Czytasz dzięki

Wraca chaos z cenami prądu

Rano minister aktywów obiecywał, że nie będzie podwyżki dla indywidualnych odbiorców prądu. Po południu przyznał, że spółki energetyczne ich chcą.

Ci, dla których ważne są prognozy cen energii elektrycznej, mogą mieć déją vu. Dokładnie rok temu politycy PiS obiecywali, że prąd nie zdrożeje, co jednak nie powstrzymało firm energetycznych od wprowadzenia podwyżek. Rząd zdecydował się więc na ustawowe zamrożenie cen i wprowadzenie rekompensat. Powstał chaos, którego efekty widoczne są do dziś. Poniedziałkowe wypowiedzi Jacka Sasina, ministra aktywów, który przejął zadania ministra energii, zapowiadają powtórkę z rozrywki.

Rano Sasin zapowiedział na antenie radia RMF FM, że „podwyżki dla indywidualnych odbiorców nie będzie i zrobimy wszystko, żeby tak się stało”. Firmy, podobnie jak w tym roku, będą jednak płacić ceny rynkowe, czyli wyższe. Dotyczy to firm dużych, średnich i małych.

— Podmioty gospodarcze muszą się liczyć z tym, że będą musiały płacić za prąd tyle, ile wynika z rynkowych cen wytwarzania energii — wskazywał Jacek Sasin.

Po południu minister wrócił do tego samego radia i przyznał, że spółki energetyczne, czyli PGE, Tauron, Enea i Energa, złożyły do Urzędu Regulacji Energetyki wnioski o noworoczne podwyżki cen prądu dla gospodarstw domowych. Zapowiedział też rozmowy z prezesami o możliwym złagodzeniu tych wniosków. Warto przypomnieć, że przed rokiem wokół wniosków taryfowych też było głośno: spółki je składały, korygowały, aż w końcu z wnioskami rozprawiła się ustawa. Stały się bezzasadne.

Spółki musiały złożyć wnioski do URE do połowy listopada. To oznacza, że zrobiły to jeszcze przed zaprzysiężeniem nowego ministra, do czego doszło w piątek. Ich poprzedni nadzorca, Krzysztof Tchórzewski, były minister energii, nie zajął w ostatnim czasie jasnego stanowiska w tej sprawie. Spółki nie ujawniają, jakiej podwyżki cen się domagają. Z analizy kontraktów na energię elektryczną na Towarowej Giełdzie Energii wynika, że w 2020 r. energia będzie o kilkanaście procent droższa. Ten wzrost nie przekłada się jednak wprost na rachunek dla odbiorcy, bo są na nim również dodatkowe opłaty, np. zielone certyfikaty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane