Małymi i średnimi firmami stoi Polska gospodarka. Tworzą one blisko połowę PKB, zatrudniają 67 proc. Polaków, mają 45-procentowy udział w nakładach inwestycyjnych. Ponad połowa z nich pozytywnie ocenia wpływ integracji Polski z UE na gospodarkę, ale tylko jedna czwarta uważa, że akcesja korzystnie wpłynęła na stan ich samych. Jednak widać, że Unii się nie boją i coraz chętniej sięgają po jej wsparcie. Oby dopisała im cierpliwość, bo na wymierne efekty przyjdzie im jeszcze poczekać.
Znalezienie klucza, który umożliwiłby jednoznaczne stwierdzenie, że dotacje poprawiają kondycję małych firm, albo że nie mają na nią wpływu, łatwe nie jest. Do wzoru pasuje Pomorskie — podpisało najwięcej umów i ma silne małe przedsiębiorstwa. Pasuje też Lubelskie — ma słabe firmy i wykorzystuje mało środków. Ale już czwarte pod względem kondycji małej przedsiębiorczości województwo dolnośląskie jest na końcu listy regionów sięgających do unijnej kasy. Czyżby zatem siła nie płynęła z Brukseli?
A może kluczem do rozwiązania zagadki jest liczba firm, branże, w których działają oraz pomysłowość mieszkańców, ich skłonność do wykorzystywania nowych rozwiązań i umiejętność sprzedawania swoich produktów i usług. Wiele wskazuje na to, że dla przedsiębiorczych unijne dotacje są żaglem pozwalającym wypłynąć na szersze wody. Żeby jednak z niego skorzystać, trzeba najpierw zbudować solidną łódź, a w tym Bruksela już nie pomoże…