Wyniki pierwszej tury zgodne z sondażami

Jacek Zalewski
opublikowano: 21-06-2010, 00:00

Czytelnik niniejszego komentarza będzie mądrzejszy od autora o całą noc, znając w poniedziałek rano dokładne wyniki pierwszej tury wyborów prezydenta RP. Ale odpowiedź na strategiczne pytanie — czy Bronisławowi Komorowskiemu udało się przeskoczyć nad poprzeczką połowy ważnych głosów — już się nie zmieni. Marszałek Sejmu odniósł wyraźne zwycięstwo, jednak nie miał szans na powtórzenie osiągnięcia Aleksandra Kwaśniewskiego z roku 2000, który jako urzędujący prezydent osiągnął reelekcję w pierwszym podejściu.

Wszystkie znaki na wyborczym niebie wskazują, że konstytucyjna konieczność przeprowadzenia 4 lipca drugiej tury tylko odsuwa prezydenckie rozstrzygnięcie w czasie, ale wyniku z 20 czerwca nie zmieni. Przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim — w punktach procentowych 45:33 (SMG/KRC dla TVN), 40,7:35,8 (TNS OBOP dla TVP), 46,2:32,8 (Homo Homini Polsat News) — nie wydaje się możliwa do odrobienia. Musiałoby nastąpić jakieś wakacyjne załamanie frekwencyjne elektoratu Platformy Obywatelskiej, by marszałek wypuścił z rąk prezydenturę. W wyborczych dogrywkach kolejność z tury eliminacyjnej zwykle jest zachowywana. Co prawda — pięć lat temu właśnie w Polsce zdarzył się wypadek bez precedensu w dziejach demokratycznych wyborów, gdy przepływ znaczącego elektoratu Andrzeja Leppera rozstrzygnął o zwycięstwie Lecha Kaczyńskiego. Przypomnijmy, że wtedy Donald Tusk był w pierwszej turze najlepszy, ale nic nie mógł poradzić wobec uderzenia zwolenników Samoobrony. Tym razem potencjalny przepływ części elektoratu trzeciego w eliminacjach Grzegorza Napieralskiego — tej, która 4 lipca w ogóle pofatyguje się do urn — może jedynie wzmocnić Bronisława Komorowskiego. Rzecz jasna przewodniczący SLD nie będzie ogłaszał żadnego apelu.

Przy okazji pierwszej tury okazało się, jak bardzo polityczne i merytoryczne, a nie czysto techniczne znaczenie mają… godziny głosowania. Przypomnijmy, że parlament uchwalił dwuzdaniową nowelizację ustawy o wyborze prezydenta i przesunął porę — zamiast od godziny 6 do 20 miało być od 8 do 22. Jednak prezydent Lech Kaczyński jedną z ostatnich decyzji, tuz przed wylotem do Smoleńska, skierował wspomnianą nowelę do Trybunału Konstytucyjnego, zarzucając jej zbyt późne uchwalenie. Gdyby owa zmiana weszła w życie, o drugiej turze 4 lipca zapewne nie byłoby mowy…

Bronisław Komorowski: Są takie chwile w życiu polityka kiedy można czuć się spełnionym. To takie chwile kiedy czuje się poparcie milionów Polaków. Za każdy głos serdecznie dziękuję. Dziękuję wszystkim i proszę o jeszcze więcej. Proszę o mobilizacje i walkę do końca o lepszą przyszłość Polski.

Jarosław Kaczyński: Przyszedłem tutaj, żeby podziękować wam i wszystkim którzy wzięli udział w tych wyborach. Kluczem do zwycięstwa, do ostatecznego zwycięstwa jest nasza wiara i nasze przekonanie, że zwyciężyć można i trzeba. Musimy zwyciężyć dla naszej ojczyzny, dla Polski. Druga tura będzie wyborem między dwiema wizjami Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu