Wynagrodzenia już nie „do ręki”

Iwona Jackowska
opublikowano: 14-01-2018, 22:00

Elektroniczne archiwa i bezgotówkowe wypłaty dla pracowników mogą przynieść firmom duże oszczędności.

Z 50 do 10 lat zostanie skrócony okres przechowywania dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy oraz akt osobowych pracownika przez pracodawców. Uchwalona przez Sejm ustawa dotycząca elektronizacji i krótszej archiwizacji akt pracowniczych zacznie obowiązywać z początkiem przyszłego roku. Teraz zajmie się nią Senat.

Zdaniem Pracodawców RP jest to dobre rozwiązanie. Przedsiębiorcy apelowali o nie od dawna. Pierwsze takie propozycje pojawiły się w projekcie tzw. ustawy deregulacyjnej z 2011 r. Ponadto nowe przepisy są zgodne ze standardami europejskimi — dziesięcioletni okres archiwizacji stosuje m.in. Francja i Niemcy, a niektóre państwa, np. Dania, nawet pięcioletni.

— Należy jednak wiedzieć, że krótszy czas archiwizacji będzie powiązany z obowiązkiem przekazywania do ZUS comiesięcznych raportów informacyjnych niezbędnych do ustalenia prawa ubezpieczonych do świadczeń oraz ich wysokości. Rozwiązaniem tym objęto także zleceniobiorców, aby również ta duża grupa mogła korzystać ze zmian dotyczących dysponowania przez ZUS danymi do przyznania emerytur czy rent — zwraca uwagę Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert Pracodawców RP. Takie rozwiązanie ma zwolnić przyszłych emerytów od samodzielnego zbierania informacji niezbędnych do ustalenia ich praw do świadczeń.

Ustawa ułatwia też samo prowadzenie i przechowywanie dokumentacji pracowniczej. Będzie mogła mieć postać elektroniczną. Obecnie ta forma pełni w firmach rolę pomocniczą, ponieważ jeszcze obowiązujące przepisy wymagają, aby pracodawca gromadził akta papierowe. Przyjęta zmiana oznacza dla spółek zmniejszenie kosztów.

— W całej gospodarce są one szacowane na ok. 130 mln zł rocznie — podaje ekspert Pracodawców RP.

Ustawa dostosowuje prawo do coraz powszechniejszej praktyki wypłacania wynagrodzeń bezgotówkowo. Przepisy mają preferować właśnie tę formę wypłat, zgodnie z oczekiwaniami pracodawców i zatrudnionych. Według przedsiębiorców dzięki tej zmianie rośnie szansa na ograniczenie szarej strefy. Ustawodawca prognozuje, że po wprowadzeniu tej nowej zasady przybędzie 20 proc. osób otrzymujących wynagrodzenie w formie bezgotówkowej. Pracownik będzie jednak mógł, na swój wniosek, otrzymywać je do rąk własnych. Pracodawcy żałują jednak, że ostatecznie w ustawie nie znalazły się przepisy dotyczące elektronicznego sposobu komunikacji pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Zgodnie z proponowanym przepisem, umowy o pracę, wypowiedzenia, świadectwa pracy, wnioski urlopowe pracowników oraz realizacja obowiązków informacyjnych ciążących na pracodawcach mogłyby mieć postać elektroniczną.

— Tego rodzaju rozwiązania stanowiłoby istotne ułatwienie, dlatego liczymy, że prace nad nimi będą kontynuowane — mówi Wioletta Żukowska- -Czaplicka. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wynagrodzenia już nie „do ręki”