Wysokie spready jeszcze urosły

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-01-20 00:00

Raty kredytów przeliczane są po kursach coraz bardziej odbiegających od kursów NBP i kantorów. Są jednak chlubne wyjątki.

Cena, po jakiej można kupić szwajcarską walutę, a cena, po jakiej banki rozliczają kredyty w niej zaciągnięte, to dwie różne sprawy. Tak było zawsze, ale po czwartkowym wyskoku franka (na szczęście chwilowym) ponad 5 zł różnica robi się coraz większa. Wczoraj o 12.15 średnia cena sprzedaży walut w bankach była o 4 proc. wyższa niż średni kurs Narodowego Banku Polskiego (NBP). Przed rokiem i dwoma laty różnica ta wynosiła przeciętnie 2,6-2,7 proc. U rekordzisty, jakim był Getin Noble Bank, wzrosła, do 8,4 proc. W liczbach bezwzględnych oznaczało to 36 groszy. Tylko w Alior Banku i Banku BPH było to mniej niż 10 groszy. W kolejnych czterech 10-15 groszy. Najczęściej różnica wynosiła ponad 20 groszy.

— W sytuacji znacznego i gwałtownego odchylenia kursu instytucje handlujące walutami, zarówno banki, jak i internetowe platformy czy tradycyjne kantory, mocno poszerzają widełki, w jakich kurs może się poruszać. Działanie to sprzyja poniekąd uspokojeniu nastrojów, zapobiegając nadmiernej spekulacji. Rozszerzony spread obowiązuje zwykle do czasu, gdy kurs znajdzie ponownie poziom równowagi, a jego wahania spadną do akceptowalnego przez uczestników rynku zakresu. Co do ostatnich wydarzeń na rynku franka szwajcarskiego to trudno jeszcze mówić o ustabilizowaniu notowań, choć dzienna zmienność jest coraz mniejsza — komentuje Michał Hojowski, dyrektor w departamencie sprzedaży rynków finansowych Raiffeisen Bank Polska.

Z kursem NBP rozjechały się także kursy kantorowe. W maju 2014 r. różnica między kursem NBP a średnim kursem sprzedaży franka w kantorach wynosiła 0,6 proc. Wczoraj było to 1,2 proc. W liczbach bezwzględnych wzrosła z 2 do 5 groszy.

Przechył coraz większy

Ciekawym zagadnieniem jest jednak relacja kursu banków komercyjnych do kursów kantorowych. W stosunku do maja 2014 r. w większości banków wzrosła różnica między kursem sprzedaży w banku i średnim kursem sprzedaży w kantorach. Z tym, o ile, bywa już różnie. W Getin Noble Banku różnica ta poszybowała z 14 do 31 groszy. ING Bank Śląski był spokojniejszy. Zadowolił się zwiększeniem jej o 8 groszy. O 6 groszy zwiększyła się w Deutsche Banku i Banku Millennium. Tak czy inaczej — wzrosła opłacalność kupowania franka w kantorze z przeznaczeniem na spłatę raty kredytu. Każde 5 groszy tego bankowo-kantorowego spreadu oznacza 5 zł różnicy na 100 frankach. Ale są też banki, które zmniejszyły różnice między swoimi cenami a cenami w kantorach. W BPH cena sprzedaży franka była wczoraj tylko o grosz wyższa od średniej ceny kantorowej. W Aliorze — o 2 grosze. W maju 2014 r. różnice te wynosiły — odpowiednio — 6 i 8 groszy. W obu bankach przestała więc mieć sens spłata kredytów walutą kupioną w kantorze. Tańszy zakup waluty w kantorze to bowiem tylko jeden z elementów związanych z obniżeniem raty kredytowej.

Koszty pod lupę

Licząc na obniżenie kosztów kredytu, trzeba pamiętać o kosztach przetransferowania taniej kupionego franka do banku. Osobiste wycieczki zajmują czas, a na dodatek nie każda placówka bankowa prowadzi obsługę kasową w walutach obcych. Przelewy dewizowe — a tylko one wchodzą w grę w przypadku korzystania z kantorów internetowych — bywają drogie, ale można ich uniknąć. Dla 500 CHF koszty wynoszą 5-10 CHF. To pochodna tego, że przelew w walucie obcej pomiędzy polskimi bankami przechodzi przez banki zagraniczne, tzw. banki pośredniczące. E-kantory jednak to obchodzą, zakładając konta walutowe w kilkunastu bankach, co pozwala wysyłać pieniądze na rachunki osób mających w nich kredyty bez dodatkowych opłat. Ale są takie kantory, które mimo to mają kilkuzłotową opłatę za wysłanie przelewu walutowego. Na dodatek część banków ma własną opłatę za zaksięgowanie przelewu walutowego. Opłaty te wynoszą od 10-30 zł.