Współpraca pozwala zwiększyć nakład
Wydanie przewodnika pochłania 200-700 tys. zł
W Polsce rośnie popyt na drogie, ale zawierające kompleksową informację przewodniki turystyczne. Dlatego ich wydawcy coraz chętniej ponoszą duże nakłady na przygotowanie bogato ilustrowanych pozycji. Koszty wydawnicze liczone w setkach tysięcy złotych sprawiają, że edytorzy chętnie nawiązują współpracę z zagranicznymi partnerami.
Na rynku dostępna jest coraz bogatsza oferta przewodników, nie tylko po miastach i regionach Polski. Potencjalny turysta ma szansę wybrać sobie publikację, która najlepiej dostosowana jest do jego ulubionej formy spędzania wolnego czasu. Jednak wysoka cena tego typu publikacji sprawia, że w kraju rozchodzą się one w stosunkowo niskich nakładach.
Zwiększyć sprzedaż
— Na rodzimym rynku, przewodniki po najpopularniejszych turystycznie miejscach mają szansę sprzedać się w kilku, wyjątkowo w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy. Z kolejnych edycji przewodnika po Paryżu sprzedało się 40 tys., a Nowego Jorku — 25 tys. egzemplarzy. Aby podwyższyć sprzedaż, nawiązaliśmy współpracę poprzez brytyjskiego edytora Dorling Kindersley z zagranicznymi edytorami. Przygotowane przez polski zespół publikacje tłumaczone są przez zainteresowanych wydawców zagranicznych i odwrotnie. Tak było np. z przewodnikiem po Budapeszcie. Powstał w polskiej wersji. Na potrzeby swojego rynku przetłumaczyli go Anglicy, później też Węgrzy. Ten rodzaj międzynarodowej wymiany pozwolił Dorling Kindersley wraz ze współpracującymi wydawcami sprzedać ponad 10 mln egzemplarzy przewodników na całym świecie — tłumaczy Jan Rurański, redaktor naczelny wydawnictwa Wiedza i Życie.
Jednak większość oferowanych w Polsce publikacji należy do dominującego na rynku bielskiego Pascala. W księgarniach można znaleźć 108 pozycji tej firmy, podzielonych na siedem różnych serii.
— Największym zainteresowaniem cieszy się seria przewodników praktycznych, które zawierają informacje na temat bazy noclegowej i dobrych restauracji. Przygotowujemy też nową serię przewodników po państwach europejskich z myślą o zmotoryzowanych — mówi Paweł Respondek, szef promocji i marketingu w wydawnictwie Pascal.
Dwie szkoły
Wydawcy przewodników konstruują je według dwóch wzorców, od których uzależnione są koszty wydawnicze.
— Wydawane przez nas przewodniki zawierają bardzo wiele szczegółów. Nie boimy się sugerować czytelnikowi, co powinien zobaczyć w danym muzeum, a nawet, na którym piętrze owa ciekawostka się znajduje. Pobyt w nieznanym miejscu jest swoistą lekcją przetrwania, więc zamieszczamy na łamach zdjęcia używanych w danym kraju pieniędzy, biletów komunikacji, konduktorów, a nawet budek telefonicznych wraz z krótką instrukcją obsługi. Nasze przewodniki zawierają od 700 do 2000 zdjęć. Przygotowanie tego typu publikacji wymaga zatrudnienia kilkunastu osób. Do zespołu włączani są nie tylko fotograficy, ale także graficy czy historycy sztuki. Autorami tekstów zostają znane osoby ze świata mediów. Przygotowanie materiału do druku pochłania od 200 do 700 tys. zł. Do tego dochodzą jeszcze koszty druku i kolportażu — wylicza Jan Rurański.
Przewodniki Pascala nie mają charakteru albumowego. Paweł Respondek zapewnia, że nie wszyscy chcą oglądać w książce to, co mogą zobaczyć w rzeczywistości.
SKUTECZNOŚĆ PODPOWIEDZI: Jan Rurański, redaktor naczelny wydawnictwa Wiedza i Życie, przyznaje, że spotkał się z zarzutem zbyt agresywnego narzucania czytelnikom propozycji. Udało mu się jednak przekonać do swoich publikacji podróżujących przedstawicieli świata polityki i biznesu. fot. Tomasz Zieliński