kerrym, szefem amerykańskiej dyplomacji, miał powiedzieć: „to Polacy robią wódkę z ziemniaka. Ale to tylko w Polsce. My robiliśmy to w czasach ZSRR. Teraz używamy do tego zboża”, i żartować z Polaków. Z wyjaśnieniami pośpieszył szef naszej dyplomacji.
„Mogę twierdzić, że minister Ławrow docenia polską wódkę, to zostało stwierdzone organoleptycznie, gdyż podczas ostatniej wizyty w Warszawie specjalnie zażyczył sobie Wyborową, którą muszę powiedzieć wypił szczerze, do dna” — zaznaczył Radosław Sikorski.
SPW nadało wczoraj wszystkim trzem panom godność Ambasadora Polskiej Wódki w postaci certyfikatu i upominku. Rzecz jasna z procentami.