Skrajne oceny i emocje wzbudził przedstawiony przez resort rodziny i pracy plan podniesienia od 2017 r. najniższych emerytur do 1 tys. zł z obecnych 883 zł oraz rent z tytułu częściowej niezdolności do pracy z 677 zł do 750 zł. Projekt rządu krytykują wszyscy: pracodawcy, związkowcy oraz emeryci. Organizacje pracodawców ostrzegają, że jest niebezpieczny dla finansów publicznych, rynku pracy i generalnie dla całej gospodarki. Ponadto stoi w sprzeczności z prezydenckim projektem obniżenia wieku emerytalnego. Organizacje związkowe i emeryckie natomiast narzekają, że propozycja jest zbyt skromna.

Emerytura+
Od przyszłego roku rząd chce podnieść minimalne świadczenia z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) oraz Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) oraz zmienić zasady ich waloryzacji (podwyżka nie może być mniejsza niż 10 zł). Nowe reguły mają w 2017 r. objąć 2,1 mln uprawnionych z FUS i 1,1 mln z KRUS. Podwyżka najniższych emerytur do 1 tys. zł ma kosztować budżet państwa około 1,3 mld zł rocznie. Konfederacja Lewiatan zauważa, że projekt jest sprzeczny z prezydenckim projektem obniżenia wieku emerytalnego, który zgodnie z zapowiedziami PiS ma być uchwalony przez Sejm w ciągu najbliższych dwóch tygodni. „Skutkiem planowanego obniżenia wieku emerytalnego będzie spadek wartości emerytur w przyszłości. Uchwalenie tych dwóch ustaw jednocześnie byłoby nieracjonalne i szkodliwe. Podwyższenie emerytury gwarantowanej i jednocześnie obniżenie wieku emerytalnego znacząco zwiększy liczbę dotowanych emerytur, pogłębiając deficyt finansów publicznych. Konieczność finansowania zwiększonego deficytu FUS i KRUS ograniczy możliwość finansowania inwestycji niezbędnych do modernizacji gospodarki. Konsekwencją będzie spowolnienie wzrostu produktywności, wynagrodzeń i emerytur” — czytamy w stanowisku Henryki Bochniarz, szefowej Konfederacji Lewiatan. Rafał Baniak, wiceszef Pracodawców RP, stwierdza, że podwyższenie najniższych emerytur przyczyni się do uwydatnienia redystrybucyjno-socjalnego charakteru polskiego systemu emerytalnego i osłabi chęci do aktywności zawodowej. „W konsekwencji zmniejszy motywację do podejmowanialegalnej pracy. Rozumiejąc prosocjalne intencje rządu, oczekujemy również uwzględnienia przyjętego modelu waloryzacji świadczeń na długookresową stabilność sektora finansów publicznych i potencjalne obciążenia podatkowe pracujących pokoleń” — napisał Rafał Baniak. Krytykuje projektodawców za oszacowanie wpływu zmian na finanse publiczne tylko w 2017 r. (pierwszy rok obowiązywania) oraz stwierdzenie, że zmiany nie wpłyną na gospodarkę i przedsiębiorczość. „Wyższe wydatki budżetowe na emerytury muszą być sfinansowane większą emisją rządowych papierów dłużnych lub podniesieniem obciążeń fiskalnych. Nawet w przypadku sfinansowania dodatkowych wydatków poprzez zwiększenie deficytu budżetowego ostatecznie koszt ponieśliby pracujący i przedsiębiorcy z powodu zwiększonych wydatków na obsługę długu publicznego, a konsekwencji — wyższych podatków” — podkreślił wiceszef Pracodawców RP. Jego zdaniem, wzrost podatków, w tym klina podatkowego, przyczyni się do ograniczenia podaży pracy. „Wprowadzenie projektowanych zmian wpłynęłoby niekorzystnie na rynek pracy poprzez ograniczenie dynamiki zatrudnienia, a co za tym idzie — spowolniłoby rozwój gospodarczy” — czytamy w opinii Rafała Baniaka.
Kropla w morzu
Inaczej projekt oceniają związkowcy. „Niestety, zdaniem NSZZ Solidarność zaproponowana kwota jest dużo poniżej oczekiwań. Kwota 10 zł nie odpowiada postulatom nawet dla świadczeń o niskich wartościach”. Co ciekawe, w swojej opinii „S” krytykuje rząd za podnoszenie świadczeń dla rolników, przy braku „koniecznej reformy KRUS, co powoduje ogromne i nieuzasadnione wydatki z budżetu” — czytamy w opinii związku. Co na to rolnicy? „Propozycja zapewnienia minimalnej emerytury jest stanowczo za niska” — napisał Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Emeryci też nie są zachwyceni. „Kwota 10 zł, będąca niejako częścią socjalną waloryzacji, budzi wątpliwości. Osoby pobierające świadczenia w przedziale np. 1-1,2 tys. zł otrzymają wprawdzie waloryzację 10 zł, ale nie otrzymają dodatku, który w ubiegłym roku rekompensował niską waloryzację. Na pewno będzie to powodem rozgoryczenia dużej części świadczeniobiorców” — napisała Elżbieta Ostrowska, szefowa Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Projekt został skierowany do Stałego Komitetu Rady MInistrów.