Wyrok w sprawie wykluczenia jednego z arbitrów Trybunału Arbitrażowego, który orzekał w sporze Polski z Eureko, zapadnie przed końcem roku. W piątek przed sądem w Brukseli odbyła się rozprawa na wniosek Polski.
Trybunał Arbitrażowy w Londynie uznał w sierpniu ub.roku, że Polska naruszyła polsko-holenderską umowę o wzajemnej ochronie inwestycji, niewłaściwie traktując holenderskiego inwestora w PZU.
Rozprawa przed sądem w Brukseli odbyła się z powództwa Polski. Sędzia Stephen M. Schwebel był wyznaczony w trzyosobowym składzie Trybunału na arbitra przez Eureko. Według resortu skarbu, miał on być związany z waszyngtońską kancelarią prawną, występującą przeciwko Polsce w innym, podobnym postępowaniu arbitrażowym.
Eureko odrzuca te argumenty i twierdzi, że Polska stosuje kruczki prawne, odwlekając zakończenie sporu. Do czasu wydania orzeczenia przez belgijski sąd, postępowanie przed Trybunałem Arbitrażowym jest bowiem zawieszone. Dalszy etap postępowania może dotyczyć odszkodowania dla Eureko.
"Jesteśmy pewni swoich racji, chociaż nie jesteśmy optymistami w kwestii czasu. Zdajemy sobie sprawę, że Polska zrobi wszystko, żeby sprawę opóźnić, ale nie poddamy się" - powiedział po rozprawie wiceprezes Eureko Ernst Jansen.
"Polska, będąc państwem prawa i członkiem Unii Europejskiej, nie może w nieskończoność blokować prywatyzacji, która została postanowiona siedem lat temu" - dodał.
Reprezentujący Polskę adwokat Paul Alain Forers powtórzył, że ma dowody przemawiające za stronniczością Schwebla i jego związkami z kancelarią prowadzącą sprawę amerykańskiej firmy Cargill przeciwko Polsce. "Nazwisko Schwebla pojawiło się na stronie internetowej tej kancelarii" - przekonywał prawnik.
Prawniczka reprezentująca Schwebla argumentowała z kolei, że ten znany arbiter, były sędzia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, nigdy nie zdecydowałby się na jakikolwiek krok rzucający cień na jego reputację, więc polskie zarzuty są bezzasadne.
Z formalnego punktu widzenia sąd ma miesiąc na wydanie wyroku, ale obie strony przyznają, że może on zapaść nie wcześniej, niż przed końcem roku. Zostanie zakomunikowany stronom drogą pisemną. Obie strony będą mogły się odwołać do sądu drugiej instancji, a potem - w razie zaistnienia przesłanek - złożyć kasację do belgijskiego Sądu Kasacyjnego.
Prawnicy nie są zgodni, czy apelacja zobowiązuje Trybunał Arbitrażowy do dalszego wstrzymywania procedury. Jeśli decyzja będzie na korzyść Eureko, inwestor zamierza wznowić to postępowanie, tym razem już w kwestii odszkodowania.
Eureko określało już na 6 mld zł wysokość odszkodowania, którego może zażądać od Polski po przegraniu w sierpniu ub.roku przez nasz kraj procesu przed międzynarodowym Trybunałem Arbitrażowym. Jansen mówił niedawno, że wysokość szkód Eureko rośnie o przynajmniej 1 mld zł rocznie.
W odrębnym postępowaniu belgijski sąd ma zadecydować, czy Trybunał Arbitrażowy jest właściwą instancją do rozstrzygania sporu. W tej sprawie wyrok ma zapaść w listopadzie, po przesłuchaniu stron w październiku. Polska twierdzi, że Eureko nie mogło odwołać się do Trybunału Arbitrażowego; w umowie prywatyzacyjnej PZU uzgodniono bowiem, że w sprawach spornych rozstrzygać będzie polski sąd.
Jansen wyjaśniał jednak, że Eureko odwołało się do arbitrażu, bo miało taką możliwość, a gdyby Polska chciała uniemożliwić takie odwołanie, zapisałaby to w umowie prywatyzacyjnej. Wówczas - mówił Jansen - Eureko być może nie podpisałoby tej umowy.
Eureko wzięło w 1999 r. udział - w konsorcjum z BIG Bankiem Gdańskim (obecnie Bank Millennium) - w częściowej prywatyzacji PZU. Eureko kupiło wówczas 20 proc. akcji polskiego ubezpieczyciela, a BIG BG - 10 proc. Holenderski inwestor odkupił potem akcje od Banku Millennium, kupił też część akcji pracowniczych i ma obecnie 33 proc. minus jedna, akcji PZU.
Jesienią 2005 r. Eureko złożyło w polskim sądzie wniosek o zawarcie ugody, w którym domagało się sprzedaży przez Skarb Państwa kolejnych 21 proc. akcji PZU oraz odszkodowania za zwłokę w wysokości 6 mld zł. Na początku lutego br. Skarb Państwa odrzucił ugodę.
W kwietniu 2001 r. polski rząd w aneksie do umowy prywatyzacyjnej zgodził się sprzedać Eureko kolejne 21 proc. akcji PZU, gdy spółka ta będzie wprowadzana na giełdę. Do chwili obecnej PZU nie jest jednak spółką publiczną. W 2002 roku rząd zdecydował, że zachowa kontrolę nad PZU. (DI, PAP)