Subindeks reprezentujący giełdowe spółki branży informatycznej od września ubiegłego roku systematycznie zyskuje. W efekcie jego wartość jest najwyższa co najmniej od kilkunastu miesięcy. Sytuacja ta w dużej mierze wynika z ogromnych wzrostów cen akcji najbardziej płynnych przedsiębiorstw branży — uważa Sobiesław Pająk, dyrektor departamentu analiz i doradztwa inwestycyjnego CDM Pekao SA.
— W ostatnich dziewięciu miesiącach powody do zadowolenia mieli przede wszystkim posiadacze walorów Computerlandu i Prokomu. Cena pierwszych wzrosła o ponad 80 proc., a drugich podwoiła się, co dziś w pełni odzwierciedla ich wartość — mówi Sobiesław Pająk.
Jego zdaniem, mimo zdecydowanie gorszych notowań Comarchu i Softbanku, również ich kondycja znajduje potwierdzenie w obecnym kursie. Oznacza to, że nie widać specjalnych przesłanek do istotnych wzrostów.
Do zgłaszania większego popytu na papiery przedsiębiorstw informatycznych nie będzie raczej skłaniać także sytuacja makroekonomiczna kraju. Co więcej, fundamentalnych przesłanek do dodatnich zmian kursów nie dają nawet nadzieje związane z 2-3 proc. wzrostem PKB w 2003 r.
— Oczekiwane ożywienie gospodarcze w najbliższych kilkunastu miesiącach nie powinno wywierać istotnego wpływu na postrzeganie fundamentów giełdowych spółek informatycznych. Nie oznacza to oczywiście braku wahań kursów ich akcji. Spadek cen niektórych firm IT około 10 proc. może jednak stanowić dobrą okazję do zakupów — twierdzi Sobiesław Pająk.
Mimo że dobre wyniki finansowe Computerlandu i Prokomu są już zdyskontowane w cenach, ich akcje mogą w dalszym ciągu cieszyć się dużym zainteresowaniem giełdowych graczy. Sytuacja ta powinna mieć miejsce zwłaszcza wówczas, gdy spółki wypracują zyski, które będą wyższe od prognoz. Dziś zdecydowanie najlepszą spółką informatyczną na GPW jest Prokom. Co ciekawe, w czasie gospodarczego marazmu, jego siłą stało się to, co wielu analityków uważało wcześniej za słabość.
— Wyniki finansowe Prokomu w dużym stopniu są uzależnione od długoterminowych umów realizowanych z kilkoma dużymi klientami, jak ZUS, PZU czy TP SA. Z drugiej jednak strony, dzięki nim spółka jest stosunkowo najmniej podatna na zmiany zachodzące dziś w gospodarce — mówi specjalista z CDM Pekao SA.
Pod względem fundamentalnym równie dobrze jak Prokom prezentuje się Computerland. Przedsiębiorstwo zawdzięcza sukces skutecznie przeprowadzonej dywersyfikacji działalności oraz udanemu przejściu z integracji systemów na integrację aplikacji.
Zdecydowanie gorzej niż Prokom i Computerland postrzegane są dwa kolejne blue chipy z branży informatycznej. Do ich gorszych ocen przyczyniły się głównie słabe wyniki.
— Mimo spadku udziału zamówień realizowanych na rzecz PKO BP, Softbank nadal jest spółką jednego klienta. Dodatkowo przedsiębiorstwu oczekiwanych efektów nie przyniosła dywersyfikacja działalności — uważa Sobiesław Pająk.
Jego zdaniem, niewiele lepsza sytuacja panuje w Comarchu. Mimo dużych nakładów na zwiększenie eksportu, jego wartość nadal nie jest satysfakcjonująca. Dodatkowo akcje spółki były dotychczas wyceniane z duża premią w stosunku do Prokomu czy Computerlandu, co wynikało zapewne z nadziei związanych z zyskami z działalności na rynkach zagranicznych. Dziś zarówno walory Comarchu, jak i Softbanku nie są już tak dobrze oceniane jak jeszcze kilka miesięcy temu. W przypadku podania nieoczekiwanych informacji ich kursy mogą ulec istotnej zmianie, i to w obu kierunkach.
Jednak w przypadku poprawy nastrojów na całym rynku, papiery spółek informatycznych powinny dawać wyższą stopę wzrostu niż reprezentujące je indeksy, nawet mimo braku fundamentalnych przesłanek do wzrostów.