Wypas na maksa

Jacek Zalewski
opublikowano: 08-12-2006, 00:00

Europejska Akademia Filmowa po raz 19. rozdała Europejskie Nagrody Filmowe — tym razem w Warszawie.

Przyznawanie europejskich odpowiedników Oscarów zapoczątkowane zostało w roku 1988, a pierwszym zwycięzcą został „Krótki film o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego. Nagroda nazywała się wówczas Feliksem, ale potem się zmieniło — obecnie jest to statuetka bezimiennej damy w długiej sukni ozdobionej europejskimi gwiazdami.

Odniesień do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej nie daje się uniknąć, zwłaszcza gdy ktoś — tak jak autor niniejszych słów — poznał wzniesiony za 75 mln dolarów Kodak Theatre przy Hollywood Boulevard, w którym od roku 2002 wręczane są Oscary. Do warszawskiej hali EXPO XXI trudno było dotrzeć bez ubłocenia samochodu i potem butów, ale dalej wyglądało to już całkiem nieźle. Scenografia Allana Starskiego była surowa, ale bardzo dostojna i wykonana dość solidnie — przez całą imprezę urwał się z głośnym hukiem tylko jeden reflektor koło orkiestry. Prowadzący galę Sophie Marceau i Maciej Stuhr potrafili się odnaleźć w kilku sytuacjach nieprzewidzianych w scenariuszu.

Warszawska gala, której gospodarzem był Polski Instytut Sztuki Filmowej, przebiegła podobnie do oscarowej — czerwony dywan na wejściu, gwiazdy europejskie i krajowe, tłum paparazzich etc. Nie ma sensu opisywać tego, co każdy mógł zobaczyć w telewizji Polsat. Hitem wieczoru okazał się pęknięty szew sukni na pupie Penelope Cruz. Ja bardziej zwróciłem uwagę na europejską, a konkretnie niemiecką oszczędność. Jeśli w Hollywood nagroda Oscara przyznawana jest kilku współautorom sukcesu, powiedzmy, producentom czy scenografom, to statuetkę otrzymuje każdy z nich. A w Europie nigdy w życiu — jedna sztuka i dalej się dzielcie, trzymajcie sobie na zmianę albo przepiłujcie.

Około 1600 gości gali siedziało przy nakrytych na biało stołach, co było konfiguracją uwzględniającą już poimprezowy bankiet. Ale wszelkie napoje zostały na owych stolach rozstawione od razu! Czyli było tak — najbliższy catering odległy o jakieś trzy godziny, a tu kusi butelka Wyborowa Single Estate, którą amerykański architekt Frank Owen Gehry zaprojektował w kształcie skręconego prostopadłościanu. Ta stojąca przede mną jeszcze przed finałem gali jakoś tak zafalowała i nagle wydała mi się podobna do… statuetki Europejskiej Nagrody Filmowej. Ale wszystko dokładnie pamiętam — europejskim filmem roku 2006 został nie ogólnie faworyzowany „Volver”, lecz „Życie na podsłuchu”, poruszający obraz funkcjonowania Stasi w byłej NRD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy