Za ostatnim popytem na akcje spółek budowlanych stoją spekulanci. Potwierdza to wyprzedaż papierów budowlanych na dwóch ostatnich sesjach. Doświadczenie uczy, że giełda o pół roku wyprzedza wydarzenia w realnej gospodarce. Tymczasem ożywienie w branży budowlanej — prawdziwe, a nie statystyczne — nadejdzie najwcześniej na przełomie 2004 i 2005 r.
Wskaźnik WIG Budownictwo od początku roku wzrósł o ponad 9 proc. i znajduje się przy 3,5-letnim maksimum. Subindeks już dawno nie odzwierciedla faktycznej pozycji branży na GPW, bo aż 86 proc. jego wartości determinują kursy Budimexu i Echa. Z racji skali (Budimex) i specyfiki (Echo) działalności, spółek tych nie dotyczą kłopoty uderzające w ich mniejszych konkurentów. GPW powinna pomyśleć o innej metodologii ustalania składu indeksów sektorowych, bo w 2003 r. na WIG Budownictwo nie zdołały wpłynąć bankructwa PIA Piaseckiego, Mostostalu Gdańsk, GK Inwest i Espebepe czy układy z wierzycielami Pemugu, Naftobudowy, Elektromontażu Export i Mostostalu Zabrze.
Połowa przedstawicieli branży poprawiła w tym roku wycenę i to co najmniej o 20 proc. O ile jednak ostatni rok przyniósł wzrosty kursów spółek o najzdrowszych fundamentach (Mostostal Siedlce, Projprzem, Echo, Prochem), ostatnie dni należały do spółek walczących od wielu kwartałów o przetrwanie. Wieloletni rekord indeksu padł jednak przede wszystkim dzięki Budimexowi. I w tym wypadku silna zwyżka kursu lidera branży to sprawka spekulantów, którzy przecież nie wiedzą, ile, z wartego 525 mln EUR kontraktu w Hiszpanii, przypadnie Polakom w udziale. W piątek wycenie spółki pomogło zlecenie na wybudowanie w stolicy hotelu Hilton. Z dekoniunkturą dzielnie walczy też Elektrobudowa, która jednak godzi się chyba na zbyt niskie marże (w umowie z PKE zaproponowała wykonanie prac za kwotę dwukrotnie niższą niż konkurent).
Faktyczne powody do wzrostu miały ostatnio jedynie Elektromontaż Export (wsparcie z Agencji Rozwoju Przemysłu i kontrakt w Rosji) i Bick (zgoda wierzycieli na układ). Pamiętajmy jednak, że pierwsza z grup ma ciągle ujemną wartość księgową, a druga od dziesięciu kwartałów przynosi straty. Popyt na akcje Mostostalu Siedlce to wyraz krótkotrwałych nadziei, że Polimex zgodzi się na korzystniejszy dla mniejszościowych udziałowców parytet wymiany akcji. Z kolei wzrost wyceny Mostostalu Warszawa częściowo wyjaśnił się w momencie sprzedaży pakietu jego akcji przez Elektrim. Wydaje się, że wezwanie hiszpańskiej Acciony na papiery MW jest coraz bliższe. Trudno doszukać się za to racjonalnych powodów do zwyżki wycen Mostostalu Export, który przynosi wielomilionowe straty, jednocześnie mamiąc rynek obietnicami ekspansji na Wschód. Podobnie jest w przypadku Mostostalu Zabrze, któremu trudno będzie porozumieć się z wierzycielami, a pózniej obsługiwać nawet znacznie zredukowany dług.
Kursy małych spółek budowlanych łatwo wywindować. Ich płynność jest niewielka, a potencjał wzrostu w przypadku udanej sanacji znaczny. Obecnie aż połowa z 28 papierów budowlanych notowana jest poniżej swej wartości księgowej. Racjonalni inwestorzy powinni jednak koncentrować się na firmach, które mają realne szanse czerpać profity z zapowiadanego ożywienia w budownictwie. Dzisiejsi słabeusze będą nadal zmagać się ze swymi wierzycielami i kontrahentami, zamiast pozyskiwać intratne umowy. Z dystansem warto też podchodzić do zapowiedzi polskiej ekspansji w Iraku, w której uczestniczyć chcą m.in. Budimex, Naftobudowa, Prochem, Energomontaż Południe oraz Elektromontaże Export i Warszawa. Kokosów raczej z tego nie będzie.