Wynagrodzenia muszą być jawne

Kamil Zatoński
opublikowano: 2005-08-01 00:00

Prawo unijne ułatwia spółkom drogę po kapitał na rynkach zagranicznych. Czy pozostawia margines nierówności między emitentami?

Na podstawie przepisów nowych ustaw o rynku kapitałowym spółka, której prospekt emisyjny zostanie zatwierdzony przez krajowy nadzór rynkowy, będzie mogła bez przeszkód próbować pozyskać kapitał na każdym z rynków państw członkowskich Unii Europejskiej. Reprezentanci polskich emitentów obawiają się, że doprowadzi to do nierówności w obowiązkach spółek z krajów o różnej restrykcyjności wymogów informacyjnych. Drażliwą kwestią jest głównie przepis zobowiązujący władze spółki do przedstawienia w prospekcie wysokości indywidualnych wynagrodzeń.

— W Polsce wymóg ten jest bezwzględny, tymczasem już przykład MOL (kiedy koncern w ubiegłym roku wchodził na GPW, KPWiG zezwoliła na utajnienie zarobków członków zarządu i rady nadzorczej spółki — przyp. red.) pokazał, że mamy do czynienia z różnym traktowaniem podmiotów. Spółki pochodzące z krajów o łagodniejszych wymogach będą więc uprzywilejowane wobec polskich emitentów — uważa Rafał Chwast, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych (SEG).

Nie zgodził się z nim Zbigniew Mrowiec, wiceprzewodniczący KPWiG, który twierdzi, że po wejściu w życie przepisów dy- rektywy prospektowej reguły gry dla emitentów zagranicznych i polskich są co do zasady takie same.

— W krajach Unii Europejskiej regulacje dotyczące ujawniania wynagrodzeń powoli się do siebie zbliżają. W Niemczech nie- dawno wprowadzone rozwiązania są nawet bardziej restrykcyjne niż nasze — mówi Zbigniew Mrowiec.

Jego zdaniem, tendencja poszerzania zakresu informacji o profitach władz spółek jest coraz wyraźniejsza na tych rynkach, które aspirują do odgrywania większej roli w Europie.

— O wiele ważniejsza jest możliwość pozyskania kapitału, prestiż związany z notowaniem na jednym z większych rynków w Europie Środkowej niż pojedyncze, nawet drażliwe zapisy, takie jak o konieczności ujawnienia wynagrodzeń zarządu — twierdzi wiceprzewodniczący KPWiG.