Rzeczy oczywiste w biznesie nigdy nie są oczywiste w samorządzie — twierdzi Dorota Pokrop, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego EY. Chodzi o neutralność podatku VAT. O ile przedsiębiorcy mogą go sobie w zasadzie bez problemu odliczać, o tyle w przypadku samorządu generalnie jest to końcowy koszt. Przykład? Gmina, która zainwestowała w budowę basenu, płaci wykonawcy fakturę, powiększoną o VAT. Zarząd nad pływalnią sprawuje jednostka budżetowa, która — sprzedając bilety mieszkańcom — także odprowadza podatek od towarów i usług. Lokalna władza nie może jednak odpisać VAT, bo finansami basenu zajmują się formalnie dwa odrębne podatkowo podmioty. — Rozsądek i logika w podatkach czasem działają w ograniczonym zakresie — żartuje Dorota Pokrop.



— Możemy mówić o dyskryminacji podatkowej jednostek i zakładów budżetowych — dodaje Agnieszka Tałasiewicz, partner w dziale doradztwa podatkowego EY.
Jak manna z nieba
Wszystko może się zmienić 29 września. Tego dnia ma zostać ogłoszony wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczący Wrocławia. Będzie kluczowy dla wszystkich gmin w Polsce. Zdaniem ekspertów EY, z dużym prawdopodobieństwem TSUE uzna, że samorząd wraz z zależnymi jednostkami organizacyjnymi jest jednym podatnikiem VAT. Uznał tak już Naczelny Sąd Administracyjny w 2013 r., ale z polskimi wyrokami bywa tak, że linia orzecznicza może się po jakimś czasie zmienić. — Decyzja TSUE będzie wiążąca dla naszego sądownictwa — podkreśla Dorota Pokrop. W przypadku korzystnego dla Wrocławia wyroku przed wszystkimi samorządami otworzy się droga do odzyskania VAT za pięć lat wstecz. Co równie istotne, będą mogły na bieżąco rozliczać ten podatek.
— Że to ma sens, dowodzi przykład Poznania, który jest już jednym podatnikiem i jest z tego zadowolony — mówi Marcin Urban, skarbnik Wrocławia. — Nie ma takiej gminy, która by na tym rozwiązaniu nie skorzystała. To będzie jeden z najważniejszych w tym roku wyroków dla kraju — dodaje Dorota Pokrop. Skutki finansowe na razie trudno szacować.
— Nie przygotowywaliśmy takich szacunków. Dochodzą do nas sygnały, że resort finansów oblicza ewentualne koszty. Ubytek dla budżetu państwa może być spory, ale pieniądze wrócą do samorządu w dobrym momencie. Rozpoczyna się nowa perspektywa UE, a gminy poszukują funduszy na wkład własny. Dzięki dotacjom unijnym pojawią się inwestycje, na których też zarobi skarb państwa — mówi Dorota Pokrop.
Czas na dostosowanie
Zanim jednak samorządy zaczną czerpać korzyści z przychylnego rozstrzygnięcia TSUE, będą miały… kłopot. Trzeba będzie przebudować systemy zarządzania finansami.
— Osoby zajmujące się w gminie gospodarką finansową, czyli w szerokim ujęciu także skarbnik, wójt czy burmistrz, w nowych okolicznościach będą narażone na odpowiedzialność karno-skarbową. W przypadku gmin, w których liczba podmiotów zależnych przekracza np. 100, nadzór nad procesem raportowania może być trudny — zaznacza Agnieszka Tałasiewicz. Ekspertki EY sugerują, że samorządom przydałby się roczny okres przejściowy.
— W dłuższej perspektywie finanse gmin będą bardziej przejrzyste i tańsze w prowadzeniu — dodaje Dorota Pokrop.
— Oczywiście samorządy czeka trochę pracy, ale zapewniam: będzie warto. To pozwoli na uzyskanie oszczędności — dodaje Marcin Urban. Jeśli wyrok nie będzie korzystny, wszystko zostanie po staremu, a odzyskiwanie VAT przez samorządy będzie trudniejsze. Część gmin, nie czekając na wyrok TSUE, już to robi. Niedawno Elbląg poinformował, że odzyskał ponad 3,6 mln zł. Na jego konto wrócił VAT związany z inwestycjami w Centrum Rekreacji Wodnej, cmentarz komunalny i targowisko miejskie.