Radni czasowo odebrali Waldemarowi Moczyńskiemu połowę dodatku motywacyjnego po tym, jak do biura rady wpłynęły na niego dwie skargi. W jednym przypadku chodziło o brak nadzoru nad pracownikiem, druga skarga dotyczyła braku odpowiedzi na pisma kierowane do wójta przez mieszkańców jednej z wsi.
Samorządowiec uważa, że decyzja radnych była bezprawna i jest elementem walki politycznej.
- Nie zgadzam się z uchwałą radnych, która w rażący sposób narusza prawo. Moje wynagrodzenie nie może zostać obniżone na podstawie, jaką wpisano do uzasadnienia uchwały, tzn. za niedostateczny nadzór nad podległym pracownikiem - mówi wójt Moczyński.
Jego zdaniem odebranie mu przez trzy miesiące połowy dodatku motywacyjnego to kara niewspółmierna do jego przewinienia.
- Odbieram to jako decyzję polityczną. Poszedłem do sądu jako zwykły pracownik, bo jako taki zostałem skrzywdzony i liczę, że sąd uwzględni moje racje – tłumaczy Waldemar Moczyński.
Przewodnicząca rady gminy Elżbieta Babińska zapewniła, że decyzję radnych w sprawie wynagrodzenia wójta zbadali prawnicy wojewody i nie dopatrzono się w niej żadnych uchybień. W gminie Drzycim spory o pieniądze między wójtem a radnymi toczą się niemal od początku kadencji. Radnych wzburzyło m.in. to, że gmina dopłaciła do studiów wójta, a ten z kolei ogłosił, że w budżecie nie ma pieniędzy na podwyżki diet uchwalone przez radnych. Pierwsze posiedzenie sądu w sprawie wynagrodzenia odebranego wójtowi wyznaczono na 11 maja.
