Tusk przejmie tę funkcję w najbliższy poniedziałek, 1 grudnia, od Belga Hermana Van Rompuya. Zdaniem ekspertów obaj politycy znacznie się różnią i różne są też czasy, w których przyszło im stać na czele unijnej instytucji, skupiającej przywódców 28 państw Unii.

"Herman Van Rompuy był mistrzem kompromisu za kulisami. Wydaje się, że to nie jest najsilniejsza strona Donalda Tuska. Woli on czasami być na widocznej pozycji" - ocenił w rozmowie z PAP Roland Freudenstein, wicedyrektor brukselskiego think-tanku Martens Centre, związanego z centroprawicową Europejską Partią Ludową.
Tusk, z siedmioletnim stażem jako polski premier, jest też politykiem bardziej rozpoznawalnym na scenie międzynarodowej, niż Belg Herman Van Rompuy w chwili jego wyboru na szefa Rady Europejskiej.
Zdaniem Freudensteina jednym z wyzwań dla Tuska będzie "nowa geometria brukselska". "Mamy silniejszego niż dotychczas przewodniczącego Komisji Europejskiej - Jean-Claude'a Junckera, który od pierwszych tygodni urzędowania działa bardzo energicznie i na pewno będzie próbował odegrać większą rolę niż jego poprzednik Jose Barroso w polityce gospodarczej, wewnętrznej i wszystkich sprawach, którymi tradycyjnie zajmuje się Komisja - powiedział ekspert. - Mamy też nową przedstawiciel ds. polityki zagranicznej, panią Federicę Mogherini, która również próbuje odgrywać bardziej eksponowaną rolę niż poprzedniczka (Catherine Ashton - PAP). Wyzwaniem dla Tuska będzie znaleźć dla siebie takie miejsce, aby także mieć swój wpływ w nowej geometrii brukselskiej" - dodał.
Freudenstein uważa, że Tusk w większym stopniu niż jego poprzednik będzie skonfrontowany z wyzwaniem wiążącym się z polityką wobec Rosji. "Musi nie tylko stworzyć, ale też utrzymać jedność polityki europejskiej w sprawach wschodnich, czyli wobec Rosji i Ukrainy. To będzie ogromne wyzwanie" - powiedział.
Zdaniem eksperta rosyjski prezydent Władimir Putin, który spośród unijnych przywódców zdaje się najwyżej cenić niemiecką kanclerz Angelę Merkel, nie będzie mógł lekceważyć nowego szefa rady Europejskiej. "Putin jest dobrze poinformowany i wie, że Donald Tusk miał 100-procentowe poparcie Merkel od samego początku. Jeśli jednak okaże się, że Putin tego nie wie, to liczę, że Merkel szybko mu to wyjaśni. Tusk i niemiecka kanclerz będą stali po tej samej stronie" - powiedział Freudenstein.
Nowy szef Rady Europejskiej - razem z przywódcami państw UE - będzie musiał też zmierzyć się z groźbą opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię po zapowiedzianym na 2017 r. referendum w sprawie warunków członkostwa tego kraju. W pożegnalnym przemówieniu w Paryżu Herman Van Rompuy uznał to za jedno z trzech wielkich wyzwań dla swego następcy (obok kryzysu na Ukrainie i ożywienia gospodarki). Jego zdaniem pozostałe kraje Unii będą gotowe rozważyć pewne postulaty Londynu dotyczące reform w UE, ale nie zgodzą się negocjować "fundamentalnych zasad naszej UE". Van Rompuy dodał też, że bez Wielkiej Brytanii Unia "będzie zraniona", ale jednak przetrwa.
Zdaniem Rolanda Freudensteina Tusk może być wiarygodnym pośrednikiem w negocjacjach z Wielką Brytanią o reformie UE, bo pochodzi z państwa, które zawsze było sojusznikiem Londynu w tradycyjnych sprawach, jak relacje transatlantyckie czy orientacja w kierunku liberalizmu ekonomicznego. Jednocześnie - dodał ekspert - "Tusk pokazał, że Polska nie zawsze musi zgadzać się ze wszystkim, co proponuje brytyjska polityka". Nie będzie on zatem dążyć do kompromisów, które osłabiałyby np. swobodę przepływu osób w UE, czego chce premier David Cameron. "Tusk ma więc predyspozycje ku temu, by spróbować zatrzymać Wielką Brytanię w UE, ale nie za wszelką cenę" - ocenił Freudenstein.
Już w pierwszym miesiącu urzędowania nowy przewodniczący Rady Europejskiej będzie musiał podjąć próbę pogodzenia krajów UE w sprawie pomysłów na rozruszanie unijnej gospodarki i uniknięcie groźby recesji. Na grudniowym szczycie głównym tematem będzie zaproponowany przez szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera plan pobudzenia inwestycji o wartości 315 mld euro. Część krajów, na czele z Francją i Włochami uważa, że potrzeby inwestycyjne są większe i chce rozluźnienia dyscypliny finansowej. Tymczasem drugi obóz, któremu przewodzą Niemcy, nie zgadza się na zwiększanie wydatków inwestycyjnych kosztem zwiększania zadłużenia oraz rezygnacji z reform strukturalnych.
"Pogodzenie tych interesów byłoby trudnym wyzwaniem dla każdego. Ale Tusk wydaje się zdolnym politykiem, dlatego powinien być w stanie pomóc w porozumieniu" - oceniła w rozmowie z PAP brukselska ekspert Sonia Piedrafita z Centre for European Policy Studies. "W tej sprawie zaletą może być to, że Tusk jest Polakiem. Polska nie jest jeszcze krajem strefy euro, ale kiedyś do niej przystąpi. Jest też dużym, wpływowym i proeuropejskim krajem. Być może trudniej byłoby pracować nad kompromisem komuś ze strefy euro, kto reprezentowałby którąś ze stron tego sporu" - oceniła Piedrafita.
Przewodniczący Rady Europejskiej nie podejmuje decyzji, ale może mieć wpływ na bieg spraw w UE ustanawiając programy prac swojej instytucji. Zdaniem ekspertów od Tuska będzie się oczekiwać, że wśród priorytetowych spraw dla szczytów UE znajdzie się budowa wspólnego rynku w dziedzinie energii, telekomunikacji i cyfryzacji. Kraje południa UE zapewne będą naciskać na rozwiązania w dziedzinie przeciwdziałania nielegalnej imigracji oraz większą solidarność Unii w tej sprawie.