Wstępniak

opublikowano: 15-09-2015, 22:00

Drapieżne rysie, zabójcze orły i groźne niedźwiedzie — takie zwierzęta zamieszkują polską puszczę biznesową. Aby w niej przeżyć, trzeba ją poznać.

Wymienione zwierzęta charakteryzują typy firm, które zidentyfikowaliśmy w polskiej gospodarce w badaniu „Zarządzanie po polsku”. Małe i średnie rysie z indywidualnym inwestorem, duże i prężne orły często z zagranicznym kapitałem i największe — niedźwiedzie — zwykle z udziałem skarbu państwa.

ARC

Każda grupa ma inne atuty i każda ma inne problemy. Jednocześnie wszystkie łączą wspólne cechy, które pozwalają określić polski system zarządzania. Liczymy, że po raport sięgną menedżerowie, którzy szukają najprostszej ścieżki do sukcesu.

Dzięki lekturze będą mogli się przekonać, przed jakimi wyzwaniami stoją i jakie rozwiązania powinni zastosować. Jednym słowem, jak pójść dalej. Rysie dowiedzą się, co zrobić, by pozostać zwinne, szybkie, dzikie i czujne. Orły przeczytają, jak utrzymać wysokie loty i nie dać się niesprzyjającym wiatrom. Niedźwiedziom radzimy, jak nie przespać wiosny i lata, jak nie obrosnąć sadłem i nie zakleszczyć się w jaskini.

JAREK DMOWSKI PARTNER I DYREKTOR ZARZĄDZAJĄCY THE BOSTON CONSULTING GROUP

Zwykle każda diagnoza jest dla mnie punktem wyjścia do pytania „Co można zrobić lepiej?”. Jednak w przypadku „Zarządzania po polsku” muszę zacząć od słów uznania i gratulacji. Dla polskich prezesów i pracowników, dla właścicieli firm i profesjonalnych menedżerów — za to, ile udało się osiągnąć. Cyfry mówią same za siebie — polskie firmy zwielokrotniły przychody, ogromnie poprawiły zyskowność, wiele przedsięwzięć, które zaczynały od garaży, to dziś ogólnokrajowe czy nawet regionalne marki. Menedżerowie wielokrotnie udowodnili, że da się i że dla ich firm nie ma rzeczy niemożliwych.

Jak się przygotować na nadchodzące wyzwania? Zarządzający widzą, że biznes powinien lepiej słuchać swoich klientów i stawiać na eksperymentowanie, aby mieć w rękach więcej atutów niż tylko niskie ceny. Ich bolączką jest efektywne zarządzanie sprzedażą, bo wraz z nasyceniem się rynku coraz trudniej uplasować produkty. Wyzwaniem jest również to, jak coraz dojrzalej budować i balansować relacje między interesariuszami. Filarem, który wymaga wzmocnienia, jest ekspansja zagraniczna — jedno z czterech największych wyzwań rozwojowych i obszar, który od firm wymaga zdobycia nowych kompetencji.

„Zarządzanie po polsku” to ciągłe doskonalenie się i znajdowanie rozwiązań tam, gdzie nie widzą ich inni. Dalej na tym budujmy.

MARCIN GORALEWSKI ZASTĘPCA REDAKTORA NACZELNEGO „PB”

Bohaterami każdego wydania „Pulsu Biznesu” są przedsiębiorcy — wielcy, średni i dopiero rozpoczynający karierę, od lat inwestujący w nowe fabryki, bankrutujący i snujący plany ekspansji. Dzięki projektowi „Zarządzanie po polsku” wiemy dziś o nich znacznie więcej. Dokonaliśmy rzeczy, która jeszcze kilka miesięcy temu wydawała się niemożliwa — udało nam się naszkicować model zarządzania polską firmą.

Po wielu spotkaniach, rozmowach, ankietach wiemy, jakie są ich silne i słabe strony, gdzie upatrują szansy i czego się boją. To wiedza bezcenna. Dla nas — bo dzięki temu lepiej rozumiemy czytelników, dla menedżerów — bo wierzymy, że dzięki lekturze tego raportu będą mogli racjonalniej powadzić interesy. Poznają lepiej nie tylko siebie, ale także konkurencję. Świadomość słabych stron i podjęcie próby poprawy może zaowocować jeszcze lepszymi efektami niż dotychczas. Sukces rzadko jest efektem przypadku, częściej owocem pracy, przede wszystkim właśnie menedżerów. Co prawda najostrzejsze określenie polskiej metody zarządzania firmą brzmi „folwarczna”, to jednak sukcesy polskich firm są niewątpliwe i poparte czytelnymi liczbami.

Czas, w którym publikujemy raport, jest szczególny. Z jednej strony — po 25 latach prowadzenia biznesu i borykania się z wieloma problemami wieku przedszkolnego polski biznes okrzepł. Jeśli jednak chce znaczyć więcej, musi jeszcze śmielej wyjść poza granice kraju, kupując klientów innowacyjnymi produktami czy usługami. Z drugiej — nie milkną głosy, że sukcesy firm nieproporcjonalnie przekładają się poprawę jakości życia osób, które na ten sukces pracują w fabrykach. Oba problemy, czy też wyzwania, wymagają szybkiego rozwiązania. Ten drugi jest ważniejszy, bo ekspansja bez fundamentów w kraju skończy się bardzo szybko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Organizator

Puls Biznesu

Partner merytoryczny

EY

Partnerzy

Polecane