Wojciech Moskwa
WARSZAWA (Reuters) - Populistycznie nastawieni zwycięzcy wyborów są zagrożeniem dla niezależności Narodowego Banku Polskiego (NBP), uważa Bogusław Grabowski, członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP).
Grabowski przestrzega, że kontakty między bankiem a rządem mogą ulec pogorszeniu po objęciu rządów przez Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD).
Po wygraniu wyborów przez SLD wzrosła groźba nasilenia się ataków na bank centralny. Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na to, iż SLD stworzy rząd koalicyjny z PSL, partią która domaga się obniżek stóp procentowych.
"Wciąż rosnąca presja na bank (by obniżyłstopy) jest niebezpieczna, gdyż zwiększa prawdopodobieństwo wprowadzenia instytucjonalnych zmian ograniczającyh niezależność banku" - powiedział w wywiadzie dla Reutera Grabowski.
"Populistyczna i mało konstruktywna krytyka polityki ekonomicznej kraju jest jednym z czynników, który przyczynił się do wzrostu popularności bardziej radykalnych ugrupowań" - dodał.
W nowym parlamencie wszystkie ugrupowania z wyjątkiem Platformy Obywatelskiej opowiadają się za ograniczeniem niezależności banku centralnego lub dostosowaniem celu polityki pieniężnej do utrzymania wzrostu gospodarczego.
Niektórzy nawet chcieliby zmniejszyć liczbę członków Rady Polityki Pieniężnej lub uczynić z niej ciało doradcze rządu, który mógłby ustalać poziom stóp.
Typowany na ministra finansów Marek Belka z SLD szuka kompromisu, zachęcając Radę do obniżania stóp propozycją ratunkowego planu budżetowego. Jednak SLD daje Radzie do zrozumienia, że jeżeli nie dojdzie do obniżek stóp, to "zamach na niezależność" NBP może nie być przez Sojusz wstrzymany.
"Belka publicznie powiedział, że walka z inflacją ma marginalne znaczenie i zakwestionował naszą strategię (...) Tak więc mamy duże różnice zdań co do wyglądu polityka ekonomicznej" - powiedział Grabowski.
Jednym ze sprzymierzeńcem RPP może być Unia Europejska, która opowiada się za niezależnością banków centralnych i stabilizacją cen, a nie za ich angażowaniem w walkę o utrzymanie wzrostu gospodarczego, dodał Grabowski.
Większość analityków i polityków uważa, że stopy procentowe, w tym najważniejsza, która wynosi obecnie 14,5 procent, są wciąż za wysokie, zwłaszcza w obliczu spowolnienia gospodarki w kraju i na świecie.
Jednak Grabowski pochwalił Belkę za to, że skrytykował projekt budżetu na 2002 rok przygotowany przez obecny rząd.
Belka powiedział, że budżet na przyszły rok będzie musiał być stworzony przez nowy rząd od nowa z deficytem na poziomie 40 miliardów złotych, czyli około pięciu procent Produktu Krajowego Brutto (PKB).
"To dobrze, że Belka powiedział, iż obecny rząd niewystraczająco obciął przyszłoroczne wydatki i zaproponował zbyt ostrożne reformy strukturalne" - powiedział Grabowski, który wcześniej skrytykował plan przyszłorocznego budżetu za "tylko tymczasowe rozwiązania" i brak zmian strukturalnych.
Grabowski podkreślił, że redukcje stóp procentowych nie mogą zastępować reform strukturalnych. Jeśli pełen pakiet tych reform nie zostanie wprowadzony, Polsce może grozić utrata wiarygodności.
"W trakcie ostatnich kilku miesięcy widzimy narastające zmierzanie finansów publicznych w kierunku kryzysu, widzimy dostrzeżenie tego problemu przez klasę polityczną i deklaracje, że zrobi ona wszystko aby do tego nie dopuścić" - powiedział Grabowski.
"Jednocześnie nie widzimy żadnych praktycznych działań, które wypełniałyby te deklaracje. Ani ze strony ekipy odchodzącej, ani ze strony przejmujących władzę" - dodał.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))