Wsparcie dla hut źle wykorzystane

Katarzyna Jaźwińska
12-03-2003, 00:00

To dobrze, że wreszcie wzięto się za konsolidację i prywatyzację hut — głosi raport NIK. Izba jednak bezlitośnie wylicza błędy, które popełniono przy restrukturyzacji sektora. Ich autorzy próbują się bronić.

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) tym razem zabrała się za hutnictwo. W raporcie o restrukturyzacji i przekształceniach własnościowych w sektorze izba pozytywnie oceniła przyjęcie w 2001 roku tzw. ustawy hutniczej, w której zdecydowano o powołaniu grupy Polskie Huty Stali (PHS). Zdaniem NIK, umożliwi to przeprowadzenie restrukturyzacji finansowej, która warunkuje podjęcie kolejnych działań naprawczych. Ale jest też druga strona medalu. NIK alarmuje, że jeśli działania zostaną skoncentrowane jedynie na PHS, wówczas może okazać się, że pozostali gracze rynku nie sfinansują niezbędnych inwestycji.

Zdecydowanie negatywnie natomiast NIK ocenia działania podejmowane we wcześniejszych latach. Zdaniem izby, mimo opracowania kilku projektów uzdrowienia sektora, nie przeprowadzono efektywnych działań, które pozwoliłyby hutom konkurować z innymi firmami.

„Odpowiedzialność za efektywność i stan prywatyzacji w hutnictwie ponoszą kolejni od 1992 roku ministrowie odpowiedzialni za procesy prywatyzacyjne, za przemysł, a następnie za gospodarkę” — napisano w raporcie.

— Efektywność ekonomiczna wynikająca z podejmowanych działań restrukturyzacji sektora jest znikoma. Analizowane przez nas programy wykazały też brak konkretnych, kompleksowych projektów jego prywatyzacji — ocenia Krzysztof Szwedowski, wiceprezes NIK.

Zdaniem ekspertów izby, w programach restrukturyzacyjnych niedostatecznie uwzględniono zalecenia „Studium restrukturyzacji hutnictwa żelaza i stali” (tzw. studium kanadyjskie), przyjętego przez rząd w 1992 r. Kanadyjczycy sugerowali konieczność konsolidacji branży, zamknięcia kilku hut, niezdolnych do funkcjonowania i koordynowania procesów inwestycyjnych. Tymczasem i działania, i efekty były odwrotne.

— W studium koszty restrukturyzacji w latach 1992-2002 oszacowano na 4,4 mld USD (blisko 17,2 mld zł), natomiast w latach 1993-2001 wydatki rzeczywiście wyniosły 7,5 mld zł, z czego nakłady inwestycyjne — 5,4 mld zł. Huty często dublowały inwestycje i mimo wydania znaczących środków, nie osiągnęły konkurencyjności i efektywności produkcji — dodaje Krzysztof Szwedowski.

Co na to byli ministrowie?

— Wdrożenie zapisów studium kanadyjskiego było zasadne, jednak nie pozwalały na to mocarstwowe ambicje kierownictwa hut Katowice i Sendzimira, które miały własne wizje restrukturyzacji i rozwoju. Rządy były zbyt słabe, by się im przeciwstawić. Błędem było przyzwolenie na realizację dublujących się inwestycji — przyznaje Janusz Lewandowski, poseł Platformy Obywatelskiej i minister przekształceń własnościowych w latach 1992-93.

— Nie znam tego dokumentu, a do rzetelności raportów NIK odnoszę się sceptycznie. Jeśli jednak mówimy o błędach, to trzeba podkreślić, że ze względu na sytuację społeczną śląskiego hutnictwa i na fakt, że przez wiele lat trwały negocjacje z Unią Europejską dotyczące sektora, głęboka restrukturyzacja i konsolidacja nie były możliwe. Rozmowy z UE zakończyły się niedawno, a dopiero teraz otwiera się możliwość podjęcia działań naprawczych w sektorze — dodaje Wiesław Kaczmarek, poseł SLD, były minister przekształceń własnościowych i skarbu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wsparcie dla hut źle wykorzystane