11 tys. nowych bezrobotnych — na tyle rząd wycenił koszty wprowadzenia w życie poselskiego projektu, przewidującego wprowadzenie zakazu handlu w niedziele. Projektu, który najpewniej wyląduje w koszu, bo „rząd jest przeciwny prowadzeniu dalszych prac nad tym dokumentem”. Tematu to jednak nie zamyka, bo pod koniec grudnia do Sejmu trafił bardzo podobny obywatelski projekt w tej sprawie, pod którym złożono 114 tys. podpisów. Reprezentanci galerii handlowych i marketów nie zostawiają na nim suchej nitki — i licytują się na liczbę osób, które mogą stracić pracę.
— Wprowadzenie takiego zakazu według naszych badań wśród działających w centrach handlowych firm oznaczałoby redukcję zatrudnienia w skali kraju o ok. 40 tys. osób — głównie młodych kobiet — twierdzi Anna Szmeja-Kroplewska, dyrektor generalna Polskiej Rady Centrów Handlowych.
Wtóruje jej Maria Andrzej Faliński ze zrzeszającej sieci marketów Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
— Ten projekt to populizm — i to groźny, bo uderzający w popyt wewnętrzny. Szacujemy, że wprowadzenie zakazu oznaczałoby likwidację od 25 do nawet 65 tys. miejsc pracy, gdy wliczyć w to pracowników branż produkcyjnych i usługowych. Ucierpią nie tylko przedsiębiorcy, ale też budżet — mówi Maria Andrzej Faliński.
Podpisy pod obywatelskim projektem zbierała Solidarność oraz Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług. Ich reprezentanci podkreślają, że obecne regulacje w sprawie niedzielnego handlu nie są kompromisem, ale dyktatem sieci.
— Wyliczenia o tysiącach utraconych miejsc pracy trudno traktować poważnie — tym bardziej że „rządowe” 11 tys. to nawet nie 1 proc. zatrudnionych w handlu, mieści się to więc w granicach błędu statystycznego. Sieci i tak zwalniają pracowników — w ostatnich latach w większości zredukowano liczbę etatów o 40-70 proc. Ten projekt jest potrzeby, a my nie zamykamy się na kompromis, np. dwie wolne niedziele na początek czy krótszy czas pracy, ale spotykamy się tylko z głośnymi protestami, nie z dialogiem — mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ Solidarność.