Wykup menedżerski? A kto by nie chciał

Marcin Goralewski
opublikowano: 2004-02-12 00:00

Zarząd Jupitera nie chce potwierdzić informacji na temat wykupu menedżerskiego spółki. Nie dogadał się w tej sprawie z Pekao SA?

Janusz Koczyk, prezes NFI Jupiter i szef Trinity Management, firmy zarządzającej funduszem, jak ognia unika odpowiedzi na pytanie o wykup menedżerski spółki.

Ogólniki...

— Nie ma zarządu, który nie chciałby na rozsądnych warunkach finansowych wykupić zarządzanej przez siebie firmy — mówi jedynie Janusz Koczyk.

Wiadomo, że bank Pekao SA, największy udziałowiec Jupitera, chce wyjść ze spółki. Rozwiązania są dwa: sprzedaż aktywów (np. kadrze zarządzającej) lub przeprowadzenie wykupu własnych papierów przez NFI, czyli tzw. buy-back. Wcześniej informowaliśmy, że kadra zarządzająca funduszem prowadziła rozmowy o wykupie spółki. W połowie stycznia Robert Moreń, rzecznik banku Pekao SA, informował, że trwają prace nad transakcją.

— To byłaby duża, skomplikowana transakcja dotycząca spółki znajdującej się w obrocie publicznym. Nie można więc na ten temat spekulować — dodaje Janusz Koczyk.

Ostrożny ton wypowiedzi sugeruje, że negocjacje się przedłużają, jeśli w ogóle są jeszcze prowadzone.

...i konkrety

Jupiter nie przestaje myśleć o buy-backu.

— Możemy skupić do 25 proc. akcji. Chcemy zrobić to w tym roku — mówi prezes Jupitera.

Aktywa Jupitera na koniec trzeciego kwartału przekraczały 230 mln zł. Prawie 70 proc. jego aktywów to nowe inwestycje, np. Pro Futuro.

— Nie prowadzimy żadnych rozmów na temat kolejnych inwestycji. Dotychczasowe wystawione są na sprzedaż. Zgromadzone pieniądze trafią do akcjonariuszy. O tym, co będzie dalej z funduszem, zadecydują akcjonariusze, którzy pozostaną w spółce po umorzeniu części akcji — tłumaczy Janusz Koczyk.