Wracają wierzytelności budowlane
Co kilka tygodni odżywa problem długów budowlanych. Zwykle ma to związek z reakcją wierzycieli na lokalne trudności w odzyskaniu należności od dłużników, a ściślej z upadłością lub postępowaniem układowym.
JEDNAK okazuje się, że nie tylko. Według opinii specjalistów ze spółdzielni mieszkaniowych, wnikliwa ocena możliwości płatniczych branży budowlanej jest jednoznaczna. Obecnie tylko nieliczne budujące spółdzielnie są w stanie terminowo spłacić zobowiązania. Zaawansowanie prac budowlanych znacznie przewyższa udział inwestorów kapitałowo zaangażowanych w przedsięwzięcie budowlane, co podwyższa pewność inwestycji w ich oczach. Pojawia się jednak problem płacenia rachunków podwykonawcom i za podstawowe towary, a więc beton, cegłę czy drewno. Główną przyczyną niedoboru środków finansowych jest mniejsze zainteresowanie nieruchomościami. W ostatnim miesiącu wyraźnie spadła sprzedaż mieszkań budo- wanych w centralnej części kraju.
Potencjalni nabywcy długów spółdzielni mieszkaniowych nie są skłonni do działań windykacyjnych. Atrakcyjna jest lokata w nieruchomość. Oczywiście ma to miejsce, gdy dług spółdzielni mieszkaniowej wobec dostawcy betonu zostanie zakupiony za 70-80 proc. wartości nominalnej, a spółdzielnia zamiast spłaty gotówkowej zgodziła się na sprzedaż nieruchomości lub jej części.
NIE MA szablonów potrzebnych do rozwiązania problemów finansowych spółdzielni mieszkaniowych. Jednak pewne jest, że żadna nie chciałaby stać się przedmiotem zainteresowania agencji obrotu wierzytelnościami. Podmioty, które sprzedają prawa do lokali, dbają o wiarygodność. Jej utrata to prostat droga do bankructwa. Inwestorzy niechętnie kupują mieszkania od spółdzielni, która nie reguluje swoich zobowiązań, a uchyla się tak skutecznie, że zdeterminowany wierzyciel wynajmuje do windykacji specjalistów. Umieszczenie oferty sprzedaży wierzytelności w notowaniach szkodzi dłużnikowi. Traci dobre imię nawet na kilka miesięcy, co może być przyczyną upadłości.