Wzmaga się walka o pomostówki

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 05-11-2008, 00:00

Dzisiaj na Wiejskiej gorąco. Związkowcy protestują przeciwko odbieraniu emerytalnych przywilejów.

PiS chce wykoleić reformę, choć jeszcze niedawno ją popierało

Dzisiaj na Wiejskiej gorąco. Związkowcy protestują przeciwko odbieraniu emerytalnych przywilejów.

Coraz większe emocje towarzyszą finiszowi prac nad emeryturami pomostowymi — najważniejszym elementem rządowej reformy finansów publicznych. Dzisiaj przed Sejmem związki zawodowe będą protestować przeciwko rozwiązaniom proponowanym przez gabinet Donalda Tuska.

— Szacujemy, że na Wiejską może przyjść ponad tysiąc osób. Liczymy, że uda się nam przekonać posłów i prezydenta do naszych racji — mówi Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ).

Każdy chce na emeryturę

Związkowcom nie podoba się, że rząd chce ograniczyć do 270 tys. liczbę osób, którym przysługiwać będą wcześniejsze emerytury. Obecnie prawo do nich ma 1,2 mln osób. Przywilej mają stracić m.in. nauczyciele, dziennikarze i większość kolejarzy.

— Praca nauczyciela jest pracą o szczególnym charakterze. Pedagog powinien mieć możliwość przejścia na emeryturę w wieku 55 lat. Zamierzamy przedstawić swoje zdanie na manifestacji. Przyjdzie nas 400-500 osób — mówi Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Wydaje się jednak, że demonstracja wiele nie zmieni. Posłowie Platformy Obywatelskiej stoją murem za projektem rządowym i odrzucają wszelkie poprawki zgłaszane przez opozycję. Żądania związkowców popiera natomiast prezydent (zapowiada weto) oraz posłowie Prawa i Sprawiedliwości (PiS).

— Projekt rządowy jest zbyt drastyczny i będziemy głosować za jego odrzuceniem. Chcemy rozszerzenia uprawnień o dodatkowe 600 tys. osób, by emerytury pomostowe obejmowały m.in. nauczycieli i większą grupę kolejarzy. Dlatego proponujemy przedłużenie terminu wprowadzenia emerytur pomostowych o kolejny rok — mówi Elżbieta Rafalska, członek prezydium klubu PiS.

Gosiewski zmienia front

Opinia jej partii w sprawie pomostówek była zupełnie inna, kiedy PiS było w rządzie i samo odpowiadało za przeprowadzenie reformy. Już w 2007 r. obecni opozycjoniści zapewniali, że likwidacji przywilejów nie można odwlekać.

— Przesunięcie porozumienia nad emeryturami pomostowymi o rok, dwa, trzy to rozwiązanie, którego nie przyjmujemy do wiadomości. Nie będzie takiego rozwiązania — mówił w czerwcu 2007 r. na Komisji Trójstronnej Przemysław Gosiewski, ówczesny minister w kancelarii premiera, a dziś przewodniczący klubu PiS.

— Zmiana poglądów jest zadziwiająca. Pokazuje, że dyskusja nad emeryturami pomostowymi nie ma już nic wspólnego z merytorycznymi argumentami, jest częścią gry politycznej. Pomostówki są potężnym balastem dla finansów publicznych i gospodarki. Bez zdecydowanego cięcia nie ma co liczyć na pozytywne rozwiązania dla firm i podatników. Możemy też zapomnieć o przyjęciu euro w 2012 r. — komentuje Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Le-wiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy