Work Service wszedł w potężną rodzinę

Polska agencja pracy przejęła 51 proc. niemieckiej o 240 mln zł rocznych obrotów. Nabytek ma być platformą do ekspansji na Zachodzie

1873 r., Greven w Westfalii, Joan Joseph Fiege, posiadacz wozu i dwóch koni, zaczyna wozić węgiel. Tak powstała Fiege, dziś jedna z trzech największych firm logistycznych w Niemczech, która ma 1,5 mld EUR rocznie obrotów i zatrudnia ponad 11 tys. pracowników w 18 oddziałach na świecie. Daje to rodzinie Fiege, jej właścicielom, miejsce wśród najpotężniejszych biznesowych rodzin w Niemczech. 2014 r., 26 lutego, Greven, do stołu zasiadają Jens i Felix Fiege, piąte pokolenie szefów rodzinnego koncernu Fiege, oraz szefowie Work Service. Po kilku godzinach ostatnich ustaleń podpisali umowę o utworzeniu joint venture. Największa w Polsce firma z branży outsourcingu pracowników za niespełna 7 mln EUR (około 30 mln zł) nabyła 51 proc. udziałów w spółce, wniosła także swój niemiecki oddział (wyceniony na 5 mln EUR), Fiege wniosło agencję HR (wycenioną na 16,7 mln EUR).

Tomasz Hanczarek i Tomasz Misiak, szefowie największej polskiej firmy w branży outsourcingu pracowników, liczą, że joint venture z niemieckim klanem, który od pięciu
pokoleń zarządza imperium obracającym rocznie 1,5 mld EUR, otworzy im wiele drzwi za Odrą. Tamten rynek HR jest wart 19 mld EUR i szybko rośnie.[Fot. GK]
Wyświetl galerię [1/2]

Tomasz Hanczarek i Tomasz Misiak, szefowie największej polskiej firmy w branży outsourcingu pracowników, liczą, że joint venture z niemieckim klanem, który od pięciu pokoleń zarządza imperium obracającym rocznie 1,5 mld EUR, otworzy im wiele drzwi za Odrą. Tamten rynek HR jest wart 19 mld EUR i szybko rośnie.[Fot. GK]

— Dla polskich firm Niemcy powinny być naturalnym kierunkiem ekspansji, w końcu mamy z nimi długą granicę i silne relacje gospodarcze. Dla firm z naszej branży w szczególności — rynek usług HR ma tam długą historię i jest wart około 19 mld EUR rocznie, czyli blisko 20 razy więcej niż polski. Co ciekawe, choć rynek niemiecki ma długą historię i jest duży, to w ostatnich latach rośnie o 12 proc. rocznie, czyli niewiele wolniej niż polski, który rośnie o 15 proc. — mówi Tomasz Hanczarek, prezes Work Service.

Smak niemieckiego rynku Work Service już zna.

— Od początku zagranicznej ekspansji uznawaliśmy Niemcy za strategiczny rynek, intensywnie monitorowaliśmy go od czasu wejścia do spółki funduszu PineBridge. O jego potencjale zdążyliśmy się już przekonać. Po kilkunastu miesiącach od założenia tam firmy wypracowała 15 mln EUR przychodów — dodaje Tomasz Misiak, przewodniczący rady nadzorczej.

Bolączką Work Service była sieć sprzedaży, na którą składały się zaledwie dwa biura. Ale nie tylko.

— Rynek niemiecki jest dość hermetyczny, z silnie rozwiniętym patriotyzmem — nie wybiera się najtańszej oferty, lecz patrzy na jakość i efekt dla całej gospodarki. To oznacza, że przejęcie firmy byłoby ryzykowne, bo nagle przestałaby być niemiecka i stała się polska. Dlatego szukaliśmy partnera. Było w czym wybierać — firm HR z obrotami powyżej 50 mln EUR jest ponad 50, podczas gdy w Polsce pięć, może sześć — mówi Tomasz Misiak.

Przerwa na sukcesję

Rozmowy między firmami toczyły się niemal od roku.

— Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że transakcji nie będzie. Proces praktycznie stanął, a partner zamilkł. Przyczyną była zmiana pokoleniowa władz koncernu — zarządzanie koncernem od ojców przejęli synowie. Obserwowaliśmy modelowy przykład sukcesji, coś, co w Polsce rzadko się zdarza. Potem negocjacje ruszyły, ale okazało się, że nie rozmawiamy już o sprzedaży firmy, ale o współpracy — mówi Tomasz Misiak.

Biznes HR koncernu Fiege powstał 10 lat temu, głównie z myślą o potrzebach właściciela.

— Koncern uznał, że zewnętrzne firmy nie są w stanie wypełnić wymagań elastycznego zatrudnienia. Ale Fiege nie jest jedynym klientem firmy. Co więcej — koncern dawał swojej agencji jedynie 40 proc. zleceń, by się nie uzależniać. To szansa dla naszego joint venture — możemy zwiększyć zlecenia od koncernu, a jednocześnie zdobywać kolejnych klientów — mówi Tomasz Misiak. W 2013 r. przejęta firma miała 65 mln EUR przychodów i 2,1 mln EUR zysku operacyjnego. Ale to nie przychody są dla Work Service najważniejsze.

— Dla nas jest to dostęp do gigantycznego rynku. Do wspólnej spółki wnosimy także oddziały naszych firm specjalistycznych: IT Kontrakt i Exact System, które mają duży potencjał na niemieckim rynku. Dzięki temu, że partnerem jest rodzina Fiege, jedna z najbardziej rozpoznawalnych rodzin biznesowych w Niemczech, będzie nam łatwiej rozwijać biznes — przedsiębiorcy im ufają, a to 90 proc. sukcesu w branży HR. Tym bardziej na niemieckim rynku — mówi Tomasz Hanczarek.

Jego zdaniem, perspektywy rynku za Odrą są bardzo dobre.

— Agencje pracy mają w Niemczech długą historię, a zapotrzebowanie na pracowników jest ogromne. Według rządowych szacunków, w ciągu najbliższych lat gospodarka będzie potrzebowała 2-3 mln pracowników. Work Service od kilku lat organicznie rośnie o 30 proc. rocznie, na rynku niemieckim możemy rosnąć szybciej. Ponadto nasz partner jest gotowy finansować przejęcia na rynku niemieckim. W niedługim czasie przychody z Niemiec mogą przewyższyć przychody z pozostałych rynków — twierdzi Tomasz Hanczarek.

— Tym bardziej że do tej pory firma Fiege nie miała struktur do pozyskiwania pracowników w Polsce czy Czechach. Za trzy lata nasze joint venture ma być w „10” największych w Niemczech, obecnie plasuje się w okolicy 25. miejsca — dodaje Tomasz Misiak. Jest szansa, że współpraca nie ograniczy się tylko do niemieckiego rynku.

— Wspólna spółka może też być platformą do dalszej ekspansji zagranicznej, logistyczny Fiege ma oddziały w 18 krajach, w tym w Chinach, które mogą być tam zaczątkiem działalności Work Service — mówi Tomasz Hanczarek.

Pusta kasa

Po tym przejęciu Work Service wydał pieniądze uzyskane z emisji akcji dla PineBridge i obligacji, ale ambicji akwizycyjnych nie wyczerpał.

— Bardzo intensywnie przyglądamy się rynkom rumuńskiemu i tureckiemu, a także spółkom specjalistycznym w Polsce. Jeśli dopniemy przejęcia, rozważymy przeprowadzenie emisji akcji. Może to być pod koniec roku lub na wiosnę w przyszłym, ale pod warunkiem, że wartość naszej spółki przekroczy 1 mld zł [887 mln zł obecnie — red.]. Na pewno emisja nie będzie większa niż 10 proc. kapitału, bo nie chcemy się rozwadniać — mówi Tomasz Misiak.

Od paliwa po buty
Polskie firmy coraz odważniej poczynają sobie za zachodnią granicą. W 2012 r. (nowszych danych nie ma) zainwestowały tam ponad 120 mln EUR, dzięki czemu łączna wartość polskich inwestycji w Niemczech wzrosła do około 1,3 mld EUR. Nieco ponad jedną czwartą stanowiła inwestycja PKN Orlen, który wydał 350 mln EUR na sieć stacji benzynowych Star. Drugą co do wielkości inwestycją było przejęcie przez Ciech za 120 mln EUR chemicznej spółki Sodawerk Stassfurt. Również inna firma chemiczna, Azoty Tarnów, zainwestowała nad Odrą, przejmując fabrykę poliamidów Unylon Polymers. Spektakularną transakcją było przejęcie w 2007 r. przez OT Logistics (wówczas Odra Trans) za 63 mln zł Deutsche Binnenreederei, dzięki czemu polska firma transportowa zdobyła 50 proc. udziałów w rynku śródlądowego transportu wodnego w środkowo-wschodnich Niemczech. Na inwestycje u zachodniego sąsiada porwali się także polscy prywatni przedsiębiorcy. Jednym z pionierów był Janusz Filipiak — jego Comarch wszedł na tamten rynek już w latach 90., a pierwszy oddział otworzył w 2001 r. Teraz ma je w większości dużych miast. W 2012 r. Boryszew, kontrolowany przez Romana Karkosika, za 9,9 mln EUR przejął motoryzacyjną grupę Ymos. Śmiałe plany ekspansji ma największy dystrybutor obuwia, grupa CCC, która w połowie ubiegłego roku założyła spółkę w Niemczech. W ciągu kilku lat chce tam mieć potężną sieć sklepów. To rzadki przykład, gdy polska firma działa w Niemczech pod własną marką. Często przejęcie niemieckiej firmy ma służyć właśnie pozyskaniu brandu. Tak było np., gdy Action przejął Devil, upadłego dystrybutora IT, a meblowa grupa Nowy Styl kupiła producenta mebli Rohde & Grahl.

 

38,2 mld EUR Taka była wartość polskiego eksportu do Niemiec w 2013 r. Przez rok wzrosła ona o 5,9 proc., a od 2004 r., kiedy wchodziliśmy do UE, o 113 proc. Wysyłamy do Niemiec głównie części samochodowe, meble, samochody, telewizory, druty, opony i miedź.

33,3 mld EUR Taka była wartość importu z Niemiec do Polski w 2013 r. Wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem wyniósł 1,5 proc., a od 2004 r. — 91 proc. Sprowadzamy z Niemiec głównie części i komponenty samochodowe, leki, maszyny, stal i aluminium.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Work Service wszedł w potężną rodzinę