WOLNY ZŁOTY NIE ZASZALAŁ

Wojciech Dembiński
opublikowano: 2000-04-13 00:00

WOLNY ZŁOTY NIE ZASZALAŁ

Pierwszy dzień wolności waluty nie przyniósł wstrząsu

PRZEDE WSZYSTKIM INFLACJA: Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezes banku centralnego, uznała pełne upłynnienie złotego za niezbędne do skutecznej realizacji celu inflacyjnego. fot. MP

Uwolnienie złotego nie przyniosło dużych wahań kursu. Ale dealerom nie brakowało emocji związanych ze zmieniającymi się z minuty na minutę nastrojami wśród inwestorów. Ogółem w skali dnia złoty jednak nieznacznie osłabł.

Od wczoraj polską walutą można handlować bez żadnych ograniczeń. We wtorek rząd w porozumieniu z Radą Polityki Pieniężnej zdecydował o pełnym uwolnieniu wartości złotego. Zlikwidowano mechanizm pełzającej, miesięcznej dewaluacji złotego, centralny parytet wymiany oraz ograniczenie odchylenia ceny transakcji od parytetu ustalonego przez NBP.

Było stabilnie

Pierwszy dzień wolnych notowań złotego nie obfitował jednak w znaczne wahania kursu. Handel na rynku międzybankowym rozpoczął się umocnieniem naszej waluty. Za dolara płacono rekordowo mało, bo zaledwie 4,065 zł. Wzrost wartości złotego był na tyle duży, że część inwestorów postanowiła zamknąć pozycje i zrealizować zyski. Większa podaż naszej waluty spowodowała wzrost kursu dolara do 4,0955 zł w godzinach przedpołudniowych.

Na fixingu kurs amerykańskiej waluty ustalono na 4,0992 zł, a euro na 3,9275 zł. We wtorek notowania na fixingu wynosiły odpowiednio 4,1497 zł i 3,9937 zł.

W następnych godzinach notowania złotego ustabilizowały się na poziomie około 4,1000 zł za jednego dolara. Jednak koniec dnia przyniósł spadek kursu do 4,13 zł.

To był dobry ruch

Uwolnienie kursu złotego zostało generalnie bardzo dobrze przyjęte przez graczy rynku walutowego.

— Ruch na rynku był bardzo duży. Pojawiało się wielu inwestorów, którzy kupowali złotego — mówi Katarzyna Zajdel, ekonomistka Citibanku Polska.

Według specjalistów, urynkowienie wartości złotego daje większe szanse na zmniejszenie inflacji, do czego od dłuższego czasu dąży Rada Polityki Pieniężnej. Zniknie bowiem stały czynnik inflacjogenny, mianowicie pełzająca dewaluacja złotego, która w ostatnim czasie wynosiła 0,3 proc. miesięcznie.

— Rada pokazała, że zależy jej na osiągnięciu założonej w tym roku inflacji i nie zależy na obronie złotego. Zniesienie ograniczenia wahań złotego oznacza bowiem zniesienie obowiązku interwencji NBP, gdy kurs znajdzie się w pobliżu dopuszczalnych widełek — twierdzi Jacek Wiśniewski, szef działu analiz AmerBanku.

Kłopoty z wyceną

Upłynnienie wartości złotego oznacza jednak mimo wszystko kłopoty inwestorów. Do tej pory punktem orientacyjnym na rynku była wycena złotego w banku centralnym. Teraz inwestorzy będą musieli sami wycenić polski pieniądz. Według analityków, podstawą do wyceny staną się wskaźniki ekonomiczne oraz analiza techniczna.

— Bez centralnego parytetu jest trudniej i myślę, że dealerzy siłą przyzwyczajenia przez następne kilka dni będą uwzględniali odchylenia od wtorkowego parytetu — powiedział Reuterowi Zbigniew Chmielewski, szef dealerów w ING Barings w Warszawie.

Uwolnienie złotego wiąże się także z większym ryzykiem kursowym dla eksporterów, importerów, a także firm, które spłacają kredyty walutowe. Można więc oczekiwać, że bardziej poszukiwane i popularne niż obecnie staną się wszelkiego rodzaju derywaty i instrumenty terminowe (patrz strona 6).

Z drugiej jednak strony, problem zwiększonego ryzyka walutowego wydaje się trochę wyolbrzymiony. Analitycy uważają bowiem, że przy braku ograniczeń gracze walutowi będą pilnować się sami, co — paradoksalnie — może sprawić, że złoty będzie bardziej stabilny po uwolnieniu niż przed.

Notowania złotego pozostaną w pełni wolne do czasu planowanego przez polski rząd wejścia do Europejskiego Mechanizmu Kursowego 2 (ERM2), poprzedzającego wejście do EMU. Według Jarosława Bauca, wiceministra finansów, mogłoby to nastąpić najwcześniej po dwóch latach od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, planowanego przez polski rząd na rok 2003.

ZŁOTY PRZESZEDŁ DŁUGĄ DROGĘ: Uczestnicy rynku walutowego wiele lat czekali na prawdziwe uwolnienie złotego. Na tej drodze wyprzedzili nas Czesi, którzy upłynnili koronę w 1997 r., i Słowacy —1998 r. Natomiast Węgrzy nadal trzymają się kroczącej dewaluacji swojego forinta.