Wszystko sprzysięgło się przeciw złotemu

opublikowano: 23-09-2019, 22:00

Termin wyroku TSUE był katalizatorem. Nie brak jednak innych czynników, które osłabiają złotego. Mimo to analitycy wychodzą z założenia, że potencjał spadków polskiej waluty się wyczerpuje

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jaki kurs złotego do dolara i euro na koniec 2019 r. prognozują analitycy
  • Jakie czynniki zdecydują o wpływie decyzji TSUE na polskie banki
  • Co wydarzy się z kursem złotego do decyzji TSUE

Do poniedziałku zakładałem, że szczyt słabości złotego mieliśmy pod koniec sierpnia 2018 r., gdy euro było po 4,40 zł, a amerykański dolar zbliżał się do 4 zł. Teraz należy kwestię ponownie przemyśleć. Obecne poziomy są newralgiczne dla euro i dolara, okolice 4,05 zł za franka szwajcarskiego też są znaczące — mówi Marcin Kiepas, analityk firmy Tickmill.

Zarówno on, jak też inni eksperci, z którymi rozmawialiśmy, nie rewidują jednak jeszcze prognozowanych kursów złotego do głównych walut na koniec 2019 r. Euro widzą poniżej 4,40, a dolara poniżej 3,95 zł. Zastrzegają przy tym, że nie biorą pod uwagę wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie tzw. kredytów frankowych w wariancie najtrudniejszym dla banków. Poniedziałek złoty rozpoczął do mocnej przeceny. Dolar przekroczył 4 zł, do 4,40 zł za euro niewiele brakowało. Był to zresztą już drugi dzień roboczy z rzędu, gdy złoty okazywał wyraźną słabość. Jego deprecjacja zbiegła się z informacją o wyznaczeniu terminu ogłoszenia wyroku TSUE. Ma się to stać 3 października. Sprawa nie jest nowa. Przez długi czas podawano nawet wrzesień jako miesiąc ogłoszenia wyroku. Analitycy zgodnie wiążą jednak ostatnią przecenę złotego z pojawieniem się konkretnej daty.

— TSUE to pretekst do ogrania przez rynek. Jak już wyrok będzie znany, to temat zniknie. W wycenach banków jest w dużej mierze uwzględniony, a istotnego wpływu na gospodarkę nie ma. Bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku możemy mieć kulminację słabości złotego, ale by obecne poziomy miały uzasadnienie, musiałyby oznaczać, że banki muszą momentalnie zrewidować swoje zabezpieczenia kursowe. Tymczasem wyrok będzie pewną wytyczną. Oczywiście będzie stanowił jakiś problem dla banków, zwiększy nakłady na obsługę prawną, część umów kredytowych zostanie zrewidowana, ale to rozłoży się w czasie — uważa Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.

— W decyzji TSUE mogą mieć znaczenie niuanse. Według jednego ze scenariuszy wyrok może prowadzić do tego, że kredyty frankowe zostaną przekształcone na złotowe, oprocentowane jak walutowe. Dla sektora bankowego byłby to potężny problem. Zbliżanie się terminu decyzji TSUE sprawia więc, że część inwestorów po prostu zamyka pozycje na złotym, by nie ponosić ewentualnego ryzyka — dodaje Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego.

Wojciech Stępień, starszy analityk rynków finansowych BNP Paribas Banku, zwraca uwagę, że mimo pojawiania się pewnych szacunków nie jest do końca pewne, ile wyrok TSUE będzie banki kosztować.

— Jest sporo czynników niepewności i nie jest pewne, na ile ten wyrok je wyjaśni. Jeśli dotyczyłby tylko kredytów indeksowanych, to dotknięte nim będą mBank, Millennium i po części Santander. Gdyby jednak okazało się, że będzie dotyczył wszystkich kredytów frankowych, to jego wpływ na banki będzie szerszy i na razie nie jest to raczej wyceniane przez rynek — uważa Wojciech Stępień.

Podobnie jak inni nasi rozmówcy zakłada, że konsekwencje wyroku nie będą natychmiastowe, ale rozłożą się w czasie.

— Banki będą musiały dokonywać odpisów i zawiązywać rezerwy, ale nie jest to kwestia, która trwale będzie szkodzić złotemu — twierdzi Wojciech Stępień.

Symptomatyczny zwrot

Wczesnym popołudniem złoty odrabiał straty, zwłaszcza do euro. Później jednak znów zaczął tracić. Według Marka Rogalskiego, głównego analityka walutowego DM Banku Ochrony Środowiska, próba odreagowania może świadczyć o tym, że potencjał spadkowy złotego został wyhamowany.

— Jeżeli nie pojawią się jakieś niepokojące informacje podbijające globalną awersję do ryzyka, to złoty ma szansę się ustabilizować na obecnych poziomach w oczekiwaniu na werdykt TSUE za półtora tygodnia. Inną sprawą jest to, że pojawiają się spekulacje, że szacunki dotyczące kosztów dla sektora bankowego (nawet 60 mld zł) były zbyt wysokie. W efekcie niższa kwota może być już zdyskontowana przez rynek. Na koniec roku złoty będzie więc niżej niż obecnie. Jeżeli pominiemy problem kredytów frankowych, to trzeba się skupić na tym, co się dzieje na świecie. By ponownie wygrać wybory, prezydent Donald Trump, musi pokazać coś konkretnego. Jeśli nie będzie miał argumentu za przedłużeniem prosperity, to przegra — komentuje Marek Rogalski.

Globalna wioska

W poniedziałek na warszawskiej giełdzie taniały PKO BP, Pekao i PZU. Zwłaszcza ten pierwszy tracił wyraźnie. Może to być zarówno przejaw obaw o skalę wpływu decyzji TSUE na polski sektor bankowy (PKO BP ma w liczbach bezwzględnych najwięcej kredytów frankowych), jak też niepewności co do dalszych wypłat dywidend przez całą trójkę. Ostatnia słabość złotego zbiegła się bowiem nie tylko z podaniem terminu rozstrzygnięcia TSUE, ale też informacją o chęci sprzedaży mBanku przez Commerzbank. W przypadku tzw. repolonizacji mBanku PKO BP, Pekao i PZU stanowią grupę, która może być w to potencjalnie zaangażowana. Mogło się to nie spodobać części inwestorów giełdowych, przyczyniając się do odpływu kapitału z Polski. Złoty traci jednak do głównych walut od lata 2019 r.

— Jak spojrzymy szerzej, to na słabość złotego mogą mieć wpływ jeszcze przynajmniej dwa czynniki. Pierwszy to obawy o światową koniunkturę. W lecie mieliśmy eskalację wojen handlowych. W poniedziałek pojawiały się słabe odczyty PMI dla niemieckiego przemysłu i usług. Bez tego tak silnej przeceny złotego w poniedziałek rano by nie było. Kolejnym czynnikiem słabości złotego jest wysoka inflacja. Różnica między inflacją w Polsce a w strefie euro się pogłębia. Nic zaś nie wskazuje na zacieśnianie polityki monetarnej przez Radę Polityki Pieniężnej. Inflacja pomaga walucie, jeśli w jakiejś perspektywie jest zacieśnianie polityki monetarnej. Inaczej jej szkodzi. To nie jest czynnik, który powoduje zmiany kursów z dnia na dzień, ale w dłuższym terminie odgrywa rolę — tłumaczy Wojciech Stępień.

Na sytuację makroekonomiczną zwracają też uwagę Przemysław Kwiecień i Mariusz Adamiak.

— Powody poniedziałkowego osłabienia złotego są dwa. Pierwszy to wyrok TSUE, co widzieliśmy już w piątek po podaniu jego daty, ale w poniedziałek czynnik ten został wzmocniony fatalnymi danymi z Niemiec. Nie wiemy też, co stanie się w sporze handlowym Stanów Zjednoczonych z Chinami, A nie można wyizolować wpływu tylko jednego czynnika na kurs walut — twierdzi Przemysław Kwiecień.

— Rynek miał ostatnio nadzieję, że — przynajmniej na jakiś czas — porozumieją się Amerykanie i Chińczycy. W piątek pojawiła się jednak informacja, że chińska delegacja przedterminowo wraca ze Stanów Zjednoczonych, gdzie prowadziła rozmowy na temat rozwiązania konfliktu. To również mogło osłabić złotego, bo takie napięcia nie służą walutom rynków wschodzących. Poza tym w ubiegłym tygodniu pojawiły się niepokojące informacje z polskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna była rozczarowująca — dodaje Mariusz Adamiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane