Wojny handlowe przedłużą dekoniunkturę

Bezpieczne aktywa będą umacniać się na tle tych korzystających na wzroście gospodarczym aż do przełomu w negocjacjach między USA a Chinami, uważa Bartłomiej Chyłek z NN Investment Partners TFI

Zapowiedź Donalda Trumpa, że nałoży na Chiny kolejne cła, wraz z późniejszym przyzwoleniem Państwa Środka na osłabienie juana, wstrząsnęły globalnymi rynkami — mocno na wartości straciły akcje i surowce, zyskały natomiast obligacje rządowe i złoto. Rynkowa tendencja, w ramach której tzw. bezpieczne lokaty kapitału umacniają się na tle aktywów korzystających na wzroście gospodarczym, utrzyma się do pojawienia się sygnałów nawiązania porozumienia w sprawie handlu — przewiduje Bartłomiej Chyłek, szef zespołu analiz NN Investment Partners TFI.

Bartłomiej Chyłek z NN Investment Partners TFI uważa, że w pierwszym
kwartale przyszłego roku dojdzie do porozumienia handlowego między USA a
Chinami, bo prezydent Donald Trump będzie potrzebował sukcesu na początku
kampanii wyborczej
Wyświetl galerię [1/2]

KWESTIA CZASU:

Bartłomiej Chyłek z NN Investment Partners TFI uważa, że w pierwszym kwartale przyszłego roku dojdzie do porozumienia handlowego między USA a Chinami, bo prezydent Donald Trump będzie potrzebował sukcesu na początku kampanii wyborczej Fot. Marek Wiśniewski

— Donald Trump tworzy kontrolowany kryzys po to, żeby potem wjechać na białym koniu jako wybawiciel. Porozumienia w kwestiach handlowych spodziewałbym się w pierwszym kwartale przyszłego roku, kiedy urzędujący prezydent będzie potrzebował sukcesu na początek kampanii wyborczej — zapowiada specjalista, według którego pozycja zmagających się z nadmiernym zadłużeniem Chin jest na tyle słaba, że wrócą do negocjacji, gdy tylko będzie tego chciał Donald Trump.

Giełda nowojorska, podobnie jak inne główne rynki akcji, ma przed sobą jeszczekilka tygodni (a może nawet miesięcy) spadku, więc na koniec roku indeksy prawdopodobnie znajdą się niżej niż obecnie, przewiduje Bartłomiej Chyłek. Wszystko dlatego, że pierwszych oznak dochodzenia do porozumienia można spodziewać się najwcześniej we wrześniu, na kiedy to zaplanowano najbliższe spotkanie negocjatorów chińskich i amerykańskich. Mimo wejścia w korektę rynek amerykański utrzyma obserwowaną od początku roku relatywną siłę na tle pozostałych rynków, dodaje specjalista. Nawet mimo wojny handlowej roczna dynamika zysków na akcje spółek z indeksu S&P500najprawdopodobniej utrzyma się powyżej zera, podczas gdy prognozy dynamiki zysków dla spółek z niemieckiego indeksu DAX w krótkim czasie tąpnęły o blisko 10 pkt proc., do minus 6-7 proc.

— Udział Chin w przychodach spółek z S&P500 sięga kilkunastu procent i jest mniejszy niż w przypadku spółek europejskich, a zwłaszcza w porównaniu z sięgającą nawet 80 proc. ekspozycją niektórych chińskich spółek na rynek amerykański — zauważa Bartłomiej Chyłek.

Słabszych perspektyw spółek spoza USA nie rekompensują ich wyraźnie niższe wyceny (wskaźnik cena/zysk dla S&P500 sięga 18, podczas gdy dla DAX wynosi zaledwie 13). Za lepszymi perspektywami rynku amerykańskiego przemawia także korzystniejsza — bo bardziej selektywna — polityka imigracyjna USA, a czynnikiem mogącym potencjalnie odwrócić te tendencje byłaby zmiana poziomu regulacji w takich sektorach jak bankowość czy technologie.

GPW nie zabłyśnie

Szef zespołu analiz NN Investment Partners TFI nie widzi szans na poważniejsze zwyżki warszawskich indeksów. Wszystko dlatego, że w ostatnich kilku latach dynamika WIG była dość ściśle związana z dynamiką zysków należących do niego spółek.

— Oczekujemy, że w całym 2019 r. zyski tylko nieznacznie się poprawią, a przy słabej koniunkturze na światowych rynkach WIG może mieć problem z zamknięciem roku na plusie — przewiduje Bartłomiej Chyłek.

Duże nadzieje na rozruszanie koniunktury wiązano z uruchomieniem pracowniczych planów kapitałowych (PPK). Dopóki jednak nie będzie wiadomo, ilu będzie uczestników planów, dopóty nie należy się spodziewać po PPK pozytywnego wpływu na polski rynek akcji. Na razie wciąż nie wiadomo, czy PPK wystarczą, by zrównoważyć odpływy kapitału w związku z wygaszanym systemem OFE. Według specjalisty stosunkowo najlepsze perspektywy rysują się przed sektorem bankowym, który ma szanse na wzrost wycen, jednak wciąż boryka się z nierozwiązaną sprawą banków Leszka Czarneckiego, a zwłaszcza pozwami kredytobiorców frankowych.

— Spodziewam się, że wyrok TSUE w sprawie kredytów frankowych będzie korzystny na tle wyjątkowo pesymistycznych oczekiwań — ocenia Bartłomiej Chyłek, zaznaczając, że w dużo mniej prawdopodobnym przypadku niekorzystnego wyroku banki najbardziej zaangażowane w tego rodzaju kredyty będą potrzebowały dokapitalizowania i mogą stać się celem przejęcia.

Nie widać tymczasem bodźców do poprawy nastawienia do spółek surowcowych i paliwowych, z których większość nie zachwyciła wynikami za pierwsze dwa kwartały 2019 r. Do inwestowania w branżę nie zachęcają perspektywy utrzymania się słabości na rynkach surowcowych, a ze względu na wzrost kosztów w całym roku perspektywy poprawy wyników spółek wydobywczych stoją pod znakiem zapytania. Jednocześnie dynamika wpływu programu 500+ na konsumpcję wskazuje, że obecnie najbardziej korzystać na nim zaczną producenci dóbr konsumpcyjnych wyższego rzędu.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Z początku 500+ wspierało spłatę zadłużenia, potem zakupy podstawowych dóbr konsumpcyjnych, takich jak żywność czy odzież marek budżetowych, jednak teraz prym będą wiodły towary, którym bliżej do segmentu premium — uważa Bartłomiej Chyłek.

Silny jak dolar

Oczekiwania utrzymania hossy na bazowych rynkach obligacji skarbowych przekładają się na prognozy spadku rentowności także na rynku polskim, ocenia specjalista. Rentowności 10-latek, które znalazły się najniżej w historii, mają szansę spaść o kolejnych 15-20 pkt baz., a twardym dnem powinna dla nich być sięgająca 1,5 proc. główna stopa NBP. Tymczasem korzystający na ucieczce od ryzyka dolar ma szansę podrożeć do 4,10-4,15 zł, przy możliwym zejściu notowań pary EUR/USD do 1,05 USD.

— Amerykańska waluta powinna być tym mocniejsza, im mniej kontrolowana jest rozgrywka Donalda Trumpa z Chinami. Obniżki stóp Fedu nie zaszkodzą dolarowi, bo globalne spowolnienie oznacza także łagodzenie polityki banków spoza USA — przewiduje szef zespołu analiz NN Investment Partners TFI.

Utrzymaniu siły dolara będzie towarzyszyła będzie słabość walut z rynków wschodzących, a to dlatego, że tańsze waluty lokalne pozwalają na złagodzenie wpływu wojny handlowej na gospodarki (w przypadku Chin osłabienie juana to po części także odwet na USA za nowe cła). Choć notowania franka doszły do psychologicznego pułapu 4,00 zł, to potencjał dalszego umocnienia jest ograniczony za sprawą możliwości interwencji oraz cięcia stóp procentowych przez Narodowy Bank Szwajcarii, który nie pozwoli, by silny frank zaszkodził krajowym eksporterom, przekonuje Bartłomiej Chyłek.

Słaby jak surowce

Kontynuacja wojny handlowej przełoży się jego zdaniem na dalszą dekoniunkturę na rynku surowców, w tym zwłaszcza ropy i miedzi.

— Jeżeli inwestorzy będą grali pod światową recesję, siłą rzeczy powinni uwzględniać w cenach niższy popyt na te surowce. Gdyby nie napięcia w rejonie cieśniny Ormuz, ropa już byłaby o kolejne 10 proc. tańsza — zaznacza specjalista.

O ile dla rynku ropy wsparciem są cięcia wydobycia przez Rosję i Arabię Saudyjską, a zwłaszcza plany debiutu giełdowego giganta naftowego Saudi Aramco (Saudyjczykom będzie zależało, by nie towarzyszyły mu bardzo niskie ceny ropy), o tyle perspektywy rynku miedzi są bardziej niekorzystne. Tymczasem równie dobrym jak obligacje skarbowe zabezpieczeniem przed pogłębianiem się globalnego spowolnienia i łagodzeniem polityki Fedu powinno nadal być złoto, ocenia Bartłomiej Chyłek. Ceny kruszcu, które przekroczyły 1500 USD za uncję, ze względu na wysokie marże producentów nie powinny jednak wyjść powyżej 1600 USD, o ile tylko rozgrywka Donalda Trumpa z Chinami nie wymknie się spod kontroli, wpędzając świat w recesję.

— Dla polskiego inwestora złoto może jeszcze mieć potencjał, dzięki temu że jest notowane we wspieranym przez awersję do ryzyka dolarze. Interesującą inwestycją mogą okazać się także akcje producentów kruszcu — przewiduje specjalista.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu