Czytasz dzięki

Wojna na ceny topi ropę

opublikowano: 19-03-2020, 22:00

Napędzane rozgrywką między Arabią Saudyjską i Rosją załamanie rynku ropy nie ustaje, a według instytucji finansowych przecena ma jeszcze potencjał.

W czwartek notowania ropy brent odbijały o ponad 6 proc., po tym jak dzień wcześniej tąpnęły o 13 proc., chwilowo schodząc poniżej 25 USD za baryłkę. O tym, jak głęboka jest panika inwestorów, świadczy fakt, że nie był to nawet największy spadek cen w tym miesiącu.

Zobacz więcej

Ropa naftowa

ARC

— Każdego dnia okazuje się, że ceny mogą wpaść w jeszcze głębszy dołek. Naszym zdaniem one będą spadać do momentu, kiedy część producentów będzie zmuszona wstrzymać wydobycie — komentuje w rozmowie z agencją Bloomberg Louise Dickson, analityczka ośrodka Rystad Energy.

Załamanie na rynku pogłębia się w miarę eskalacji wojny cenowej między Rosją i Arabią Saudyjską — producentami, których współpraca przez ostatnie lata wspierała ceny. Po tym jak rosyjska odmowa uczestniczenia w dalszych cięciach wydobycia doprowadziła do rozpadu porozumienia OPEC+, Saudyjczycy zapowiedzieli pełne otwarcie kurków z ropą.

Notowania odmiany brent spadły poniżej dołka z kryzysu finansowego i są już najniższe od 2003 r. Fatalne perspektywy rysują się przed popytem na surowiec. Według niektórych traderów związana z epidemią koronawirusa recesja przełoży się nawet na jego 10-procentowy spadek w tym roku. Tymczasem ministerstwo energii poleciło koncernowi Saudi Aramco utrzymanie w najbliższych miesiącach wydobycia sięgającego rekordowych 12,3 mln baryłek dziennie. To zostało odczytane jako jasny sygnał, że Rijad nie waha się dalej podbijać stawkę w rozgrywce z Moskwą i zwiększa presję na tych producentów, których koszty wydobycia są stosunkowo najwyższe. W szczególnie trudnej sytuacji znaleźli się amerykańscy producenci ropy z łupków i eksploatujący złoża pod oceanicznym szelfem brazylijski Petrobras, którego akcje od początku roku przeceniły się prawie o trzy czwarte. Zaniepokojenia nie kryją jednak również producenci o niższych kosztach, a nawet Rosja, która wojnę cenową zapoczątkowała.

Irak, jeszcze do niedawna notorycznie przekraczający ustalone przez OPEC+ limity wydobycia, teraz wezwał do wznowienia rozmów między producentami. Władze na Kremlu, które dotychczas podkreślały, że kraj jest w stanieprzetrzymać okres bardzo niskich cen ropy, w środę po raz pierwszy przyznały, że bardziej na rękę byłyby im wyższe ceny. Mimo to niewielu komentatorów widzi szanse, by Arabia Saudyjska lub Rosja dały za wygraną. Zdaniem Giovanniego Staunovo z banku UBS Saudyjczycy chcą utrzymać silną presję na Rosjan i partnerów z OPEC, tak by później móc zawrzeć z nimi nowe porozumienie, już na własnych warunkach. Jednak nim do tego dojdzie, straty gospodarcze będą bardzo duże, przewiduje specjalista.

— Nie budzi wątpliwości, że Rosja chciała uderzyć w amerykańskich producentów łupkowych oraz branżę poszukiwawczą.Im więcej agresywnej retoryki będzie między Arabią Saudyjską a Rosją, tym bardziej ceny ropy spadną — komentuje w rozmowie z Bloombergiem Brian Kessens, zarządzający towarzystwa Tortoise.

Po korekcie o inflację ceny ropy WTI niżej niż w środę były tylko przez kilka miesięcy na dnie kryzysu rosyjskiego z 1998, a wcześniej — w 1947 r. Mimo to instytucje finansowe nie wykluczają pogłębienia przeceny — ostrzegło przed tym m.in. biuro Mizuho Securites. W negatywnym scenariuszu w drugim kwartale średnie ceny ropy brent wyniosą zaledwie 17 USD lub jeszcze mniej, zapowiada bank Citigroup. [MWIE]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu