Wyścig o tytuł paliwa przyszłości

  • Aleksandra Łukaszewicz
opublikowano: 16-11-2020, 17:37

Europa stoi przed wyzwaniem osiągnięcia neutralności energetycznej w ciągu 30 lat. Kluczowa w realizacji tego celu jest transformacja energetyczna — podkreślali uczestnicy debaty „PB”

Co będzie najważniejszym zielonym źródłem energii w XXI w.? Tego nie można jeszcze stwierdzić ze stuprocentową pewnością. Jednak zdaniem prelegentów zaproszonych przez „Puls Biznesu” na debatę zorganizowaną w ramach cyklu Zielona gospodarka nie podlega dyskusji, że w OZE warto inwestować. Do rozmowy zaprosiliśmy przedstawicieli spółek z sektora energetycznego oraz przedstawiciela Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Zdaniem uczestników dyskusji klimat coraz mocniej wpływa na sektor energetyczny i kształtuje go. Jeszcze dwa-trzy lata temu tematem przewodnim w legislacji unijnej było dążenie do gospodarki opartej na gazie ziemnym.

— Paradygmat myślenia o energetyce w UE uległ zmianie w związku z opublikowaniem Europejskiego Zielonego Ładu. Wspólne działanie UE w zakresie szeroko rozumianej gospodarki nakierowane jest teraz na zielone tory — mówił Paweł Pikus, dyrektor departamentu elektroenergetyki i gazu Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Paliwo na teraz

Gaz ziemny jest traktowany obecnie jako paliwo przejściowe na drodze do osiągnięcia przez Europę neutralności klimatycznej w 2050 r.

— Nie możemy oczekiwać od razu drastycznego przejścia z węgla na OZE, dlatego gaz przez najbliższe lata będzie paliwem przejściowym zarówno w Europie, jak i Polsce. Konieczne będzie dostosowywanie elektrowni do wymogów środowiskowych i zamiana jednostek węglowych na paliwo gazowe. Aby inwestycje te mogły się zwrócić, potrzebny jest horyzont czasowy co najmniej 15-20 lat — tłumaczył Marcin Górka, zastępca dyrektora departamentu rozwoju biznesu PGNiG.

Radosław Żydok, dyrektor departamentu analiz regulacyjnych i strategicznych KGHM Polska Miedź, podkreślał, że spółka oprócz inwestowania w OZE chce utrzymywać i optymalizować gazowe źródła energii.

— To, czy gaz będzie paliwem przejściowym, czy nie, nie jest kwestią wyboru. Musi nim być, ponieważ nie dysponujemy na rynku technologią magazynowania energii na dużą skalę. Dopóki nie wymyślimy takiego sposobu, gaz będzie miał istotne znaczenie — tłumaczył.

Wtórował mu Paweł Pikus, przekonując, że państwa i przedsiębiorstwa nie powinny obawiać się stosowania gazu ziemnego. Jako przykład podał Stany Zjednoczone, które przekierowując znaczną część produkcji z energii węglowej na energię z gazu łupkowego, obniżyły swoją emisyjność o połowę.

— Co innego jednak akceptacja takich paliw jako przejściowych, a co innego wspieranie ich na poziomie europejskim. Polityka UE nie bazuje na dostępnych technologiach, ale bardziej na myśleniu życzeniowym i wizjonerskim. UE w dokumentach zakłada, że nasz system będzie w perspektywie kilkudziesięciu lat w stu procentach zasilany energią odnawialną, chcąc w ten sposób wymusić zmiany myślenia po stronie rynku i skłonić do szukania nowych rozwiązań — zaznaczył Paweł Pikus.

Jego zdaniem legislacja będzie szła w stronę bardziej przyszłościowego postrzegania energetyki, a wsparcie ma być udzielane branżom, które nie są jeszcze rozwinięte.

— Instytucje UE nie obstawiają tylko jednego konia w tym wyścigu, ale deklarują prowadzenie otwartych działań w zakresie nowych technologii — dodał Paweł Pikus.

Paliwa przyszłości

Zdaniem prelegentów przykładem zielonego źródła energii, które obecnie nie jest jeszcze rozwinięte w dostatecznym stopniu, a ma szansę w przyszłości być kluczowe, jest wodór.

— Wierzymy, że wodór jest paliwem przyszłości — mówił dr Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen.

Podkreślał jednak, że wodoru nie wystarczy jedynie wyprodukować i oczyścić, konieczne jest także rozbudowanie strony popytowej.

— Nie przejdziemy z paliw kopalnych na zielone źródła, jeśli nie przygotujemy konsumentów do ich odbioru. W przypadku wodoru PKN Orlen myśli kompleksowo, chcąc przygotować stronę popytową poprzez stymulowanie rozwoju przemysłu produkcji jego odbiorników. Zaczynamy od komunikacji miejskiej, czyli autobusów, ale będziemy rozszerzać nasze działania — dodał.

Optymistycznie o wodorze wypowiadał się również Marcin Górka, przedstawiciel PGNiG. Podał przykład spółki Solaris, która produkuje autobusy wodorowe, ale sprzedaje je na rynki Europy Zachodniej.

— W czerwcu tego roku ogłosiliśmy strategię ,,Zielony zwrot PGNiG”. Zakłada ona udział spółki w rozwoju odnawialnych źródeł energii z wykorzystaniem fotowoltaiki i farm wiatrowych, ale także tak zwanego paliwa przyszłości — wodoru. Uruchomiliśmy w tym roku nasz pilotażowy program wodorowy i chcemy go rozwijać — mówił Marcin Górka.

Program składa się z kilku projektów. Jeden z nich to uruchomienie pierwszej badawczej stacji tankowania pojazdów wodorem, która ma zostać otwarta obok głównej siedziby PGNiG. Kolejne to projekt Power to Gas, polegający na wytwarzaniu wodoru przy użyciu energii pozyskiwanej z farmy fotowoltaicznej i testowaniu, jak wodór zachowuje się w sieciach gazowniczych.

Na trudniejsze aspekty zastosowania wodoru zwrócił uwagę Radosław Żydok.

— Przyglądamy się wodorowi, ale na dzisiaj nie jest to paliwo, które już można zastosować, ponieważ brakuje gotowych rozwiązań, dzięki którym można by zastąpić nimi gaz czy koks. Wodór wymaga innych palników, jest dużo bardziej wybuchowy, a przy jego spalaniu pojawiają się tlenki azotu — zaznaczył Radosław Żydok.

Jego zdaniem to miedź, mimo że nie niesie ładunku energetycznego, staje się surowcem energetycznym przyszłości ze względu na wykorzystanie w wielu technologiach związanych z OZE.

— Według szacunków Banku Światowego popyt na miedź będzie gwałtownie rósł.

Technologie, które mają przynieść neutralność klimatyczną do 2050 r., będą wymagały dodatkowych 22 mln t miedzi. Obserwując Zielony Ład UE, dostrzegamy dla nas szansę, ale też poważne zagrożenie związane z energochłonnością naszej branży. Komisja Europejska, chcąc zmusić Europejczyków do oszczędzania energii, będzie podnosić jej ceny, co przełoży się na koszty naszej produkcji. Europa funduje sobie terapię wstrząsową, ale jestem przekonany, że KGHM poradzi sobie z tą transformacją — przekonywał Radosław Żydok.

Zerowa emisja, ale netto

dr Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen, zwrócił uwagę, że przyszłość sektora będzie kształtowana nie tylko przez OZE, ale przede wszystkim przez pryzmat możliwości wykorzystania nowych technologii.

— Jeśli deklaruje się neutralność klimatyczną, to trzeba mieć swój wkład w rozwój nowych technologii, które umożliwią nie tylko wytwarzanie, ale i odbiór zielonej energii. Niemożliwy jest w tej chwili scenariusz globalnej dekarbonizacji gospodarki bez wykorzystania w przyszłości technologii CCS, czyli wychwytywania i wykorzystywania CO2 — tłumaczył.

PKN Orlen deklaruje ograniczenie do 2050 r. swojej emisji do zera netto, co oznacza, że spółka będzie emitować dwutlenek węgla, ale w ograniczonym zakresie, jednocześnie kompensując swoją emisję pochłanianiem CO2.

— Chcemy przejść przez transformację razem z konsumentami. Nie zredukujemy emisji bez ich udziału, ponieważ to oni decydują, jakie nośniki energii wykorzystują w swoich urządzeniach. Chcemy opracować nowy model biznesowy, który pomoże obu stronom przestawić się na zieloną energię, tak by było to opłacalne i możliwe do sfinansowania. Zależy nam, by klienci mogli nabywać nasze produkty i usługi bez konieczności ponoszenia dużych inwestycji — mówił dr Adam Czyżewski.

Jak mówił, PKN Orlen szuka rozwiązań, w których konsument będzie mógł korzystać z produktu bez konieczności posiadania go na własność.

Funduszy nie zabraknie

Paweł Pikus zwrócił uwagę, że w kontekście finansowania z UE można spodziewać się przeznaczenia większych kwot na zielone instrumenty i technologie.

Marcin Górka zauważył, że najpowszechniejsze technologie odnawialne już teraz mogą konkurować z technologiami konwencjonalnymi.

— Na przykład fotowoltaika w ciągu ostatnich 10 lat taniała o 15 proc. r/r. W Polsce w III kw. 2020 r. ok. 70 proc. mocy

pozyskanej z fotowoltaiki pochodziło z mikroinstalacji, np. na domkach jednorodzinnych. Skoro przeciętnemu Kowalskiemu ta technologia się opłaca, tym bardziej podmiotom działającym na dużą skalę — mówił Marcin Górka.

Dodał, że PGNiG nie musi szukać finansowania z zewnątrz, ponieważ wiele instytucji finansowych chce współpracować przy projektach z obszaru OZE. Tę obserwację potwierdzili inni uczestnicy debaty.

— Dużo prywatnego kapitału przesuwa się ze schyłkowych obszarów, takich jak ropa, do zielonych inwestycji — mówił r Adam Czyżewski.

— Największym wyzwaniem dla gospodarki nie będzie dla gospodarki finansowanie samych źródeł wytwórczych, gdyż mamy w Polsce bardzo dużo prywatnego kapitału, który chce budować źródła odnawialne. Ograniczają nas jednak możliwości przyłączania OZE do sieci przesyłowych oraz dystrybucyjnych, wynikające z ich stanu i budowy. Jeśli nie zaczniemy inwestować w infrastrukturę, nie będzie do czego przyłączyć kolejnych farm — zaznaczył Radosław Żydok.

Paweł Pikus rozwinął temat, tłumacząc, że duża dynamika przyłączania mikroinstalacji budzi u operatorów sieci systemów dystrybucyjnych dosyć duże zaniepokojenie o jej pojemność i wytrzymałość na zmienność powodowaną przez mikroinstalacje. Przedstawił także dwa sposoby radzenia sobie z tym problemem.

Po pierwsze gros środków europejskich będzie dedykowane rozbudowie sieci i dystrybutorzy muszą to wykorzystać. Po drugie konieczne jest zwiększenie jej elastyczności poprzez poprawę integracji z odbiorcami. Ważne jest tu lokalne bilansowanie — przejście z systemu centralnego na system oparty na konsumpcji w miejscu wytworzenia energii, by nie obciążać sieci. Elastyczność może w niektórych przypadkach skutecznie zastąpić inwestycje w jej rozbudowę — wyjaśnił Paweł Pikus.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Organizator

Puls Biznesu

Patron honorowy

Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Polecane