Wołowina nie chce emigrować

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-09-26 00:00

Litwini zarobią, Polacy tylko stracą — surowiec i szanse rozwoju. Nasze zakłady zazdroszczą sąsiadom polityków.

Litwini od stycznia będą mieli ubój rytualny, my będziemy mogli wkrótce sprzedawać Turcji żywe bydło. To pułapka — uważają nasi przetwórcy. Od tygodni są zalewani ofertami zakupu zakładów właśnie na Litwie. Sprawa uboju religijnego (który zakłada zabicie zwierzęcia bez ogłuszania) to niekończąca się historia.

Fotolia

W Polsce nielegalny jest od 2013 r. — po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który uznał rozporządzenie zezwalające na niego za niezgodne z prawem wyższego rzędu. Od tego czasu nasi przetwórcy wołowiny i drobiu walczą o utracony eksport do odbiorców muzułmańskich, który przynosił im nawet 2 mld zł rocznie. Były protesty i obietnice, skargi do Komisji Europejskiej — na razie bezskuteczne. Tymczasem za ubój halal wzięli się Litwini.

Jako pierwsi pisaliśmy jesienią 2013 r., że litewscy politycy uznali polski zakaz za szansę dla swojej gospodarki i rozpoczęli proces legalizacji uboju religijnego. We wtorek parlament go przyjął od stycznia 2015 r. Ma to zwiększyć eksport mięsa z Litwy do krajów arabskich i Izraela, a tym samym złagodzić skutki rosyjskiego embarga. To szczególnie boli naszą branżę, która na podobne wsparcie nie może liczyć.

— Litewscy posłowie uznali ponadto, że lepiej nie wywozić daleko zwierząt do innych krajów, żeby tam je ubijać według zasad religijnych, bo taka długa podróż wcale nie poprawia ich dobrostanu, który tak ważny jest przecież również dla przeciwników uboju halal. My tymczasem walczymy ciągle na poziomie Komisji Europejskiej o uznanie zakazu uboju za niezgodny z prawem [chodzi o termin, w jakim Polska mogła zawęzić dopuszczające go prawo unijne — red.] Jesteśmy na etapie wymiany kolejnych pism — mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

O furtce na przynajmniej niektóre rynki muzułmańskie mówili nasi weterynarze. Niektóre grupy muzułmańskie akceptują bowiem tzw. ogłuszanie odwracalne, czyli prądem. To zaś nie narusza naszego prawa. Szybciej jednak powróci tam nie nasze mięso, ale żywe bydło.

— W ciągu 2-3 tygodni mamy mieć zniesiony zakaz eksportu żywego bydła do Turcji, który istnieje jeszcze z dawnych czasów — po BSE (chorobie szalonych krów) wykrytej w Europie. To jednak nie jest korzystne dla nas rozwiązanie. Będziemy mogli tam eksportować sztuki do 300 kg, co oznacza, że miejscowe zakłady będą je tuczyć, a potem sprzedawać. Cała wartość dodana nie zostanie więc wytworzona w Polsce — twierdzi Witold Choiński. Małgorzata Podniesińska, prezes ZM Mokobody, widzi jeszcze inne, dużo bardziej szkodliwe konsekwencje takiego eksportu.

— Skoro młode bydło zostanie wywiezione z kraju, to zacznie nam w pewnym momencie brakować surowca. Powtórzymy sytuację znaną z rynku wieprzowiny, gdzie nieumiejętne zarządzanie pogłowiem świń zmieniło nas z eksportera na importera netto surowca — uważa Małgorzata Podniesińska. Zarządzane przez nią ZM Mokobody musiały, jak podaje, z powodu zakazu uboju halal ograniczyć produkcję o połowę. Tymczasem cały czas otrzymują propozycje zakupu lub wydzierżawienia zakładów na... Litwie.

— Takich ofert jest od dłuższego czasu naprawdę wiele. Nie po to jednak przez lata inwestowaliśmy w swoje zakłady i w swoich pracowników, żeby teraz wszystko to zostawiać i emigrować. Tym samym pracowalibyśmy przecież na litewski PKB i tam zatrudnialibyśmy ludzi. Jednocześnie naszych już musieliśmy częściowo zwolnić — twierdzi prezes ZM Mokobody. Propozycje zakupów na Litwie trafiają też do ZPM Biernacki. Tomasz Kubik, prezes spółki, zastanawiał się już wcześniej nad przeniesieniem części produkcji za granicę. Ostatecznie spółka się na to nie zdecydowała.

Rodacy tego nie jedzą

Polska produkcja wołowiny rozwijała się od lat tylko dzięki eksportowi. Spożycie krajowe spadło poniżej 2 kg, czyli kilkanaście razy mniej niż w krajach o podobnym poziomie rozwoju gospodarczego. W PRL było to 17 kg. Nasi przetwórcy za szczególnie perspektywiczne uznawali rynki muzułmańskie — wołowina halal miała znacznie lepszą marżę niż tradycyjnie ubite mięso.