Wtorek w Pulsie: katastrofa może sprowokować recesję

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2001-11-13 08:59

Światowe rynki w poniedziałek przeżyły déja vu. Gdy amerykańskie giełdy rozpoczynały handel, Nowy Jork dosięgła kolejna tragedia. Chociaż inwestorzy przez dwa miesiące byli przygotowani na kolejne zamachy terrorystyczne, na katastrofę zareagowali tak jak 11 września — paniką. Na szczęście w poniedziałek bez uszczerbku pozostał cały system finansowy USA. Dzięki temu po godzinie nerwów na parkiety świata powrócił względny spokój.

Nie ma już śladu po niedawnej euforii na giełdach. Wczorajsza katastrofa w Nowym Jorku udowodniła, jak kruche są podstawy wzrostów. Nerwy inwestorów zostały wystawione na ciężką próbę — twierdzą obserwatorzy.

Robert Nejman, członek zarządu CA IB TFI

- Do poniedziałku była szansa na kontynuację, po korekcie, wzrostów na giełdzie. Samolot, który spadł w USA, spowodował jednak gwałtowne spadki. Pokazuje to ogromną nerwowość, jaka panuje wśród inwestorów. Gdyby okazało się, że to kolejny akt terrorystyczny, to konsekwencje dla gospodarki będą bardzo poważne. Obecnie pod znakiem zapytania są dalsze wzrosty na warszawskiej giełdzie.

Sebastian Buczek, doradca inwestycyjny ING BSK AM

- Wszystko będzie zależeć od tego, jakie są przyczyny tego wypadku. Jeśli okaże się, że to kolejny zamach terrorystyczny, z całą pewnością odbije się to negatywnie na nastrojach amerykańskich konsumentów, a w dalszej konsekwencji na sytuacji na rynku globalnym, w tym także polskim.

Przez ostatnie tygodnie sytuacja nieco się ożywiła i ustabilizowała. Jeśli przyczyna wypadku jest inna niż zamach, z pewnością ożywienie będzie trwało dalej.

Andrzej Łucjan, analityk BM BPH

- Wczorajszy wypadek oczywiście niejako automatycznie skojarzył się z atakiem terrorystycznym sprzed dwóch miesięcy. To samo miejsce i podobna pora. Wywołało to panikę. Muszą być jednak znane wszelkie okoliczności zdarzenia. Jeżeli był to wypadek, indeksy powinny wrócić do normy. Jednak jak widać, to rynki wschodzące i Europa bardzo nerwowo zareagowały na informację o rozbiciu się samolotu nad Nowym Jorkiem. Za oceanem reakcje były dużo spokojniejsze.

Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse AM

- Na rynku zapanowała nerwowa sytuacja, ale nie jest to jeszcze panika. Emocje znacznie wzrosły, choć jeszcze nie wiadomo, jaka była przyczyna tej katastrofy. Jeśli okaże się, że jest to jednak zamach terrorystyczny, będzie to mieć negatywny wpływ na rynki. Tym bardziej że w bardzo dużym stopniu to, co się na nich dzieje, zależy od zachowania się amerykańskich konsumentów, a ci mogą zareagować paniką.

Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu.