Wspólnicy Modlina muszą być zgodni...

I PPL, i marszałek — wspólnicy, których konflikt o lotnisko trwa od ponad roku — chcieli znieść zasadę jednomyślności. Nie udało się

Zasada jednomyślności udziałowców podczas podejmowania decyzji przez walne zgormadzenie akcjonariuszy w przypadku czynności wymienionych w statucie, m.in. kwestii zabezpieczenia majątku, hipoteki, gwarancji czy wyboru członków zarządu, jest kością niezgody w Modlinie. Półtora roku temu PPL, właściciel Lotniska Chopina i jeden z czterech udziałowców modlińskiego portu, zaproponował dokapitalizowanie go pod warunkiem zniesienia tego przepisu. Marszałek województwa, drugi udziałowiec, żądał w zamian za zgodę na tę propozycję, by PPL przejęło zobowiązania wynikające z umowy wsparcia pierwszej emisji, ale nie dostał zgody.

25 czerwca na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu udziałowcy wrócili do sprawy jednomyślności — tyle że… każda ze stron miała własny pomysł, czym ją zastąpić. Propozycję PPL poparli Agencja Mienia Wojskowego i burmistrz, a marszałka — burmistrz. Nie przeszła żadna.

Połowa + 1 czy 2/3

— Zaproponowaliśmy zniesienie jednomyślności i wprowadzenie rozwiązań stosowanych w KRS: uchwały zapadałyby większością głosów. W efekcie port byłby kontrolowany przez większość, za którą stoi zaplecze finansowe. Wówczas możliwe byłoby wprowadzenie modelu zarządzania, które odbudowałoby wartość udziałów dziś objętych odpisami z uwagi na bardzo złe wyniki Modlina. Takie rozwiązanie otwierałoby też inne możliwości, np. zbywanie udziałów, bo dziś nikt ich nie kupi, skoro mniejszościowy udziałowiec może blokować wszelkie decyzje, w tym zmiany w zarządzie — mówi Mariusz Szpikowski, prezes PPL. Inaczej widzi to Marta Milewska z urzędu marszałkowskiego.

— Chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom PPL, samorząd województwa zaproponował skreślenie zapisów dotyczących jednomyślności. Propozycja PPL szła natomiast znacznie dalej i wprowadzała zasadę podejmowania uchwał bezwzględną większością głosów, co de facto oznaczałoby przejęcie pełnej decyzyjności przez stronę rządową. Z niezrozumiałych powodów przedstawiciele PPL i AMW głosowali przeciw uchwale w sprawie zmiany umowy spółki w brzmieniu zaproponowanym przez samorząd województwa. Można więc przypuszczać, że celem nie było zniesienie jednomyślności, ale pozbawienie strony samorządowej decyzyjności i wpływu na spółkę — mówi Marta Milewska.

Z kolei Mariusz Szpikowski propozycję marszałka uważa za zabieg socjotechniczny.

— Gdybyśmy się na nią zgodzili, od stycznia 2019 r. marszałek mógłby blokować wszelkie uchwały samodzielnie. Doprowadziłoby to do chorej sytuacji, w której port byłby kontrolowany przez mniejszościowego udziałowca, za którym nie stoi zaplecze finansowe — uważa Mariusz Szpikowski.

„Za”, a nawet „przeciw”

Burmistrz, który głosował za oboma rozwiązaniami, podkreśla, że dla niego najważniejsze jest zakończenie sporu.

— Konflikt jest naturalną konsekwencją sprzecznych interesów i potrzebne są rozmowy dla wypracowania kompromisu, satysfakcjonującego wszystkich właścicieli. Od 2003 r. staram się różnymi sposobami godzić „wodę z ogniem”. Dla mnie, jako najmniejszego udziałowca spółki, nie ma wielkiej różnicy, czy decyzje zgromadzenia wspólników będą podejmowane większością, czy dwóch trzecich głosów. Do tej pory, przy założeniu jednomyślności przy podejmowaniu kluczowychdecyzji, mój głos był tak samo ważny, jak innych, większych wspólników. Jestem gotowy z tego zrezygnować, mając na względzie wyłącznie dobro mieszkańców, których reprezentuję — mówi Jacek Kowalski, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego.

Bez zgody walnego spółka nie może wyemitować obligacji, którymi chciała sfinansować dalsze inwestycje. Obecnie realizuje je z własnych pieniędzy, jednak w związku z tym w tym roku nie była w stanie spłacić rat obligacji. Skorzystała z tzw. umowy wsparcia, w ramach której samorząd województwa mazowieckiego zobowiązał się do 30 września 2028 r. przejąć obowiązek spłaty wyemitowanych przez port papierów dłużnych, jeśli spółka nie ma na to pieniędzy. W tym roku marszałek dokapitalizował port kwotą 10,5 mln zł, a w przyszłym dołoży 13 mln zł, co oznacza, że jego udział wzrośnie. Daty kolejnego walnego jeszcze nie wyznaczono.

…a port doda 3 mln pasażerów

Zarząd poprosi radę nadzorczą o zgodę na inwestycję za nawet 20 mln zł, którą sfinansują bank i najemcy.

Lotnisko Modlin chce rosnąć. Ponieważ nie powiódł się plan emisji wartych 60 mln zł obligacji, na który nie wyraża zgody PPL, jeden z udziałowców Lotniska Modlin, zarząd sięgnął po tańsze rozwiązanie.

— 21 września poprosimy radę nadzorczą o zgodę na inwestycjęw terminal tymczasowy. Będzie mieć 2,6 tys. mkw. powierzchni całkowitej, w tym 1 tys. mkw., które przeznaczymy na działalność komercyjną. Pozwoli zwiększyć przepustowość do 6 mln pasażerów rocznie — mówi Marcin Danił, wiceprezes Lotniska Modlin.

Terminal mógłby ruszyć w drugim półroczu przyszłego roku, bo budowa potrwa 12 miesięcy, a jego trwałość to minimum pięć lat. Obiekt zostanie przeznaczony do obsługi pasażerów non-Schengen. W planach jest antresola o powierzchni ponad 500 mkw. Koszt inwestycji zarząd Modlina ocenia na niecałe 20 mln zł. Spółka szacuje, że 2,8 mln zł to wydatki na przygotowanie terenu, ścieżki i chodniki oraz instalacje, a na wyposażenie (meble, IT, kontrola bezpieczeństwa) — jeszcze 2,2 mln zł. Lekka konstrukcja stalowa nie powinna kosztować więcej niż 10 mln zł. Pozostała kwota to systemy grzewcze i klimatyzacyjne oraz wyposażenie związane z bezpieczeństwem.

— Rozmawiamy już z Pekao, bierzemy jeszcze pod uwagę PKO BP i BGK. Chcielibyśmy uzyskać kredyt komercyjny oraz leasing. W przypadku kredytu chcielibyśmy zaproponować, by bank zabezpieczył się na przyszłych przychodach z najmu. Jesteśmy też po wstępnych rozmowach z najemcami, którzy będą płacić czynsz w dwóch częściach: stałej oraz uzależnionej od wzrostu pasażerów. Jeśli dostaniemy zgodę RN, 2-3 tygodnie później ogłosimy przetarg na budowę terminala — mówi Marcin Danił.

Roczne koszty utrzymania, czyli sprzątanie, wywóz śmieci, ochrona, media, IT i koszty finansowania zewnętrznego, sięgną rocznie niecałe 3,2 mln zł.

— Spodziewamy się wzrostu przychodów o 9-11 mln zł rocznie i poprawy wyniku finansowego o minimum 2,7 mln zł rocznie — mówi wiceprezes Lotniska Modlin.

W ubiegłym roku port miał 2,8 mln zł straty netto. Na uzyskanie kredytu komercyjnego potrzebuje zgody rady nadzorczej, a nie walnego, gdzie wszelkie decyzje wstrzymuje brak jednomyślności udziałowców. W przypadku rady nadzorczej konieczne jest zdobycie większości głosów. Po dwóch członków w RN mają PPL, Agencja Mienia Wojskowego i województwo mazowieckie, a burmistrz ma jednego przedstawiciela.

Lotnisko przeprowadziło też w ubiegłym tygodniu remont prawie 580 m drogi startowej: zostało wymienione 8,7 tys. mkw. asfaltobetonu. Remont odbywał się w godzinach 24-5 i nie ograniczył pracy lotniska. Wymienione zostały też płyty betonowe na płytach postojowych. Remont kosztował 3,5 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Wspólnicy Modlina muszą być zgodni...