Wsparcie Ukrainy – jednomyślne

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-02-01 20:00

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej (RE) w Brukseli zakończył się nadzwyczajnie szybko i zgodnie.

Debata prezydentów i premierów 27 państw wstępnie planowana była na cały czwartek, nawet z opcją nocną, tymczasem wymagające jednomyślności konkluzje RE uzgodnione zostały już po… godzinie. Trzeba jednak pamiętać, że zbiórka 1 lutego była dogrywką niedokończonego szczytu z 14-15 grudnia 2023 r. Wtedy węgierski premier Viktor Orbán, niezgadzający się na rozpoczęcie akcesyjnych negocjacji unijno-ukraińskich, akurat na czas głosowania tego punktu… wyszedł z sali za potrzebą, dzięki czemu negocjacje przeszły 26:0, przy 1 nieobecnym. Tamten precedens zapoczątkował w UE dyplomację „toaletową”, która już na stałe może stać się pozatraktatowym wyjściem awaryjnym w razie pata wynikającego z konieczności jednomyślności. Niestety, zgodnego przyznania 50 mld EUR dla umęczonej wojną Ukrainy premier Węgier w grudniu nie odpuścił, stąd konieczność dodatkowej zbiórki 1 lutego. Nie wolno zapominać, że każdy szczyt RE to ogromne i kosztowne przedsięwzięcie logistyczne, a zatem ślad węglowy niepotrzebnie pozostawiony 1 lutego przez samoloty unijnych władców obciąża Viktora Orbána…

Przed bardzo ważną finansową dogrywką premier Węgier bardzo długo utrzymywał całą RE w niepewności. Na szczęście jednak w ostatniej chwili porzucił zamiar kolejnego weta – bo tym razem już nie wyszedłby taktycznie do toalety – i pakiet pomocowy dla Ukrainy przeszedł 27:0. Viktor Orbán tak naprawdę odpuścił już w środę i w czwartek rano, dlatego szczytowe konkluzje zostały przyjęte tak szybko. Unijni przywódcy naprawdę mieli już dosyć jego szkodliwej dla Europy obstrukcji, dlatego bardzo silnie na niego „wsiedli”. Przede wszystkim szefowie instytucji unijnych, Charles Michel i Ursula von der Leyen, ale także francuski prezydent Emmanuel Macron, niemiecki kanclerz Olaf Scholz i włoska premier Giorgia Meloni. Do nich dołączyli się kolejni premierzy – holenderski Mark Rutte, belgijski Alexander De Croo oraz Donald Tusk. Bardzo ważnym powodem kapitulacji Orbána była perspektywa drugiego półrocza 2024 – właśnie Węgry przejmują 1 lipca od Belgii rotacyjną prezydencję legislacyjnej ministerialnej Rady UE. Będzie to bardzo specyficzny okres, po wyborach do Parlamentu Europejskiego (6-9 czerwca) stałe instytucje unijne będą przez kilka miesięcy dopiero w stanie organizacji i prezydencja akurat w tym czasie (trafia się to co pięć lat) zyskuje bardzo na znaczeniu. Viktor Orbán w unijnej klasie politycznej tak wizerunkowo upadł, że pojawiały się nawet nieśmiałe pomysły (całkowicie pozatraktatowe), by Węgry… pozbawić półrocznej prezydencji.

Jednym z zarzutów Orbána wobec Ukrainy jest wysoki poziom tamtejszej korupcji. To rzeczywiście ogromny problem, w opublikowanym przez Transparency International najnowszym rankingu światowym przesiąknięta korupcją Ukraina znalazła się w 2023 r. dopiero na 104. miejscu. Akurat ten premier nie ma jednak moralnego prawa podnoszenia właśnie tego argumentu, albowiem Węgry zajęły także bardzo odległe miejsce 76., najgorsze w całej UE. Wypada przypomnieć, że instrument Ukraine Facility, przeznaczony na okres 2024-2027 i wstawiony do unijnych wieloletnich ram finansowych 2021-2027, ma przeciwdziałać ekonomicznym skutkom napadu Rosji oraz stopniowo integrować gospodarkę kandydackiej Ukrainy z gospodarką UE. Obejmuje trzy filary – wsparcie w formie dotacji i pożyczek dla budżetu państwa, mechanizm ograniczania ryzyka inwestorów za pośrednictwem międzynarodowych instytucji finansowych, wreszcie pomoc techniczną dla rządu, m.in. w dostosowywaniu systemu prawnego do prawa UE. Wobec takich celów dopiero 104. miejsce Ukrainy w rankingu korupcyjnym obiektywnie jest nieszczęściem…

=============================================

Unijny szczyt w oparach demonstracji unijnych rolników

Do Brukseli na czwartek nie tylko zlecieli się prezydenci i premierzy 27 państw, lecz wjechało również ponad 1000 rolniczych ciągników. Ogromna demonstracja nie została dopuszczona pod Europa Building, gdzie odbywał się szczyt, zatem rolnicy natarli na odległy o kilkaset metrów kompleks Parlamentu Europejskiego, który policja ogrodziła zasiekami. Naturalnie protestowali przede wszystkim rolnicy belgijscy, ale wspomogli ich także francuscy, niemieccy, włoscy, hiszpańscy i irlandzcy. Postulaty koncentrowały się na polityce UE i regulacjach dotyczących rolnictwa oraz sprzeciwie wobec importu rolnego spoza Wspólnoty. Czarę goryczy przeważył Europejski Zielony Ład, którego celem jest przekształcenie naszego kontynentu w neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla. Drugim powodem stały się przepisy o przywracaniu przyrody, których celem jest poprawa różnorodności biologicznej w uprawach rolnych. Nowe regulacje nakładają na europejskie rolnictwo dodatkowe wymagania i obciążenia.