Polscy i zagraniczni dostawcy systemów ERP mają odmienne opinie na temat przygotowania aplikacji do działania w UE.
Zachodni producenci oprogramowania biznesowego pojawili się w Polsce w pierwszej połowie lat 90. Aby się u nas zadomowić, musieli dostosować się do polskiej specyfiki. Teraz czeka nas proces odwrotny.
Działające w polskich firmach aplikacje trzeba będzie dostosować do wymogów UE. Zdaniem ich dostawców, nie będzie to jednak duży problem. Większość tych firm wywodzi się bowiem z państw należących do Unii i, jak twierdzą ich przedstawiciele, odpowiednie funkcje już są zaszyte w ich aplikacjach. To, że krajowi użytkownicy tego nie widzą, wynika z faktu, że funkcjonalności te nie były w Polsce uaktywniane. Nie było po prostu takiej potrzeby.
— Skala zmian nie będzie duża. Elementy potrzebne polskim użytkownikom po wejściu do Unii już są w naszym oprogramowaniu. Wchodząc do Polski dostosowywaliśmy przecież software unijny do lokalnych warunków — zaznacza Maciej Potapczyk, dyrektor zarządzający polskiego oddziału Microsoft Business Solutions.
— Na całym świecie sprzedajemy tę samą wersję naszego systemu. Wchodząc na nowy rynek, dokładamy do aplikacji funkcje, których jeszcze nie uwzględniliśmy, a są na nim potrzebne. Oczywiście nie uruchamiamy ich wszystkich u każdego klienta. W trakcie wdrożenia tak konfigurujemy system, aby funkcje zbędne w danym kraju nie były dostępne — dodaje Anna Turzańska-Sadlej, starszy kierownik projektów w Scala Business Solutions Polska.
— Intentia ma doświadczenie w przygotowywaniu przedsiębiorstw do warunków Unii Europejskiej. Nasz system wspomaga prowadzenie firm zarówno we Francji, jak i w Niemczech czy Hiszpanii. Dlatego nie musimy prowadzić prac związanych z dostosowaniem systemu, gdyż jest on już doskonale przygotowany. Pozwala na prowadzenie działalności biznesowej w Unii bez jakichkolwiek przeszkód, m.in. dzięki wielowalutowości. Również triangulacja, czyli metoda przejścia na trzecią walutę przez euro, jest w nim realizowana. Ponadto wyposażony jest w narzędzia prowadzenia statystyk, wymaganych przez systemy Intrastat i Ekstrastat, obowiązujące w Unii Europejskiej — opowiada Przemysław Wolański, prezes Intentia Polska.
Niektórzy z zachodnich dostawców twierdzą wręcz, że po wejściu Polski do Unii lekko podretuszowane moduły przygotowane specjalnie na polski rynek mogą się nieźle sprzedawać na rynkach zachodnich.
— Specjalnie z myślą o Polsce stworzyliśmy moduł płacowy. Polskie prawo jest w tym zakresie tak skomplikowane i zmienne, że okazało się, iż powstały produkt jest wyjątkowo elastyczny i może być wykorzystywany również w innych krajach. Kupiło go już pięc firm z Wielkiej Brytanii — informuje Magdalena Golańska, wiceprezes IFS Central & Eastern Europe.
Zdaniem zachodnich producentów ERP, przestawienie aplikacji na pracę w Unii ma być prostym zabiegiem technicznym.
— Wielu klientów będzie mogło uruchomić samodzielnie odpowiednie funkcjonalności na podstawie przygotowanych przez nas instrukcji. Tylko w większych firmach konieczna będzie wizyta naszego konsultanta — twierdzi Anna Turzańska.
— Aby uruchomić funkcjonalności unijne, trzeba będzie wgrać specjalny plik z uaktualnieniem. Będzie to operacja sprowadzająca się do kilku kliknięć — podkreśla Maciej Potapczyk.
Polscy dostawcy nie zgadzają się z takim stawianiem sprawy.
— Słyszy się, co prawda, że nasza konkurencja przygotowała już produkt zgodny ze wszystkimi uregulowaniami unijnymi. Nikt nie może jednak powiedzieć, że ma produkt gotowy do wdrożenia. Zagraniczne firmy mają aplikacje zgodne z regulacjami obowiązującymi u dotychczasowych członków Unii. Przepisy w poszczególnych krajach różnią się jednak w szczegółach, a u nas wciąż nie ma aktów wykonawczych, pozwalających na kompletne przygotowanie oprogramowania do sprzedaży po wejściu Polski do Unii — podkreśla Sławomir Siedlarski, prezes Simple.
— Na razie ogólnie wiemy, co będziemy musieli zmienić. Jednak, nie dość, że nie ma aktów wykonawczych, to i sama ustawa o VAT jest dopiero rozpatrywana w Sejmie. Wiadomo na przykład, że nastąpi przesunięcie obowiązku podatkowego na 15 dzień miesiąca po dostawie, ale nie wiadomo, co będzie potwierdzeniem dostawy. Zatem, jak widać, przewaga zagranicznych dostawców systemów ERP nad krajowymi będzie niewielka. Tak naprawdę, wszyscy znają bowiem tylko kierunki zmian, ale jak one będą ostatecznie wyglądać, tego nikt nie wie — dodaje Ireneusz Krak, dyrektor ds. rozwoju aplikacji BPSC.