Wielu kolegów Waldemara Bacławskiego z branży motoryzacyjnej zbankrutowało. On nie tylko się utrzymał, ale nawet rozwija firmę.
Dzięki czemu dobrze mu idzie?
— Bo mam zasadę, że najpierw jest biznes, inwestycja w firmę, a później wydatki prywatne — wyznaje Waldemar Bacławski, właściciel firmy Inter Parts z Olsztyna.
Niektórzy jego koledzy postępowali odwrotnie i dlatego popadli w kłopoty.
Wyzwanie
Inter Parts sprzedaje samochodowe części zamienne (inter parts znaczy po łacinie: między częściami). Dzięki bezpośredniej wieloletniej współpracy z największymi producentami z całej Europy (m.in. z Boschem czy Valeo) oferuje produkty najwyższej jakości. Na magazynowych półkach ma 60 tys. różnych tzw. referencji, czyli części samochodowych rekomendowanych przez producentów.
Waldemar Bacławski mówi, że praca to jego hobby. Dogląda firmy, gdy trzeba, siedzi do późnej nocy, nawet w soboty i niedziele. Jak ostatnio — bo przeprowadza zakład z Olsztyna do pobliskiej miejscowości.
— Cena zdecydowała, że kupiłem działkę w Stawigudzie. Postawiłem tam halę i już działamy. Muszę się pochwalić, że tak nowoczesny magazyn, z półautomatyzacją i trzema kondygnacjami regałów, mają w Polsce tylko dwie, trzy firmy — mówi z dumą właściciel Inter Parts.
Wprowadzenie półautomatycznego zarządzania zapasami w magazynie Waldemar Bacławski potraktował jak wyzwanie. Udało się i logistyka dostaw zdecydowanie się poprawiła.
— Musieliśmy to zrobić, żeby sprostać wymaganiom dzisiejszego rynku. Bywa bowiem, że klient chce na przykład dostaw dwa razy dziennie — tłumaczy Waldemar Bacławski.
Wiosną ma być gotowy biurowiec o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych. Na razie budowę przerwały mrozy.
Ku nowemu
Firma powstała w 1991 roku. Waldemar Bacławski wrócił właśnie z Niemiec, gdzie przebywał siedem lat, a przez ostatnie dwa prowadził ze wspólnikiem podobną działalność. Zdecydował się spróbować w Polsce. Szło przecież ku nowemu.
Zaczynał od małego sklepu z częściami i sprowadzał auta na indywidualne zamówienia. Z czasem na tyle się dorobił, że otworzył większy sklep — pod trybunami stadionu olsztyńskiego Stomilu. Tu handlował już tylko częściami.
Na dziesięciolecie przeprowadzili się do własnego piętrowego budynku. Kolejny jubileusz będzie świętował w jeszcze większym obiekcie w podolsztyńskiej Stawigudzie.
Dzisiaj z firmą Bacławskiego współpracuje ponad stu dostawców. Często to ci sami, którzy są pierwszymi dostawcami dla koncernów samochodowych. Inter Parts rozprowadza części sam lub za pośrednictwem firm spedycyjnych: GLS General Logistic Systems, UPS i Raben, które dostarczają towar na terenie całego kraju w 24 godziny.
— Mamy dystrybucję w całej Polsce przez partnerów handlowych. To zaufane osoby. Łącząc nasze doświadczenie z ich znajomością rynku, rozwijamy się skutecznie — mówi Waldemar Bacławski.
Dzięki konsekwentnej polityce zaspokajania potrzeb i oczekiwań klientów jego firma przez kilkanaście lat działalności zapewniła sobie silną i stabilną pozycję na rynku motoryzacyjnym.
Talenty
Obecnie Inter Parts zatrudnia prawie 70 osób — młodych i znających się na rzeczy. Niektórzy w wolnych chwilach trenują, by w rozgrywkach halowej piłki nożnej albo siatkówki pokazać, na co stać firmową drużynę. Przedsiębiorstwo wspiera też olsztyńskiego mistrza kierownicy Zbigniewa Staniszewskiego, właściciela wytwórni betonu.
— To człowiek obdarowany bardzo dużym talentem. Przy tym bardzo skromny i uczciwy. Rajdy to bardzo drogi sport, tylko dla wybranych. Zbyszek szuka sponsorów. Mówi: „Wezmę, ile dacie”, więc ile możemy, tyle przekazujemy na rozwój jego talentu — opowiada właściciel Inter Parts.
Przyznaje, że automobilizmem interesuje się tylko o tyle o ile. Bardziej pociągają go narty, na których jeździ od pięciu lat. Ale najbardziej wciąga go nurkowanie. Zaczął podczas ubiegłorocznych wakacji i teraz twierdzi, że nie ma nic wspanialszego ponad podwodne doznania.



