Przewoźnicy muszą zdywersyfikować działalność i oszczędzać. Bez tego nie mają szans na przetrwanie.
Spadek liczby przewozów przy rosnących kosztach działalności transportowej zmusza przewoźników drogowych do poszukiwania oszczędności, racjonalizacji przewozów i podejmowania prób zdywersyfikowania działalności. To główne wnioski z konferencji "Infrastruktura, Logistyka, Transport", która odbyła się w Katowicach.
Korekta
Profesor Wojciech Paprocki ze Szkoły Głównej Handlowej określił bieżącą sytuację na rynku transportu drogowego jako "przejściową korektę".
— Ceny paliw poszły w górę i my — jako branża — nie mogliśmy ich przerzucić na klientów. Ta era się kończy, bo paliwo w najbliższych miesiącach nie będzie już drożeć, a rynek zorientował się, że nie ma nic za darmo — mówił Wojciech Paprocki.
Z kolei Adam Rams, wiceprezes spółki Delta Trans, zwrócił uwagę, że w ostatnich miesiącach rynek zmusił firmy transportowe do dywersyfikacji działalności.
— Gdybyśmy mieli działać tylko jako firma przewozowa, już by nas nie było. Jednak przy naszym potencjale, liczbie pojazdów staramy się rozwijać w kierunku działalności logistycznej — mówi Adam Rams.
Jak się okazuje, winna takiej sytuacji jest… dobra koniunktura. A dokładniej optymistyczne prognozy wzrostu gospodarczego, które pojawiły się w 2007 r.
— Przekonały one przewoźników do dużych inwestycji. A dziś firmy ściśle transportowe mają problemy, bo duża podaż usług zbiegła się m.in. z drastycznym wzrostem cen paliw i wynikającym z niego spadkiem popytu na przewozy — dodaje Adam Rams.
Nowe produkty
Nadziei na przyszłość można upatrywać we wprowadzaniu do ofert nowych produktów mieszczących się w szeroko pojętym obszarze logistyki.
Jerzy Markowski, prezes JAS-FBG, jako szansę dla przewoźników wskazał dominującą ostatnio wśród dużych europejskich firm tendencję unikania tworzenia zaplecza magazynowo-transportowego.
— Wielkie przedsiębiorstwa mają magazyny na kołach. Wielki austriacki koncern stalowy, zużywający 4 mln to węgla koksowego rocznie, nie ma ani jednego zwałowiska — wszystko ma na torach — podsumował Jerzy Markowski.