Wolne niebo zależy od ustawy prawo lotnicze
MTiGM ma nadzieję, że rozmowy z UE o transporcie będą dużo łatwiejsze
Umowa o Wspólnym Europejskim Obszarze Lotniczym znacznie przybliży Polskę do zamknięcia negocjacji w dziedzinie transportu. Jednak problemem mogą okazać się opóźnienia w pracach nad prawem lotniczym. Poślizg oznaczałby nie tylko skomplikowanie rozmów, ale i utratę wiarygodności strony polskiej.
Zdaniem Andrzeja Grzelakowskiego, wiceministra w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej, wynegocjowane w grudniu warunki umowy o WEOL „nie są daleko idącym ustępstwem strony polskiej”.
— Kształt umowy generalnie satysfakcjonuje zarówno nasz resort, jak i PLL LOT — podkreśla wiceminister.
Unia Europejska chce rozpocząć podpisywanie umowy z poszczególnymi kandydatami już w marcu 2001 r. Do tej pory wstępne porozumienia o przystąpieniu zawarły już niemal wszystkie państwa kandydujące, poza Węgrami.
Niedotrzymany termin
Wynegocjowane przez polskich dyplomatów warunki umowy o WEOL muszą zostać teraz zaakceptowane przez rząd. Andrzej Grzelakowski sądzi, że jest to kwestia trzech tygodni.
Sprawa nie jest prosta, gdyż ostateczne postanowienia nieco odbiegają od naszego stanowiska negocjacyjnego. Dotyczy to choćby skrócenia postulowanego okresu przejściowego z 5 do 3 lat Dlatego też wcześniej nasze stanowisko negocjacyjne należy zmodyfikować, zatwierdzić i przesłać do Brukseli.
— Zaakceptowaliśmy całą umowę wielostronną o WEOL oraz całe unijne prawodawstwo związane z transportem lotniczym. Dzięki temu negocjacje akcesyjne dotyczące tego zagadnienia byłyby tymczasowo zamknięte — mówi Andrzej Grzelakowski.
Jednak tu pojawia się pewien problem. Ryzyko związane z dotrzymaniem terminu zamknięcia negocjacji w obszarze lotniczym mogą stanowić opóźnienia w pracach nad ustawą o prawie lotniczym, która dostosowuje polskie prawo do unijnego. Zgodnie z wcześniejszymi zobowiązaniami strony polskiej, jej uchwalenie zapowiedziano do końca 2000 r. Termin jednak nie został dotrzymany.
— Ustawa przeszła pierwsze czytanie. Jeżeli nie zostanie uchwalona do czerwca 2001 r., cały proces negocjacji może się znacznie przedłużyć — tłumaczy wiceminister.
Dobra wola
Umowa o WEOL to także duży krok w kierunku zamknięcia negocjacji.
— Podejmując decyzję o zakończeniu negocjacji w dziedzinie transportu do końca pierwszej połowy 2001 r., musimy pokazać, że nam na tym zależy. Dlatego też chcąc przyspieszyć negocjacje zdecydowaliśmy się podpisać umowę o WEOL. Mamy nadzieję, że tego typu kompromis będzie postrzegany przez naszego partnera jako przejaw dobrej woli i chęć planowego zamknięcia negocjacji w obszarze polityki transportowej — podkreśla Andrzej Grzelakowski.
Wiceminister ma nadzieję na odpowiednie przełożenie wyniku umowy o WEOL na negocjacje np. w dziedzinie transportu drogowego, który jest zdecydowanie najtrudniejszy w całym obszarze.
— Wynegocjowaliśmy umowę, która nie wiąże się z liberalizacją dokonywaną z dnia na dzień. Polsko-unijne ustalenia mówią o trzech fazach przejściowych w ciągu trzech lat do 2004 r. W tym czasie mamy możliwość pewnych działań, takich jak np. dokapitalizowanie LOT lub przyspieszenie procesu jego prywatyzacji.
Oporny lider
Umowy o WEOL nie podpisali Węgrzy, którzy borykają się z restrukturyzacją Malevu. Zdaniem Andrzeja Grzelakowskiego, pod presją stanowiska Polski na pewno zgodzą się na ustępstwa.
— Być może uda im się wynegocjować dłuższy okres przejściowy, ale to może mieć konsekwencje w rozmowach nad okresami przejściowymi w innych dziedzinach — podkreśla Andrzej Grzelakowski.