Inwestor, który niedawno było tylko biernym obserwatorem, zapowiada wymianę rady i zarządu spółki.
Ci, którzy myśleli, że sytuacja w Próchniku jest klarowna, mylili się. Po kilku miesiącach rządów łódzkiej grupy akcjonariuszy (10 proc. kapitału) do gry o producenta męskiej odzieży planuje wrócić warszawski inwestor Konrad Wojterkowski. Wspólnie z kilkoma osobami także dysponuje pakietem ponad 10 proc. akcji.
— Na razie spokojnie obserwuję działania zarządzających spółką. Ale za dwa-trzy miesiące zamierzam przejąć kontrolny pakiet i poważnie zająć się firmą — zapewnia Konrad Wojterkowski.
Oba obozy inwestorów zainteresowały się zaniedbanym od lat Próchnikiem w listopadzie ubiegłego roku. Łódzcy przedsiębiorcy weszli w skład rady nadzorczej, a Konrad Wojterkowski dotąd pozostawał z boku. Jednak wkrótce może dojść do zmian.
— Po przejęciu władzy w spółce odwołam zarząd i radę nadzorczą, bo te osoby tylko bawią się w biznes — mówi Konrad Wojterkowski.
Władze Próchnika i łódzka grupa milczą. Wiadomo tylko, że na 19 marca obecny zarząd zwołał nadzwyczajne walne zgromadzenie w sprawie zmian w składzie rady nadzorczej. 18 lutego odszedł z niej Robert Serafiński, choć jeszcze kilka miesięcy temu wraz z grupą inwestorów z Łodzi dążył do przejęcia władzy w spółce.
W ubiegłym roku Próchnik poniósł 3,4 mln zł straty netto przy 31 mln zł przychodów.
Woda w ustach
- Od kilku miesięcy zarząd i właściciele odzieżowego Próchnika zapowiadali, że 20 lutego przedstawią strategię jego rozwoju. Jej celem byłoby wyprowadzenie spółki na prostą. Tymczasem strategii jak nie ma, tak nie ma. I łódzka grupa akcjonariuszy, i zarząd nie odbierają telefonów.