Wykręcają zyski z ziemniaków

Magdalena Mastykarz
27-11-2013, 00:00

Założyciele JazzyChips udowadniają, że można zarobić na smażonych ziemniakach. I proponują to innym, choć nie jest to franczyza

Street food, czyli uliczne jedzenie, cieszy się obecnie sporym powodzeniem. Jest w czym wybierać — kebab, burgery, belgijskie frytki. Własny pomysł do Polski przywieźli właściciele JazzyChips, Jacek i Mateusz Tomczakowie. Bracia na co dzień zajmują się uprawą zbóż, buraków cukrowych i ziemniaków. Trzy lata temu, szukając rozwiązań mogących usprawnić ich działalność gospodarczą, wybrali się na targi rolnicze do Azji. Na miejscu znaleźli coś więcej — pomysł na firmę, której w Polsce wtedy jeszcze nie było: sprzedaż ziemniaków w postaci zakręconych chipsów na patyku.

TO NIE FRANCZYZA:
Mateusz
i Jacek Tomczakowie
z JazzyChips
sprzedają know-
-how i sprzęt, reszta
w rękach i głowach
tych, którzy planują
otwarcie kolejnego
punktu z nietypowymi
chipsami.
[FOT. S. TOMCZAK]
Wyświetl galerię [1/2]

TO NIE FRANCZYZA: Mateusz i Jacek Tomczakowie z JazzyChips sprzedają know- -how i sprzęt, reszta w rękach i głowach tych, którzy planują otwarcie kolejnego punktu z nietypowymi chipsami. [FOT. S. TOMCZAK]

Maszyny po swojemu

Z zagranicznej wyprawy przywieźli ręczną maszynę do krojenia ziemniaków, z których powstawały chipsy spirale. Poza tym nie mieli niczego, inwestowali więc własne pieniądze i kompletowali niezbędny sprzęt. Szybko okazało się, że obsługa ręcznej maszyny jest zbyt czasochłonna. Wówczas odkryli w sobie zacięcie konstruktorskie i opracowali prototyp maszyny elektrycznej, którą dziś można w ich firmie kupić, aby samemu otworzyć punkt z produkcją i sprzedażą zakręconych chipsów. I tak w 2010 r. bracia Tomczakowie otworzyli firmę JazzyChips i zaczęli sprzedaż nietypowych ziemniaków na imprezach plenerowych, koncertach i różnego rodzaju eventach.

Dziś Tomczakowie nie prowadzą już własnego punktu, ale zachęcają do tego innych.

— W tej chwili koncentrujemy się wyłącznie na produkcji i sprzedaży wszystkiego, czego potrzeba do rozwinięcia własnego punktu. Współpraca z nami nie jest franczyzą. Osoby, które kupują od nas komplet JazzyChips, nie płacą żadnych miesięcznych opłat. Po prostu nabywają sprzęt i są wolni. Nie wiążemy ich żadnymi umowami — opisuje ofertę firmy Mateusz Tomczak.

Mobilne punkty

Od początku działalności sprzedali ponad 100 kompletów niezbędnych do produkcji i sprzedaży ziemniaków na patykach. Punkty JazzyChips można spotkać w różnych częściach Polski. Lokalizacja jest kluczowym elementem, jeżeli chodzi o opłacalność tego biznesu. Poza punktami mobilnymi produkty JazzyChips można spotkać też w lokalach stacjonarnych — pubach czy restauracjach.

— Podpowiadamy klientom, że warto zapłacić za dobre miejsce na promenadzie, deptaku czy rynku większego miasta, bo tam przewija się najwięcej potencjalnych klientów. W ciągu godziny można sprzedać 40–50 sztuk (przy jednej maszynie do cięcia). Jedna sztuka kosztuje 5 zł, co oznacza, że w godzinę można osiągnąć 300 zł przychodu. Zaznaczam, że to wariant optymistyczny, choć zupełnie realny w dobrej lokalizacji — przekonuje Mateusz Tomczak.

Jakie są koszty wytworzenia jednego zakręconego chipsa? Kilogram ziemniaków kosztuje ok. 1,2 zł, więc koszt jednego ziemniaka to ok. 24 gr, do tego trzeba doliczyć energię oraz olej — koszt wytworzenia jednej sztuki wynosi maksymalnie 1 zł, zatem 4 zł z każdego JazzyChips trafia do kieszeni sprzedawcy (minus koszty wynajmu miejsca).

Nie tylko ziemniaki

Poza opracowanymi przez siebie maszynami, właściciele JazzyChips sprzedają wszystko,co jest potrzebne do otwarcia punktu, łącznie z namiotami i koszulkami z logo firmy. Koszt pełnego kompletu, uwzględniającego najdrobniejsze szczegóły, np. solniczkę i patyczki do ziemniaków, to 6800 zł. Bracia Tomczakowie przekonują, że generowane zyski zawsze pozwalały im na utrzymanie się i rozwój działalności. Sami co prawda nigdy nie korzystali z żadnych dotacji, zwracają jednak uwagę na to, że wielu spośród ich klientów dostało na otwarcie punktu JazzyChips dofinansowanie unijne z urzędu pracy. Jacek i Mateusz Tomczakowie nie przestają wymyślać nowych produktów, np. parówki w cieście na patyku, gofry na patyku, minipączki gofrowe. Wszystkie produkty mają własne marki handlowe, a JazzyChips zarabia m.in. na sprzedaży sprzętu do ich wytworzenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Wykręcają zyski z ziemniaków