Wstępna lista kandydatów na szczęście już stopniała

Jacek Zalewski
28-08-2000, 00:00

Wstępna lista kandydatów na szczęście już stopniała

Komentując dwa tygodnie temu listę komitetów wyborczych osób zainteresowanych stanowiskiem prezydenta RP, postawiliśmy następującą tezę, dotyczącą progu 100 000 podpisów: „Obiektywnie jest to bariera bardzo niska, ale dla najbardziej egzotycznych kandydatów może okazać się jednak za wysoka”. I słowo stało się ciałem — w miniony czwartek o północy wstępna lista stopniała z 21 pozycji do 13.

NA SZCZĘŚCIE dla psychicznej kondycji społeczeństwa, aż ośmioro kandydatów, których wstępne zgłoszenia nosiły znamiona patologii wyborczej, dokonało samowyeliminowania. Okazało się, że do udziału w tych igrzyskach konieczne jest elementarne zaplecze logistyczne oraz choćby minimalne kojarzenie osoby kandydata przez elektorat. Z drugiej jednak strony — większość tych, którzy zebrali 100 000 podpisów, stanowią kandydaci partyjni, co zaprzecza samej idei wyborów głowy państwa. Taki skład listy z góry przesądza także o zawartości programowej kampanii — będzie ona zaledwie przetarciem przed wyborami parlamentarnymi.

NALEŻY ZAKŁADAĆ, że zamieszczona obok lista trzynastu „prawie kandydatów” znajdzie się w całości w oficjalnym obwieszczeniu Państwowej Komisji Wyborczej, spodziewanym do końca tygodnia. A zaraz po niedzieli nastąpi operacja absolutnie najważniejsza dla kandydatów — Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, po zasięgnięciu opinii zarządów TVP i PR, precyzyjnie podzieli czas antenowy bezpłatnych audycji wyborczych. Sztaby będą mogły uruchomić przygotowywanie spotów reklamowych, zarówno przewidzianych do bezpłatnej emisji na antenach publicznych, jak i ewentualnie umieszczanych po ulgowych stawkach we wszelkich telewizjach i rozgłośniach (w łącznym wymiarze do 15 proc. czasu bezpłatnego).

WARTO PRZYPOMNIEĆ, że PKW stanęła na stanowisku, iż fakt ewentualnego wykupienia reklam wyborczych po stawkach komercyjnych w żadnym wypadku nie upoważnia komitetu wyborczego do emitowania takich spotów przed 23 września, zaś ich czas wlicza do wspomnianej 15-procentowej puli. Pełnomocnik prawny jednego z komitetów nie może się z tą interpretacją PKW pogodzić, ale wypada mu poradzić, aby dla samej wiarygodności swojego kandydata przestał się ośmieszać i klasyczny adwokacki tupet schował tym razem pod togę. Fakt pewnej luki w ordynacji wyborczej jest tu niezaprzeczalny, ale oczywistą intencją ustawodawcy było zrównanie szans wszystkich kandydatów w dotarciu do elektoratu.

JESZCZE JEDNA okoliczność kampanii wywołuje uśmiech politowania. Niezależnie od miejsca zamieszkania kandydata, aż dwanaście komitetów wyborczych ma adresy w centrum Warszawy, dosłownie kilkaset metrów od Pałacu Prezydenckiego. Tylko jedna siedziba znajduje się ciut dalej, na bliskim Mokotowie. Z okien niektórych sztabów nawet widać biało-czerwoną flagę na gmachu przy Krakowskim Przedmieściu 48/50. Dla dwunastu pozostanie ona jednak tylko niesiągalnym ciastkiem za szybą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wstępna lista kandydatów na szczęście już stopniała