Wyścig z czasem

Tomasz Marzec
opublikowano: 2005-04-11 00:00

Atel Electronics ma jeszcze 3 miesiące, żeby wdrożyć system ISO 9001. Inaczej nie otrzyma kolejnej części dotacji i będzie musiał zwrócić to, co już otrzymała.

Opolska firma otrzymała dotację z Phare 2002 na wdrożenie systemu zarządzania jakością. Jednak jeżeli do lipca nie zdąży zakończyć certyfikacji, zaczną się kłopoty...

— Starania o dotację nie były co prawda zbyt skomplikowane, ale przysporzyły kłopotów z obiegiem dokumentów i formalnościami — mówi Henryk Sobala, dyrektor techniczny Atel Electronics.

Dodaje, że już po złożeniu kompletu wymaganych dokumentów i formularzy wielokrotnie proszono go o wyjaśnienia. Najczęściej nie było to wynikiem niedopatrzeń firmy, a braku komunikacji między urzędnikami.

— Zdarzyło się, że żądany dokument leżał na biurku u innego urzędnika. To drobnostka, ale trzeba było poświęcać czas na wyjaśnianie — tłumaczy Henryk Sobala.

Jest za to zadowolony z usług akredytowanej firmy doradczej.

— Wszystko pilotowali, dbali o każdy szczegół i ułatwili starania o unijne pieniądze — zapewnia.

Atutem okazało się członkostwo w Krajowej Izbie Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji oraz w Business Centre Club.

— Dzięki temu mamy dostęp do najnowszych wiadomości o unijnych procedurach i wymaganiach. Ciekawe było też uczestnictwo w szkoleniach i spotkaniach organizowanych przez te organizacje — na przykład z twórcami unijnych dyrektyw, do których trzeba się teraz stosować — podkreśla Sobala.

Informacja o otrzymaniu dotacji okazała się początkiem, a nie końcem starań o pieniądze. W umowie z PARP podpisanej w listopadzie 2004 r., jest warunek — system zarządzania jakością ma zostać wdrożony do lipca 2005 r.

— Dotacja ma wynieść blisko 4 tys. EUR. Wypłacono nam połowę tej kwoty, resztę otrzymamy jeżeli w określonym czasie zdobędziemy certyfikat ISO 9001. Jeżeli nie, trzeba będzie zwrócić prawie 2 tys. EUR — tłumaczy Henryk Sobala.

Dyrektor Atel Electronics zaznacza, że takie określanie terminów jest niekorzystne dla firmy.

— Przypuszczalnie zdążymy zdobyć certyfikat, ale będzie on zawierał listę korekt i nieścisłości. Nie można tak szybko sprawdzić poprawności procedur — przekonuje Henryk Sobala.